1Ptak_podroznik_IV

Praca z  dzieckiem z autyzmem w domu to nie lada wyzwanie, doskonale wiedzą o tym rodzice i opiekunowie

Praca nad zadaniami domowymi zajmuje nam całe popołudnie, nierzadko również wieczory . Aby utrzymać Piotrka w normalnej podstawówce musieliśmy pracować cały dzień, przerwy robiliśmy tylko na posiłki. W weekendy  doszlifowaliśmy mowę, kaligrafię, pieśni i modlitwy, rysunki na plastykę, ćwiczyliśmy ręce i nogi. Nikt nie dawał nam taryfy ulgowej – jak już wspominałam, w kółko sugerowano mi przeniesienie do innej szkoły – w I klasie wychowawczyni po 2 tygodniach kazała go zabrać z klasy pomimo, że był już opiniowany. Nie przyjmowała go nawet na zajęcia wyrównawcze bo stwierdziła, że się nie nadaje. Gdybym wtedy odpuściła – nie byłoby Piotrka w normalnym gimnazjum. Regularna praca w domu daje więcej niż terapia. Sama edukacja jeśli mamy trochę fantazji – przecież jest terapią. Praca w domu z dzieckiem kompensuje wszystkie braki, no, prawie wszystkie…

Główne problemy dziecka z autyzmem to nietypowy profil poznawczy. Z powodu upośledzenia funkcji wykonawczych mają one trudności z planowaniem, organizowaniem i ustalaniem priorytetów, są impulsywne i mało elastyczne podczas rozwiazywania problemów oraz mają ograniczoną pamięć roboczą. Potrzebują stałego wsparcia i kontroli rodziców i nauczycieli (Attwood, 2013).

Przygotowanie zadania domowego przez nauczyciela

„Nauczyciel może podkreślić najważniejsze elementy zadania domowego, podać wyjaśnienia pisemne i zadawać pytania, aby się upewnić, że dziecko wie, które fragmenty zadanego materiału są potrzebne do wykonania zadania. Może poprosić dziecko, by przed rozpoczęciem odrabiania zadania zrobiło plan pracy, aby dopilnować, że jego praca będzie logiczna i spójna, zwłaszcza gdy jest to wypracowanie. Jeśli na wykonanie zadania potrzebne jest kilka dni, nauczyciel powinien regularnie przeglądać brudnopisy dziecka i śledzić jego postępy. Takie działania podnoszą prawdopodobieństwo terminowego odrobienia zadania domowego” (Attwood, 2013).

W domu

Dziecko zwykle ma problemy z zabraniem się do zadania, odkłada tą czynność w nieskończoność, wynajdując mnóstwo „wymyków”. Rodzice muszą pełnić rolę nadzoru i kontroli zarówno na początku, jak i  na każdym etapie wykonywania zadania. Rodzic musi być dostępny dla dziecka by je zapewnić, że wybrało dobrą strategię. „Dzieci z zespołem Aspergera mają skłonność do niedostrzegania alternatywnych rozwiązań i upartego trzymania się jednej metody osiągania celu, podczas gdy ich rówieśnicy dochodzą do wniosku, że warto sprawdzić jeszcze jakieś inne” (Attwood, 2013).

Zasady dotyczące prac domowych:

  • Pomaganie dziecku w wykonywaniu prac domowych lub pokazywanie prawidłowych rozwiązań jest lepsze niż zezwalanie na samodzielne męczarnie. Dziecko mogło nie usłyszeć lub nie zrozumieć poleceń wydanych przez nauczyciela. Bezowocna, uciążliwa praca prowadzi do dalszego unikania obowiązków szkolnych.
  • Trzeba kilkakrotnie objaśniać i powtarzać materiał.
  • Dziel zadania na mniejsze etapy. Przykładowo, podczas pracy z konkretnym rodzajem książki zacznij od zerknięcia na pytania znajdujące się na końcu i znajdź wszystkie odpowiedzi przed przeczytaniem całego tekstu. Wiele dzieci po prostu nie potrafi się uczyć.
  • Rodzic może pełnić rolę „sekretarki” dziecka, dopóki nie będzie ono na tyle sprawne, aby samodzielnie opanować cały proces.
  • Rodzic może tez pomagać dziecku poprzez przepisywanie zadań matematycznych, jeśli przekracza to możliwości ucznia.
  • Upewnij się, że uczeń zrozumiał polecenia, zanim zabierze się do pracy.
  • Pierwsze kilka przykładów rozwiążcie wspólnie.
  • Zapoznaj dzieci z materiałem, który będziesz omawiał kolejnego dnia. Jednak pamiętaj, że wielu uczniów nie jest zainteresowanych przyswajaniem jakiejkolwiek ponadplanowej wiedzy. Zwłaszcza tatusiowie powinni mieć to na uwadze.
  • Nie martw się, że dziecko stanie się zależne od rodzica. Większość uczniów zrezygnuje z pomocy opiekunów, gdy tylko będzie w stanie to uczynić. (Częściej to rodzice mają kłopoty z namówieniem dziecka na przyjęcie pomocnej dłoni).
  • Jeśli dziecko akceptuje pomoc rodzica, to świetnie. Jeśli tak nie jest, poszukaj pomocy na zewnątrz (Kutscher, Atwood, Wolf, 2007).

