Black-green-abstract-wallpaper.jpg

W jaki sposób możemy pomagać dzieciom z ASD, które mają skłonność do używania zapamiętanych tekstów, powtarzania tego, co słyszą, zamiast używania języka w sposób znaczący, albo dzieciom mającym tendencje do echolalii?

Stanley I Greenspan i Serena Wieder podają w swojej książce pt. „Jak dotrzeć do dziecka z autyzmem” przepis zaczynając od słów: „Najważniejsza jest chęć”

Najważniejsza jest chęć

„Większość dzieci z ASD, z którymi pracowaliśmy, zdobyła podstawową umiejętność rozumowania z użyciem słów. Pierwszym krokiem w tym procesie jest stworzenie interakcji, które zmuszają dzieci do wyjścia poza automatyczne powtarzanie lub używanie pamięci. To odbywa się zawsze na dwóch poziomach. Dlatego jeśli dziecko jest echolaiczne albo powtarza wyuczone teksty, najpierw należy sobie zadać następujące pytania:

  1. Do jakiego stopnia dziecko nawiązuje serdeczne, sprawiające mu przyjemność kontakty i okazuje bliskość? Jak długo potrafi utrzymać kontakt?
  2. Czy dziecko angażuje się w ciągły strumień naprzemiennej, emocjonalnej gestykulacji?

Jeśli dziecko nie potrafi utrzymać bliskiego kontaktu przez dłuższy czas i nie angażuje się w ciągłe wymiany gestów emocjonalnych, musimy wykonać dodatkową pracę nad tymi podstawami […] W innym przypadku mamy niewielkie szanse na to, aby pomóc dziecku w wyzbyciu się skłonności do używania języka w sposób stereotypowy lub mocno ustrukturyzowany. Z tych dwóch umiejętności trudniejszy do wzmocnienia jest ciągły strumień naprzemiennej, emocjonalnej sygnalizacji.

W tym samym czasie można pracować nad kreatywnym i logicznym używaniem języka – nie musimy przestawać pracować nad jego rozwojem lub nawet zdolnościami do nauki, jeśli dziecko osiągnęło już poziom, na którym potrafi te umiejętności rozwijać. Możemy pracować nad wszystkimi tymi funkcjami jednocześnie, ale musimy też myśleć wielowymiarowo. Czasem konieczne jest bycie „zabawową przeszkodą”, aby kontynuować interakcje.

Powtarzanie

Powiedzmy, że dziecko powtarza to, co ty mówisz. Możesz wtedy zapytać: „Kochanie, czy chcesz wyjść na podwórko?”, a mały Tommy powtórzy: „Kochanie, czy chcesz wyjść na podwórko? Wtedy ty pytasz: „Kochanie, podwórko?”, a dziecko mówi: „Kochanie, podwórko?”. Twoim zadaniem jest przekształcenie tego naśladowania w znaczącą interakcję. Możesz więc zaprowadzić Tommy’ego do drzwi, za którymi być może zobaczy inne dzieci bawiące się na podwórku; podejrzewasz, że chce wyjść, ale nie potrafi tego jeszcze wyrazić. Wtedy możesz powiedzieć: „Chodź, zobaczymy, co się tam dzieje”, i najprawdopodobniej wyglądanie na zewnątrz wzbudzi emocjonalne zainteresowanie dziecka i będzie chciało wyjść na podwórko. Wówczas możesz stanąć pomiędzy dzieckiem a drzwiami i zapytać: „Chcesz, żeby mama pomogła ci wyjść?”.

Jeśli dziecko powtórzy „Mama pomogła wyjść”, możesz spróbować uprościć język i zapytać: „Wyjść i bawić się?”, otwierając jednocześnie drzwi i pozwalając mu poczuć, co oznacza „bycie na zewnątrz” i „zabawa”, ale potem przytrzymać dziecko za rękę i powiedzieć: „Czy zostać tutaj?”. Dziecko być może powtórzy: „Wyjść lub zostać tutaj”. Potem możesz fizycznie zademonstrować „wychodzenie”. Po trzech lub czterech takich próbach dziecko zwykle zaczyna rozumieć, o co chodzi, i powtarza tylko tę część zwrotu, która wyraża to, czego sobie życzy: „Wyjść” lub „Wyjść i bawić się”. Jeśli dziecko nie zrobi tego pierwszego dnia, to uda mu się to z pewnością kolejnego, jeśli będziesz konsekwentnie wykonywać te czynności.

Oczywiście nie chodzi o to, aby sfrustrować dziecko do tego stopnia, że dostanie ataku złości, ale o to, aby efekt i pragnienie dziecka osiągnęły taki poziom, że przywiąże się ono do konkretnej części powtarzalnego zwrotu, dzięki której osiągnie to, czego chce. Może to być otrzymanie przekąski, zabawa ulubioną ciężarówką albo wyjście na podwórko. Aby tego dokonać, należy zwolnić tempo wypowiedzi, kiedy podkreśla się (z dużym ładunkiem emocjonalnym) tę część zwrotu, która ma dla dziecka emocjonalne znaczenie. To pomaga mu przełamać schemat echolaliczny dzięki sile pragnienia, by coś osiągnąć.

Czasem, kiedy stosujemy wobec dzieci mocno ustrukturyzowane metody nauki, takie jak pokazywanie obrazków, aby zapamiętały słowo oznaczające przedstawiony na nich przedmiot, podświadomie przyczyniamy się do echolalii lub wyuczonego języka, ponieważ to, co zapamiętuje dziecko, nie jest związane z jego emocjami. Jak wytłumaczyliśmy wcześniej, dzieci uczą się zwykle języka przez kojarzenie słowa z pozytywnym lub negatywnym doświadczeniem emocjonalnym. Uczą się, co oznacza słowo „miłość” przez przytulanie się i uściski. Uczą się słowa „jeść”, kiedy jedzą mus jabłkowy. Uczą się znaczenia słów „wyjść, aby się pobawić”, kiedy wychodzą, aby się pobawić. Jeśli dzieci uczą się słów wyłącznie przez zapamiętywanie – dlatego, że tak je uczymy, albo dlatego, że mają dobrą umiejętność zapamiętywania, ale z trudem przychodzi im rozumienie znaczenia, wobec czego preferują taki sposób uczenia się – musimy im pomóc połączyć ich pragnienia ze słowami. Można to robić poprzez używanie danego słowa w sytuacji o silnym nacechowaniu emocjonalnym – prawie wychodząc na podwórko, prawie dając mu jabłko – i zachęcając dziecko do dokonania wyboru. Jak wspomnieliśmy wcześniej, propozycja tego, czego dziecko sobie życzy, musi być wypowiedziana jako pierwsza, a nierozsądny wybór – jako drugi, aby dziecko nie mogło po prostu powtórzyć ostatniej wypowiedzianej sugestii, ale musiało porównać te dwie opcje w głowie” (Greenspan, Wieder, 2014).

źródło: Stanley I. Greenspan, Serena Wieder: „Dotrzec do dziecka z autyzmem…”. WUJ, Kraków 2014

 

Reklamy