Diagnoza to istotna część procesu rozpoczynającego ścieżkę przemian w życiu autystycznych dzieci. Rodzice uzbrojeni w „diagnozę”dziecka nie wnikają w szczegóły/zmienne, które mają wpływ na diagnozę –  przyjmują wszystko co w niej zawarte za pewną stałą. A przecież to tylko zbór danych, szablon do którego wciska się dziecko z „pasującymi” w danym okresie życia zachowaniami

Często obrywam za używanie niestosownych form nazewnictwa w stosunku do autyków, osób z zespołem Aspergera, wysokofunkcjonujących czy ASD. Chociaż bardziej pasuje mi „spektrum”, używam zamiennie wszystkich, i  pewnie przesadzam, ale mogę wtedy spojrzeć kompleksowo poza widełki i znajdować cechy, których obecne DSM jeszcze nie ujęło, mając na uwadze wcześniejsze pomyłki w całych tych wielkich klasyfikacjach… które przecież wymyślili ludzie, by ułatwić sobie pracę. Później inni ludzie poprawiają błędy po tych pierwszych, żeby jeszcze bardziej uprościć sobie całą procedurę. Tak jak babcia, która przykleja etykietki na słoiki z kompotami odstawiając je w równym rządku na półeczce w spiżarni… Czy można być bardziej śliwkowym od kompotu śliwkowego? Nie! Ale można być kompotem porzeczkowym. Ale niczym więcej.

Ludzie myślący etykietami żądają odpowiedzi

Temple Grandin: „Tego rodzaju myślenie może bardzo skrzywdzić. Dla niektórych przyklejona etykieta może stać się tym, co ich definiuje. To z kolei łatwo prowadzi do sposobu myślenia, którym nazywam mentalnością niepełnosprawności. Kiedy ktoś słyszy np. diagnozę zespołu Aspergera, może zacząć myśleć: „Po co mi to wszystko?” albo „Nigdy nie uda mi się na dłużej  utrzymać żadnej pracy”. Całe jego życie zaczyna oscylować wokół tego, czego nie jest w stanie zrobić, zamiast tego, co potrafi zrobić, albo przynajmniej tego, nad czym może popracować.

Myślenie etykietami działa też w drugą stronę. Ktoś może czuć się dobrze ze swoją diagnozą, ale martwić się, że zdefiniuje go w oczach innych ludzi. Co pomyśli sobie mój szef? Współpracownicy? Najbliżsi? Połowa pracowników firm technicznych w Dolinie Krzemowej dostałaby diagnozę zespołu Aspergera, jeśli pozwoliliby się zdiagnozować, a tego unikają jak ognia. Byłam w biurach, w których pracują, widziałam te ekipy z bliska. Wiele wejść na moją stronę pochodzi z Doliny Krzemowej i innych obszarów o dużym skupieniu przemysłu nowych technologii. Kiedyś uznano by ich po prostu za utalentowanych. Teraz jednak jest diagnoza, a oni zrobią wszystko, żeby nie dać się wsadzić do getta.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s