Stare źródła podają, że naukę biegu u dzieci należy rozpocząć od marszobiegów…

Zajęcia powinny odbywać się w urozmaiconym terenie – nie boisko o twardej nawierzchni ale raczej las lub park. Dzieci powinny biegać w grupie, w równym spokojnym tempie.

W pierwszym tygodniu należy ćwiczyć marszobiegi co drugi dzień przeplatając je z różnymi grami i ćwiczeniami terenowymi na dystansie kilometra. Odcinki biegowe powinny wynosić od 15-20 metrów, później można je wydłużać. Do marszów dobre są wąskie dróżki w parkach z małymi przeszkodami w postaci gałęzi czy kamieni. Doskonałym ćwiczeniem jest wchodzenie na wzniesienia i zbieganie z nich z wesołym wrzaskiem.

W przerwach należy odpoczywać w spokojnym, swobodnym chodzie rozluźniającym. Wtedy można wykonywać (a przed nimi demonstrować) proste ćwiczenia: pajace, przysiady, wymachy nóg w przód i na boki, skłony oraz ćwiczenia oddechowe. Rzucać kamyki do kałuży itp.

W drugim tygodniu można już przystąpić do do nauki biegu po prostej (wyznaczyć tory). Biegać na odcinkach od 30-60 m w średnim tempie. Później wyjaśnić i zademonstrować biegi z przyspieszeniem. Wytłumaczyć dzieciom, że serce zaczyna bić szybciej (że tak ma być), kiedy nasz organizm zwiększa wysiłek fizyczny.

Kiedy techniki marszobiegów i biegów zostaną zrozumiane/opanowane przez wszystkie dzieci, dopiero wtedy można przejść do nauki startu. Starty należy ćwiczyć biegając odległości 20 – 40 metrów, przeplatając je swobodnym marszem powrotnym. Po przebiegnięciu dystansu nigdy nie wolno zatrzymywać się gwałtownie. Bieg powinien przechodzić w trucht lub marsz, i zwalniać do luźnego chodu.

Wszystkie ćwiczenia należy demonstrować, tłumaczyć i przećwiczyć „na sucho” – z wyraźnym akcentowaniem początku i końca ćwiczenia.