60519091

Nick Dubin (zespół Aspergera) spisał swoje wspomnienia od wczesnego dzieciństwa aż do dzisiejszego dnia, oto fragment:

„Dzięki pomocy Carol jesienią byłem w stanie o wiele lepiej mówić. Stwierdziła, że nigdy nie spotkała się z przypadkiem, żeby dziecko z takimi deficytami zrobiło takie postępy w ciągu zaledwie trzech miesięcy – miało to dowodzić moich wyjątkowych zdolności. Zajmująca się edukacją specjalną nauczycielka, z którą widziałem się poprzedniej wiosny, również była zdumiona. Gdy spotkaliśmy się jesienią, mówiła o wakacyjnym cudzie, ponieważ w czasie naszego pierwszego spotkania prawie nie posługiwałem się językiem, a teraz mówiłem pełnymi zdaniami.

Gdy w kolejnym roku przyszedł czas na posłanie mnie do przedszkola, rodzice uznali, że – pomimo postępów, które poczyniłem – nie jestem gotowy na pójście do normalnej placówki, i zapisali mnie do dwóch różnych szkół. Rano jechałem do prywatnej szkoły, gdzie na dziesięciu uczniów przypadało trzech nauczycieli (UK). Natomiast po południu mały, żółty autobus szkolny zabierał mnie spod domu na kurs dla dzieci z opóźnieniami, w trakcie którego nie mieliśmy kontaktu ze zwykłymi uczniami. W tej szkole na trzech uczniów przypadało dwóch nauczycieli.

Pomimo, że nauczyciele w obu placówkach rozumieli moją sytuację, problemy z mała motoryką powodowały, że spełnianie ich oczekiwań było dla mnie mordęgą. Nie potrafiłem wykonać prostych zadań (takich jak: wycinanie, wyklejanie i rysowanie), które innym dzieciom na zajęciach w szkole prywatnej nie sprawiały żadnego problemu. Nauka pisania liter drukowanych była dla mnie koszmarem. Ściskałem ołówek w garści i gryzmoliłem bez ładu i składu. Rozglądałem się dookoła i widziałem kolegów, którzy robili to, czego ja nie umiałem – to wtedy zacząłem czuć się odmieńcem.

Rodzice wyczuwali moją frustrację i próbowali mi pomóc w znalezieniu jakiegoś twórczego zajęcia, które odpowiadałoby moim zainteresowaniom i umiejętnościom. Mama zachęciła mnie do tworzenia bajek. Ponieważ miałem problemy z odręcznym pisaniem, zaproponowała, żebym dyktował jej te opowieści, a ona będzie je zapisywała na maszynie (działo się to w czasach, gdy nie w każdym domu znajdował się komputer). Pewnego dnia stworzyłem sztukę zatytułowaną „Jak zdobyć przyjaciół”, której wszyscy bohaterowie byli zwierzętami. O ile pamiętam, był tam hipopotam, lew, słoń, krokodyl i skunks. Co zaskakujące, to skunks w końcu uczył wszystkich, jak ważna jest przyjaźń. Ten krótki utworek był zwiastunem tego, co miało mi się później przydarzyć w życiu. Gdy tylko próbowałem zaprzyjaźnić się z innymi dziećmi, często czułem się jak skunks, a moimi najlepszymi przyjaciółmi w życiu okazały się zwierzęta, a dokładniej psy”…

źródło:T. Attwood, I. Henault, Dubin:”Seksualność osób z autyzmem w kontekście prawnym”, Harmonia Universalis, Gdańsk 2015

Reklamy