Pisanie zajmuje lwią część pracy w szkole. Wiele dzieci ma trudności z pisaniem pierwszych literek. Dla dzieci z ASD, u których często występuje zaburzenie małej i dużej motoryki będzie nie lada wyzwaniem. Dzięki systematycznej pracy „wskoczą” na właściwy tor. Ale zanim to nastąpi pomoże wygodny długopis lub pióro

Rynek  jak wiemy zasypany jest przyborami do pisania. Wybór jest nieskończony. Firmy prześcigają się w ofertach. Łatwo się w nich pogubić. Postaram się w miarę możliwości ułatwić bazując na własnych doświadczeniach.

Mojego syna uczyłam pisać na rok przed szkołą. W pierwszej klasie zaczynał pisać literki ołówkiem. Więc sięgnęłam po zielonego BIG z gumką. Wiem, banał. Mnóstwo ich dzisiaj w sklepach. Dla dziecka z ASD gumka przytwierdzona do końcówki ułatwia wiele spraw, ponieważ po gumkę, której nie ma na końcu ołówka – trzeba sięgać do piórnika. Wykonać sekwencję ruchów: znaleźć piórnik na ławce, odpiąć, odnaleźć gumkę, wyciągnąć, zmazać, odłożyć gumkę na miejsce, zapiąć piórnik… Dla dziecka ze słabą motoryką i z problemami z przetwarzaniem wzrokowym ta prosta czynność zaczyna wydłużać czas wykonania zadania. W szkole trzeba się dobrze zorganizować. A organizacja w ASD często pozostawia wiele do życzenia.

Piórnik powinien być wyposażony tylko w niezbędne rzeczy. Za dużo gadżetów rozprasza i tak chwiejną uwagę na lekcji. Dla pierwszaka, jeśli nauczyciel nie wymaga więcej przyborów; niech będą 2 ołówki z gumką (jeden zwykle ginie lub można komuś pożyczyć, kredki (miękie są również z BIC – a lub STABLO inne były za twarde i się łamały), temperówka (STABLO, temperuje nie łamie), mazaki wedle uznania (redukowałam do podstawowych, potrzebnych kolorów np. czerwony, żółty, zielony, niebieski, czarny i brązowy). Raczej z BIC – a. Należy pogodzić się z ciągłym zapominaniem i gubieniem. W domu lepiej mieć zapas. Jeszcze nożyczki – z obłymi zakończeniami. Lepsza firma – lepiej tnie. Najlepiej przed szkołą wyćwiczyć sekwencję ruchów rozpakowywania „po dzwonku”.

Kiedy przyjdzie czas na pióro. Też niech będą dwa.

Zazwyczaj nauczyciele, pozwalają a niektórzy dzięki Bogu zalecają pisać piórem kulkowym. Dla nas najlepszy okazał się kulkowy, dwustronny Pelikan. Solidne pióro, miękkie, niezacinające się, nierozmazujące (dla leworęcznych również) ergonomiczne, naboje wystarczały na dłużej. Jeśli jedna strona się wypisała – zawsze pozostawała druga. Samodzielna wymiana naboi przez dziecko graniczyła z cudem. Dwustronność była atutem i darem z niebios. Rzadko kiedy wypisywały się dwie strony w ciągu jednego dnia.

Do takiego pióra potrzebny jest zmazik, niekoniecznie z Pelikana (rzadko są w sklepach). Pasują zmaziki ze wszystkich firm od BIC- a, STABLO po Lerlitz i inne. Pakowane po 2 powinny wystarczyć na cały rok.

Pelikan pióro cena od 13 – 20 zł, do tego 5 naboi w opakowaniu po 5 sztuk też od 13 zł.

Przykładowy Pelikan pióro kulkowe dwustronne tutaj

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Przykładowy Pelikan pióro kulkowe jednostronne dla praworęcznych tutaj

Pióra kulkowe PELIKAN Pióro kulkowe Griffix 3 dla praworęcznych niebieskie SZK-1128007
Griffix to pierwsza koncepcja produktu holistycznego, który prowadzi uczniów przez proces nauki pisania, konsekwentnie od samego początku. Innowacyjny system wspierający naukę pisania marki Pelikan. Etap trzeci, który opiera się na piórze kulkowym griffi

lub inne typy, dla lewo i prawo – ręcznych dzieci będą droższe od ok. 35 zł.

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Naboje dla wszystkich typów kulkowego Pelikana zarówno jedno i dwustronnych –  jednakowe jak poniżej:

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaapelikan

A tu przykładowe zmaziki dostępne w każdej niemal sieciówce:

 

Pelikany były najlepsze do momentu kiedy z rynku wyparły je FRIXION – y z Pilot’a. Długopis i pióro – to prawie to samo, do obydwóch pasują te same naboje (0,7 mm szerokość kreski) –  nie mylić z cienkopisem (też są ale nie wskazane dla pierwszaka 0,5 mm szerokość kreski) Od 3 – 4 lat są liderem na rynku. Mój syn z ASD przerzucił się na nie dopiero w V klasie.

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

 

Jeśli teraz nie kupicie w sieciówkach, później rzucają je sporadycznie, pozostają tylko sklepy internetowe a cena w nich nie jest wcale konkurencyjna i trzeba dopłacać za paczkę. Czasami taniej rzucą w Biedronce – zwykle cena balansuje w okolicach 10 zł, w TESCO łączą je  w zestawy; 2 pióra i zakreślacz, za które trzeba płacić ok. 29 zł. Pojedyncze egzemplarze są w cenie swoich naboi. Dlatego kupno całego pióra/długopisu nie stanowiło różnicy. (TESCO, EMPIK, ROSSMAN). Naboje taniej dostaniecie w ROSSMAN – ie (pytać sprzedawcę, zwykle pakowane po 3 sztuki). FRIXION stał się hitem na rynku , ponieważ producenci, przytwierdzili do niego gumkę wymazującą tusz jak we wspominanym wcześniej ołówku. Francuzka fantazja znowu wygrała. Zmazik niepotrzebny.

Jeszcze długopis Herlitz „my pen” Świetny dla pierwszaka, wysoka jakość pisania, tak jak przy Pelikanie. W tym przypadku minusem może być jedynie dokupienie zmazika. Dobrą cenę ma zwykle INTERMARCHE. FRIXION – em i długopisem Herlitz syn pisze do tej pory w gimnazjum.W arsenał naboi zaopatrujemy się najczęściej w sklepach internetowych.

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Tu w zestawie ze zmazikiem i wkładem

 

Herlitz my pen wersja dla młodszych:

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa12

O piórach ze stalówką się nie rozwodzę – nigdy nie używaliśmy. Syn (ASD) wyćwiczył pisanie do perfekcji. Przez 2 lata ćwiczyliśmy w domu (z sobotą i niedzielą). W zerówce zaczynaliśmy od pionowej, centymetrowej kreski w zeszycie w kratkę, co najmniej po trzy linijki.  Później małej literki l…, kwadracik itd. Pomalutku i z mozołem, by w pierwszej klasie mógł napisać krzywe „O”. To była żmudna praca, ćwiczyliśmy 2 lata, również w wakacje – ale udało się. Najlepiej rozruszać rączkę już przed rokiem szkolnym… Niczego nie zostawiać na później i nie liczyć, że „jakoś to będzie”. Systematyczne pisanie w zeszycie to podstawa.

Robienie klasycznych pompek, aby dziecko poczuło „swój” ciężar na dłoniach a mózg dostał mega porcję tlenu – też jest dobrą opcją… Ale to w przerwach…

A czym Twoje dziecko lubi pisać?

 

 

 

 

 

Advertisements