keep-calm

Waga sprawiedliwości

„Waga sprawiedliwości to opracowana przeze mnie strategia, mająca pomóc dzieciom, które niedojrzałe, egocentrycznie i niewłaściwie oceniają zakres odpowiedzialności w sytuacjach konfliktu (w tym dokuczania i prześladowania)  – Tony Attwood  […]

Dzieci na poziomie rozwojowym nieprzekraczającym dziewiątego roku życia mają skłonność przypisywania określonego stopnia odpowiedzialności za działanie temu, kto je rozpoczął, co legitymizuje niemal każde działanie odwetowe, nie umieją właściwie określić dotkliwości własnej reakcji ani nie biorą pod uwagę możliwych konsekwencji (dla siebie i innych). Na tym etapie rozwoju poznawczego rozwiązanie konfliktu może się sprowadzać do zastosowania zasady „oko za oko, ząb za ząb”, a więc wyrządzenia co najmniej równej, o ile nie większej, przykrości. Kiedy wymierzaniem sprawiedliwości zajmuje się dorosły, dziecko może stwierdzić, że zgodnie z jego poczuciem odpowiedzialności, rozumieniem rozwiązania konfliktu i kary postąpił niesprawiedliwie.

Czym jest „Waga sprawiedliwości”

Waga sprawiedliwości to interaktywna, edukacyjna strategia, która wzrokowo pomaga dziecku zrozumieć stopień ważności – wagę – konkretnego zachowania, a także to, dlaczego w ogólnym rozrachunku waga dowodów służy określeniu stopnia odpowiedzialności i konsekwencji. Przypisując odpowiedzialność za konflikt, kierujemy się zasadą, że nie ma dymu bez ognia – na tej zasadzie opieram wagę sprawiedliwości […]

Pierwszy etap

Pierwszy etap strategii polega na określeniu,, kto brał udział w konkretnym incydencie. Imię każdego uczestnika sytuacji zapisujemy na osobnej karteczce i wszystkie karteczki kładziemy na stole. Jeśli w zdarzeniu brały udział tylko dwie osoby, można zrezygnować z kartek i skorzystać z prawdziwej wagi. Dorosły ma do dyspozycji co najmniej dwadzieścia plastikowych lub drewnianych klocków. Liczba klocków pokazuje stopień ważności, jaki przypisujemy konkretnemu działaniu. Stosunkowo niewielkie naruszenie kodeksu postępowania może być „wycenione” na jeden lub dwa klocki, podczas gdy poważniejsze wykroczenia, np. skutkujące poważnym uszkodzeniem ciała lub mienia, mogą być „warte” większą liczbę klocków.

Opis zdarzenia

Dziecko jest proszone o to, by opisało sekwencję zdarzeń ze swojej perspektywy. W miarę rozwoju historii, gdy dziecko mówi o tym, że zrobiło lub powiedziało coś, co naruszyło kodeks postępowania, prosimy je o określenie, ile klocków „kosztowały” jego słowa lub działanie (albo brak działania). Być może będzie potrzebowało pomocy w zrozumieniu, dlaczego należy zmienić liczbę klocków, którą przypisało danemu działaniu (np. trzeba mu będzie zwrócić uwagę na wpływ tego działania na uczucia drugiej osoby, na stopień potencjalnej szkody fizycznej i koszt naprawy uszkodzonych przedmiotów). Kiedy liczba klocków zostanie już ustalona, układa się je na kartce z imieniem osoby, która dane działanie wykonała. Procedura ta jest stosowana wobec każdego przypomnianego działania. Każdemu uczestnikowi zdarzenia przyznajemy określona liczbę klocków, które zaliczamy po zakończeniu opisywania zdarzeń przez dziecko.

Każde działanie ma swoją wagę

Strategia ta ma uświadomić dziecku, że każde działanie, zarówno jego, jak i innych osób, ma swoją wagę, uzasadniającą konsekwencje, które wszyscy muszą ponieść. Być może najlepiej ją wyjaśnię, przedstawiając skrótowo jej zastosowanie podczas spotkania z Erykiem – chłopcem mającym zespół Aspergera, który uważał, że został niesłusznie zawieszony w prawach ucznia.

Konflikt i klocki

W zdarzeniu brały udział  3 osoby: Eric – jedenastolatek z ZA, którego umiejętność rozwiązywania konfliktów i empatia były rozwinięte na poziomie dziewięciolatka, Steven – drugi chłopiec, oraz nauczycielka, która tymczasowo zastępowała wychowawcę klasy.

Steven rozpoczął konflikt, nazywając Erika ofermą (co w Australii jest wulgarną obelgą). Zapytałem Erika, ile klocków należy się za takie zachowanie, a on zasugerował (ja zaś zgodziłem się z jego sugestią), że 2. Zapytałem Erika, jak na to zareagował, a on odpowiedział, że zignorował Stevena. Według mojej oceny było to mądre zachowanie, więc nie przyznaliśmy mu żadnego klocka. Zapytałem go, czy nauczycielka (która usłyszała, jak Steven nazwał Erika) zwróciła uwagę Stevenowi, a Eric odpowiedział, że nie. Zgodziliśmy się więc, że brak zainteresowania ze strony nauczycielki kosztował ją jeden klocek. Następnie Steven nazwał Erica pie….ną ofermą, za co – jak uznaliśmy – należały mu się 4 klocki. Zapytałem Erika, co wtedy zrobiła nauczycielka, a on odpowiedział, że nie słyszała tego, co powiedział Steven. Nie daliśmy jej więc żadnego klocka. Zapytałem jednak Erika, czy powiedział nauczyciekce, jak nazwał go Steven, a on odpowiedział, że nie. Zasugerowałem więc, że powinien dostać jeden klocek za niepoinformowanie o nasilającej się prowokacji. Potem zapytałem chłopca, co zrobił, gdy usłyszał, że Steven tak go nazwał. Eric odpowiedział, że nazwał go tymi samymi słowami, dostał więc 4 klocki.

Zapytałem co się działo później. Eric opisał, jak Steven podszedł do jego biurka i pobazgrał długopisem jego wypracowanie. Zgodziliśmy się, że kosztuje go to 2 klocki. W tym momencie na kartce Stevena leżało 8 klocków, na kartce Erica – 5, a na kartce nauczycielki – 1. Zapytałem Erika, czy powiedział nauczycielce o tym, że Steven zniszczył jego wypracowanie (nauczycielka nie widziała tego zdarzenia), a on odpowiedział, że nie. Dodał więc kolejny klocek. Zapytałem co zrobił potem, a on opisał, jak uderzył Stevena pięścią w twarz – za karę i żeby go powstrzymać od dalszego dokuczania.

– Było dużo krwi?

– Tak.

– W co go uderzyłeś?

– W nos.

Wytłumaczyłem chłopcu, jakie niebezpieczeństwo wiąże się z biciem kogoś w twarz i jak bolesne może to być, przytoczyłem też szkolne zasady dotyczące przemocy. Zgodziliśmy się, że reakcja Erika kosztowała go 12 klocków. Chłopiec mógł więc zrozumieć, że choć Steven wszystko zaczął i miał na koncie więcej prowokacyjnych zachowań, to jednak on sam, przez to, że uderzył kolegę w twarz, ostatecznie miał 18 klocków, Steven – 8, a nauczycielka – 1. Strategię tę zastosowałem po to, by Eric zrozumiał, dlaczego to on, a nie Steven, został zawieszony w prawach ucznia, i by to zaakceptował” (Attwood, 2013)

źródło: Tony Attwood: „Zespół Aspergera…”, Harmonia Universalis, Gdańsk 2013

 

 

Advertisements