Kilka wskazówek ode mnie

Nie trać czasu na wytykanie błędów nauczycielom, autyzm to zagadka tu niczego nie jesteśmy pewni, a każde dziecko jest inne z innym „workiem” zaburzeń. Celem jest by skończyło szkołę a w przyszłości robiło to co lubi. Do tego potrzebna jest skuteczna edukacja. Rodzice muszą być zawsze elastyczni – my nie traciliśmy czasu ma kłótnie w szkole. Robiliśmy swoje w domu. Wykonywaliśmy wszystkie prace domowe i uzupełnialiśmy „luki” w ćwiczeniach, tych nie wykonanych w trakcie lekcji w szkole. To była najlepsza forma terapii.

Jak?

Zrób plan dnia , najwięcej czasu poświęć na sumienne odrabianie lekcji. Nie przejmuj się, rysunkami, szlaczkami, wycinankami – jak dziecko ma z tym duży problem  (jak mój Piotrek) – rób za niego, póki nie będzie w stanie zrobić  samodzielnie danego zadania (często zadania dla autyków są niewykonalne – nie przejmuj się). W weekendy dociągajcie, na spokojnie wycinanie i rysowanie… Zadania zwykle są za długie dla dziecka z autyzmem – dziel zadanie na kilka etapów, ale konsekwentnie do niego wracaj po przerwie i zawsze kończcie. To metoda sprawdzi się dużo później gdy dziecko będzie bardziej samodzielne. Ale na to trzeba czasu.

Pisanie

Bardzo ważniejsze jest pisanie – tu nie odpuszczaj. Długo będzie uczyło się tej sztuki. Radzę się nie poddawać. Wiadomo – że, gdy dziecko w męczarniach kończy jedno zadanie (a to dopiero początek, bo jeszcze matma, muzyka i wierszyk…) – bierz ten zeszyt i kaligrafuj za niego –  pomagaj. Trzeba być realistą /tką –  ale cały czas trenujcie. Po roku Piotrek z zupełnego braku koordynacji ręki, dłoni – wyuczył się tudnej sztuki pisania. Jednak pisał bardzo wolno. Płynność pisania poprawiła się w VI klasie szkoły podstawowej.

Powtarzanie

Gdy, na przykład na następny piątek, jest zadany wierszyk na pamięć – to już zaczynaj wałkować go dzisiaj – nam nauczenie czegoś takiego zajmowało równo tydzień. To samo dotyczyło innych zadań pamięciowych. Zaczynaliśmy na tydzień przed i wałkowaliśmy codziennie po parę razy – rano, w południe i przed snem (czytanka, wierszyk, budowa rośliny itp.) W łóżku: przyrodę, historię chemię; według punktów podsumowania rozdziału i punktów w zeszycie (często ważniejszych niż te w książce). Lektury czytaliśmy razem – w młodszych klasach wyjaśniałam ich sens. Teraz czyta sam.

Nie zawsze się udaje – ale zawsze jest postęp – tylko go jeszcze nie dostrzegamy.

Nie wściekaj się jak dziecku nie wchodzi nic do głowy.  Wadliwe funkcje wykonawcze i brak integracji sensorycznej robią swoje. Spokojnie powtarzajcie. I róbcie przerwy – a w tych przerwach niech dziecko robi to co chce. Nie wariuj z zajęciami dodatkowymi  – to może was wykończyć – na to jeszcze przyjdzie czas. Szkoła dostatecznie wymęczy dziecko z autyzmem. Daj dziecku odpocząć w taki sposób jak chce – nawet gdyby miało siedzieć i  gapić się w jeden punkt lub grać w najgłupszą z możliwych strzelanek  aktualnie dostępną w sieci.

