medications-342461_960_720

Kiedy wspominałam komukolwiek, że mój syn dotknięty autyzmem przyjmował leki, większość zaczynała mnie przekonywać, że raczej nie należy tego robić – tak jak ostatnio pediatra w przychodni „że raczej należy dietą leczyć (niestety leczenie dietą nie ma potwierdzeń naukowych – no chyba, że chodzi o układ pokarmowy) i koniecznie odstawić cukier – to pomaga”…

Ich przekaz jest prosty – leki są złe. Kiedy stwierdziłam, że na prawie bezwładny język, otępiałość i inne zaburzenia rozwojowe występujące w autyźmie pomogły zastrzyki wspomagające pracę mózgu, a na lęki m.in. gammalon, a farmakoterapia wyregulowała sen dziecka i ogólny niepokój- reagowano wzrokiem pełnym pogardy i niedowierzania. Chodzi mi oczywiście o „leki” przepisywane przez dobrych neuropsychiatrów i psychiatrów. Niewiedza pediatrów (lekarzy pierwszego kontaktu) w tym zakresie jest mówiąc delikatnie przykra, zresztą tak samo jak ogólna wiedza o autyźmie.

Klinicyści: Martin L. Kutscher,  Tony Attwood, Robert R. Wolff w swojej książce pt. „Dzieci z zaburzeniami łączonymi”  już dawno zadali sobie pytanie: Czy podawanie dzieciom substancji psychoaktywnych jest etycznie dopuszczalne?

W odpowiedzi autorzy zrobili krótką ankietę: „Zacznijmy od krótkiej ankiety w celu ustalenia o jakiej grupie dzieci mówimy. Podnieś rękę, jeśli popierasz następujące rozwiązania:

  1. Dziecko, które nie ma żadnych problemów, nie powinno otrzymywać leków. (Zakładam, że wszyscy podnieśli ręce. Ja z pewnością).
  2. Dziecko, które ma problem, z którym można sobie poradzić bez udziału środków farmakologicznych, nie powinno otrzymywać leków. (Ponownie zakładam, że wszyscy podnieśliśmy ręce). A teraz pora na najważniejsze pytanie.
  3. Dziecko, które ma problem natury neurologicznej, a terapia behawioralna w jego przypadku okazała się nieskuteczna powinno otrzymywać leki, w celu sprawdzenia, czy są mu w stanie pomóc. (Mam nadzieję, że także podnieśliśmy ręce).

[…] Kiedy dziecko trafia do mojego gabinetu, prawie nigdy nie jest to pierwszy krok w jego terapii. Wcześniej rodzice próbują wszystkiego, od przekupstw i gróźb, przez udawanie, że zaburzenie same miną po modlitwę. To świetnie, jeśli którakolwiek z tych interwencji okaże się skuteczna. Jeśli jednak nie uda się pomóc malcowi, warto zastosować się do zasady:Jeśli coś działa, rób to dalej. Jeśli nie działa, spróbuj czegoś innego”. Czasem tym „czymś innym” są właśnie lekarstwa.

Zalety terapii farmakologicznej

W dawnych, nieciekawych czasach nie potrafiono rozróżnić padaczki, migreny (z jej dziwnymi atakami ograniczającymi widzenie i powodującymi przewracanie się na ziemię z bólu) oraz chorób psychicznych od parania się czarami. Na szczęście średniowieczny sposób postrzegania padaczki i migren już minął. Większość z nas nie uważa osób z epilepsją za opętanych czy słabych na duchu. Wiemy, że „diabeł” tkwi w biochemii mózgu. Nie mówimy takim osobom aby „wzięły się w garść”. Obecnie za logiczne uznaje się podawanie środków przeciwdrgawkowych w przypadku ataków padaczki, podobnie jak nikt nie dziwi się z podawania insuliny osobom z cukrzycą, w przypadku których nie skutkuje odpowiednia dieta.

Niestety, część osób nadal pozostaje o kilkaset lat do tyłu, jeśli chodzi o wiedzę na temat chorób psychicznych. Rezonans magnetyczny, tomografia pozytonowa i inne badania pokazują, że większość takich schorzeń ma podłoże biochemiczne. Kiedy interwencje behawioralne i środowiskowe nie skutkują, wtedy musimy zastosować leczenie farmakologiczne.

Osoby z ADHD, zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, depresją dwubiegunową czy zespołem Tourette’a nie prosiły się o swoje problemy. Ich zaburzenia nie mają nic wspólnego z brakiem silnej woli.

A co, jeśli kiedyś odkryjemy, że leki szkodzą?

