001_behavior_001_-_960
Behavior

Szkoła nie dostrzega, że taki chłopiec albo dziewczynka to mistrzowie świata w dziedzinie odpowiedzialności. Nie potrzebują najmniejszych wyjaśnień ani pouczeń, na czym polega odpowiedzialne zachowanie. Potrzebują tylko jednego: nauczyć się, jak w swoich obecnych warunkach rodzinnych zacząć troszczyć się o samych siebie”. – Jasper Juul.

Jasper Juul to duński pedagog i terapeuta ostatnio na  polskim rynku wydawniczym pojawiło się sporo książek jego autorstwa. Czytam już chyba trzecią i zaskakuje mnie prostota i jasność stwierdzeń oraz utożsamiam się z myślą przewodnią autora, że szkoła nie powinna być zbiorem bezosobowych reguł – i nie będzie dobrą szkołą nigdy, jeśli uczniowie i nauczyciele nie poczują się w niej dobrze.

W Książce pt „Kryzys szkoły” J. Juul przedstawił czternastolatka, którego „wyniki szkolne drastycznie pogorszyły się w ciągu ostatniego półrocza. Jego rodzice właśnie się rozwiedli, ojciec był nałogowym alkoholikiem, matka także piła i miała już nowego przyjaciela, który pochodził ze świata przestępczego. Chłopiec mieszkał na zmianę raz z matką, raz z ojcem, i coraz bardziej opuszczał się w nauce”.

Nasza porażka z trudną młodzieżą

„Właśnie w dniu mojej wizyty doszło do eskalacji sytuacji w szkole. Powiedziano mi, że chłopiec zachowywał się bardzo bezczelnie, po czym nauczycielka złapała go za ramię, potrząsnęła nim i powiedziała: Dość już tego!” – a on odepchnął jej rękę. Wiedział, że nie wolno tak robić, ale zamiast przeprosić, wybiegł do toalety, wyrwał klapę od sedesu i wyrzucił ją przez okno. Po tym wszystkim odesłano go do domu z dwutygodniowym zawieszeniem w prawach ucznia i zakazem wstępu do szkoły.

Lepszy pomysł

Nauczyciele zapytali mnie, czy mam może lepszy pomysł, jak można by rozwiązać taką sytuację. Odpowiedziałem, że owszem.

Zaproponowałem, żeby dyrektorka szkoły wraz z nauczycielką pojechały do chłopca do domu i go przeprosiły. Przeprosiły mianowicie za to, że od dłuższego czasu dokładnie wiedziały, że w jego życiu dzieje się coś złego, a mimo to nic z tym nie zrobiły.

„Wiedzieliśmy, że przechodzisz przez trudny czas i że jest ci źle, ale nie zrobiliśmy nic poza ciągłym upominaniem cię i żądaniami poprawy. I dzisiaj znowu cię za to ukaraliśmy. Przykro nam z tego powodu i chcemy cię za to przeprosić. Chcemy żebyś wiedział, że jesteś od jutra mile widziany w szkole”.

Nauczyciele, którzy to usłyszeli – wszystkie 24 osoby na sali – byli równie zaskoczeni, co oburzeni. Mało brakowało, a podzieliłbym los chłopca i zostałbym odesłany ze szkoły.

Zauważmy, że gdyby jacyś rodzice potraktowali swojego syna tak, jak ta szkoła potraktowała tego ucznia, to natychmiast mieliby do czynienia z urzędem do spraw młodzieży (Dania). Ale szkole wolno, ponieważ przylepia takim uczniom etykietkę „trudnych” lub „niedostępnych”. Nauczyciele wyrazili przekonanie, że gdyby takie zachowania uchodziły płazem, to następnego dnia wszystkich stu pięćdziesięciu uczniów chwyciłoby za deski sedesowe i wyrzuciło je przez okno. Zapewniłem ich, że nie muszą się tego obawiać.

Ale wiem to z własnego doświadczenia, ponieważ kiedy byłem uczniem, sam miałem na koncie podobne zachowanie. Przez 10 lat w czasie lekcji kładłem nogi na krześle przed sobą. Miałem nawet w tym celu specjalnie przygotowane krzesło. I przez 10 lat nauczyciele próbowali mnie od tego odwieść mówiąc: „Jasper, co by było, gdyby wszyscy tak robili?”. Ale zgodnie z prawdą zawsze mogłem odpowiedzieć, że jestem jedyną osobą, która tak robi. To był taki mój mały protest. Być może mogłem go sobie oszczędzić, ale w tamtym momencie był dla mnie w jakiś sposób ważny.

Nadmiar odpowiedzialności

Szkoła i nauczyciele powinni lepiej rozumieć, co dzieje się z dzieckiem, które jest poddawane w domu napięciu, jak tamten chłopiec. Dokładnie dzisiaj wiemy, że dzieci, które dźwigają na swoich barkach zbyt dużą odpowiedzialność za swoich rodziców – alkoholików lub osoby chore psychicznie – zachowują się inaczej. Taka odpowiedzialność za rodziców i rodzeństwo to dla nich ogromny ciężar, kiedy, np., muszą usprawiedliwić ojca w pracy, same się budzić co rano, żeby zdążyć do szkoły albo nie otrzymują najmniejszego wsparcia w sprawach związanych ze szkołą, bo rodzice od razu się kłócą lub są po prostu nieobecni.

Chłopcy są w stanie wytrzymać coś takiego około dziesięciu lat, dziewczynki czasami nawet całe życie. Jednak w pewnym momencie zawsze odbija się to na ich zachowaniu, np., odpuszczają sobie odpowiedzialność w kwestiach szkoły: opuszczają lekcje, nie odrabiają pracy domowej, nie trzymają się wspólnych uzgodnień. Szkoła nakleja im wtedy etykietkę „trudnych uczniów”, którzy rzekomo nie potrafią zachowywać się odpowiedzialnie. Nic bardziej mylnego.

Szkoła nie dostrzega, że taki chłopiec albo dziewczynka to mistrzowie świata w dziedzinie odpowiedzialności. Nie potrzebują najmniejszych wyjaśnień ani pouczeń, na czym polega odpowiedzialne zachowanie. Potrzebują tylko jednego: nauczyć się, jak w swoich obecnych warunkach rodzinnych zacząć troszczyć się o samych siebie.

Dotyczy to zresztą nie tylko dzieci, które zostały zaniedbane przez rodziców lub żyją w trudnych warunkach, ale także prymusów z pierwszej ławki, którzy zawsze mają wszystko doskonale przygotowane i zrobione…”  – Jasper  JUUL.

źródło: J. Juul, str 88-92, „Kryzys szkoły”, Wydawnictwo MiND, Podkowa Leśna 2014

Reklamy