Miałam metodę na Piotrka. On jak większość autyków  uwielbiał komputer. Zauważyłam, że jak gra – to mimo wszystko rejestruje inne dźwięki w domu. Więc wszystkie zadane piosenki, które ściągałam z sieci – odtwarzałam przy jego komputerze, później kupiłam słuchawki. Tym kanałem, wchłonął wszystkie modlitwy, pieśni religijne, wierszyki, piosenki szkolne itp. Zaoszczędzaliśmy w ten sposób wiele cennego czasu na  polski i matmę. Lwią część zajmowało jednak pisanie. Kaligrafia to jedna z metod terapii, uaktywnia wiele struktur mózgowych – nie rezygnujcie z pisania. Na początku będzie strasznie – ale da się. Jak we wszystkim potrzebna jest regularność ćwiczeń. A ćwiczenia w pierwszych latach powinno się wykonywać codziennie – niedziela też.

Mowa

Mowa jest najważniejsza. Podkreślałam w czytance/modlitwie/pieśni/ piosence/wierszu trudne do wypowiedzenia wyrazy i ćwiczyliśmy wypowiadanie, wskazywałam na te wyrazy i powtarzaliśmy na głos –  do skutku. Później  dopiero Piotrek czytał cały tekst. Tłumaczyłam także sens całego tekstu. Ważne by zawsze tłumaczyć o co chodzi. Mowa szybciej wskakuje gdy dziecko już zna wszystkie znaki/litery i potrafi czytać na głos. Mowa polepszyła się błyskawicznie również po podaniu przeplatanki leków gammalon, celebrolisin a później pomocny w nauce był gliatilin – mam to na blogu w postach o farmakoterapii zaburzeń autystycznych 1,2,3… Dobry neuropsychiatra to podstawa.

Spokojne miejsce pracy

Cisza i spokój przy zadaniach domowych to niezbędny standard. Dostosowane , niedrażniące światło – też. Ale ważne jest by siedzieć obok dziecka albo z tyłu – unikniecie ciągłego rozpraszania uwagi. Mały autyk jest jak dziecko z ADHD (lub nieszczęśliwie je posiada wraz z autyzmem) – przy rozwiązywaniu  zadania rozprasza go niemalże  wszystko. Nie wiedziałam tego, co  wiem teraz – jednak nie zmieniłabym niczego – to co sami wypracujecie w domu – to wasze. Jeśli czegoś nie potraficie korzystajcie z pomocy korepetytorów.

Zmęczenie sięga zenitu

Zmęczenie przez pierwsze lata w szkole podstawowej będzie czymś co może utrudniać wam praktycznie wszystko, zwłaszcza gdy dziecko w pakiecie z autyzmem ma nadpobudliwość, zaburzenia snu i zaburzenia jelitowe. Najważniejsze to móc się wyspać. Ale jak, gdy dziecko nie może zasnąć a jak już zaśnie to budzi się co godzinę? Ja nadrabiałam sen gdy zaprowadziłam go do szkoły – już wtedy, nie mogłam uczęszczać do pracy… Musiałam pomagać Piotrkowi przez 24 godziny na dobę. Bo przecież kaszel jak przy astmie wymagał ciągłych inhalacji pulmicortem. A mały autyk jest przeziębiony niemal zawsze – jeśli jeszcze nie wiecie.

Na zaburzenia snu Piotrkowi pomogły leki przepisane przez neuropsychiatrę. Zaznaczę, że nie są to leki na sen. Podawanie tych leków to raczej neurorehabilitacja – dokarmianie źle funkcjonujących komórek nerwowych (w dużym skrócie), które gdy „odżyją” – dają dziecku z zaburzeniami rozwojowymi – w miarę spokojny sen i funkcjonowanie m.in. w szkole. Powiem teraz coś co może was zdenerwować. Ale trudno. Aby mój syn spał i zasypiał spokojnie musiałam od początku z nim spać – to była jedyna naprawdę skuteczna metoda. Spałam z nim bardzo długo. Prace domowe kończyliśmy późno – ale zmęczenie nie pozwalało zasnąć – a wyspać się musiał na klasówkę… Do tego ciągle kaszlał i łapał infekcje. Nie było lekko. Tygodniowe nieobecności w szkole – rekompensowaliśmy „naszymi” ćwiczeniami w domu. Kluczem do sukcesu były „zadania domowe„.

źródło:

Tony Attwood: „Zespół Aspergera Kompletny przewodnik”, Harmonia Universalis, Gdańsk 2013

Martin L. Kuscher, Tony Attwod, Robert R. Wolff: „Dzieci z zaburzeniami łączonymi…”, K. E. LIBER, Warszawa 2007

Advertisements