Nikt nie może zagwarantować, że za 50 lat nie pojawią się jakieś skutki uboczne, których teraz nie znamy. Wiele z tych lekarstw jest bezpiecznie stosowanych już od dawna, np. środki pobudzające, które przepisuje się od 40 lat. W przypadku innych leków nie mamy zbyt wielkiego doświadczenia w zakresie ich stosowania wobec dzieci. Kiedy to możliwe, przepisujemy lekarstwa najbezpieczniejsze i najlepiej znane. Staramy się obierać jak najkorzystniejszy kurs, ale w życiu nic nie jest pewne. Czasem trzeba się liczyć z ryzykiem.

Jednak w przypadku niektórych dzieci mamy do czynienia z wyraźnym ryzykiem związanym z nie przyjmowaniem leków. Często malcy ci doświadczają ogromnych problemów – trudności z nauką, zaburzeń nastroju, uzależnień itp. – jeśli nie potrafimy im pomóc wrócić na właściwą drogę. Zanim uznamy, że należy dać szansę środkom farmakologicznym, dzieci te znajdują się już po uszy w kłopotach.

Kiedy więc mówimy o potencjalnym ryzyku związanym z podawaniem dzieciom leków, musimy też wziąć pod uwagę zagrożenia wynikające ze wstrzymywania się z przepisywaniem takich środków. W przypadku niektórych malców znane bezpośrednie zagrożenia wynikające z doświadczanych zaburzeń są poważniejsze niż skutki uboczne lekarstw. 

Czy te lekarstwa nie prowadzą do uzależnienia dziecka?

Wielu ludzi obawia się, że stosowanie środków psychoaktywnych doprowadzi dziecko do przyszłego nadużywania szkodliwych substancji. Tak naprawdę wszystko wskazuje na to, że jest wprost przeciwnie. Liczne badania wykazały, że terapia ADHD środkami pobudzającymi zmniejsza ryzyko przyszłych uzależnień o ponad połowę. Innymi słowy, substancje pobudzające wyraźnie chronią pacjenta przed nadużywaniem szkodliwych środków. Nie udało się jeszcze ustalić przyczyn tej zależności, ale można założyć, że osoby zdolne do odniesienia społecznego sukcesu odczuwają mniejszą potrzebę poszukiwania alternatywnych źródeł przyjemności czy sposobów ucieczki przed rzeczywistością. Sądzę, że na miejscu będzie pozostawienie pytania:”Jak możemy wstrzymywać się z terapią, skoro bez niej dziecko jest dwukrotnie bardziej narażone na wpadnięcie w uzależnienie?”

Jak ludzie mają się nauczyć samodzielnego radzenia sobie z problemami, skoro polegają na lekarstwach?

Przypominam, że leki mają być wsparciem w sytuacji, w których inne próby poradzenia z problemem okazały się nie skuteczne. Środki farmakologiczne dają dziecku podstawowe narzędzia potrzebne do poddania się terapii behawioralnej. Przykładowo, jeśli umożliwisz uczniowi dłuższe utrzymywanie koncentracji, to będziesz mógł od niego wymagać stosownego zachowania podczas lekcji.

„Ale czy nie jesteśmy dla tych dzieciaków zbyt łagodni?” Nie! One i tak mają ciężkie życie i nawet pomimo leków jest im trudniej niż rówieśnikom. W chwili przepisania leku dziecko ma za sobą długie zmagania z uciążliwymi zaburzeniami. Lekarstwa nie są idealne. Problemy nadal będą się pojawiać, ale teraz walka z nimi stanie się bardziej uczciwa. Będzie jeszcze wiele okazji do budowania charakteru.

Opinie o lekarstwach

Nie pomylmy sławy z niesławą. Wiele napisano o takich środkach jak Rytalina czy Prozac. Wiele osób uważa, że nie świadczy to o tych substancjach najlepiej. Jednak powinniśmy pamiętać, że lekarstwa zazwyczaj tylko dla tego trafiają na pierwsze strony gazet, że często się je stosuje. Z kolei stosuje się je tak często, ponieważ są skuteczne i w miarę bezpieczne. Tylko dla tego, że o jakimś leku jest głośno, nie oznacza, iż jest z nim coś nie tak.

Kto podejmuje decyzję o zastosowaniu leków?

Decyzja należy do rodziny, samego dziecka oraz lekarza. Często polegamy na danych pochodzących z różnych źródeł, wliczając szkołę. Nauczyciele i inni członkowie kadry pedagogicznej są naszymi oczami i uszami. Jednak ostateczna decyzja należy do rodziny dziecka i do lekarza.

Lekarze również polegają na pomocy osób mających stały kontakt z dzieckiem w celu ustalenia, czy przepisane leki odnoszą oczekiwany skutek, i czy nie występują niespodziewane skutki uboczne”(Kutscher, Attwood, Wolff, 2007).

źródło: M.L. Kutscher, T.Attwood, R.R. Wolff: „Dzieci z zaburzeniami łączonymi…”, K. E. LIBER Warszawa 2007

 

 

 

Reklamy