Wzmocnienia społeczne – autyzm

Być może największą zaletą treningu umiejętności społecznych jest znaczenie, jakiego nabierają rówieśnicy…

Mój autystyczny syn uczęszczał do typowych szkół. Zaliczył masowe przedszkole kiedy jeszcze nie mieliśmy diagnozy. Pomimo krytyki „opiekunów” nie przeniosłam go do szkoły dla dzieci o specjalnych potrzebach, nawet gdy już wiadomo było z czego wynika jego odmienność. Wychodzę z założenia, że specjalne potrzeby nie zawsze służą autystycznym dzieciom. Przez jakiś czas w dzieciństwie uczęszczaliśmy na trapię grupową (logopedyczną) z dziećmi o różnymi dysfunkcjami. Było super ale zauważyłam, że syn kopiował nietypowe zachowania… Postanowiłam, że zostanie w masowej szkole pomimo opinii pedagogicznej wróżącej jego niechybny upadek edukacyjny.

Jednak jego edukacja w masówce nie przebiegała bez przeszkód. O nie! Wszystko było przesadnie trudne a przeszkody piętrzyły się bezlitośnie. Po dwóch pierwszych tygodniach spędzonych pod czujnym okiem – wychowawczyni pierwszej klasy, stwierdziła, że właściwie uczeń do niczego się nie nadaje i że powinniśmy jak najszybciej zabrać go z jej klasy. Powtarzała to przy każdym spotkaniu. Kiedy prawie już w to uwierzyliśmy „Nasza Pani” odeszła na długie chorobowe już po półroczu. Los chciał, że nasze sprawy potoczyły się inaczej. Swoją drogą rodzice takich dzieciaków powinni po zaliczeniu przez swoje pociechy podstawówki odchodzić na emeryturę, otoczeni dożywotnią opieką psychologiczną… jeśli nie psychiatryczną. Gdy dociera do nas fakt, że oprócz zaliczenia podstawy programowej zostaje wyrwa w postaci niedostosowania społecznego – a przed nami jeszcze szkoła średnia oraz ludzie, którym coś się wydaje… To normalne, że czujemy się przytłoczeni nadmiarem „zadań do wykonania”…

W środowisku typowych dzieci – w „normalnych” szkołach, problemy mogą się powoli rozwiązywać albo nasilać. Wszystko zależy od stopnia agresji rówieśników skierowanej na odmienność „autystycznej jednostki”. Istotną rolę odgrywają zdolności pedagogiczne nauczycieli – a z tymi zdolnościami jak wiecie różnie bywa. Z doświadczenia podpowiem, że kto przetrwa podstawówkę (która niestety się wydłużyła) – przetrwa wszystko.

Typowe otoczenie „typowych” dzieciaków nauczyło mojego syna „naturalniejszych” zachowań a także tego, jak reagować na przemoc i niesprawiedliwość. Nauczyło też złych reakcji, które należało szybko prostować. Jednak w wyniku tych zwykle gwałtownych lekcji życia – nauczył się upominać „o swoje”. My nauczyliśmy się „udawać, że nic się nie dzieje”, jeśli ignorancja dorosłych nie powodowała „ran szarpanych” w psychice naszych dzieci. Wkraczaliśmy gdy sytuacja była niebezpieczna i wymagała radykalnych zmian.

Jednak zasada ta, nie nie sprawdza się we wszystkich przypadkach. Nieprzewidziane sytuacje wymuszają innowacyjne reakcje na nowe pomysły nauczycieli oraz na specyficzne potrzeby naszych dzieci, których zrozumienie graniczy z cudem nawet dla wykwalifikowanego pedagoga czy psychologa. Dlatego ciężar wszystkiego, czego inni nie udźwigną swym umysłem – dalej spoczywa na barkach rodziców. Warto zatem regularnie ćwiczyć „mięśnie”, wzmacniać barkowy – a kiedy można odpoczywać – należy to robić z przesadą, tak żeby nie nabawić się kontuzji. Nawet jeśli komuś się to nie podoba. Depresja często pojawia się nie tylko z beznadziejności sytuacji i braku zrozumienia otoczenia, ale tak jak u mnie z wielogodzinnego przepracowania nad „zaniedbanymi obszarami” dziecka.

Z autopsji wiem, że brak zrozumienia i tak będzie utrzymywała się bez końca zwłaszcza komentarzach znajomych, bliskich i dalekich. Uświadamianie jednak ogółu jak nam „ciężko i źle”, ponieważ to ASD – należy odstawić na półkę z niedomówieniami. A rzekomi specjaliści nauczyciele, psycholodzy i pedagodzy tak jak my – nie lubią wykładów i pouczeń. Szczerze mogłam „porozmawiać” tylko z neuropsychiatrą, która prowadziła mojego syna do momentu dojrzewania. Niestety rozmowy te były za krótkie, ograniczały się do wizyt kontrolnych syna, w których często w odpowiedzi na moje „jęki” padało z jej ust kilka decydujących słów, które nadawały sens na kolejne pół roku taplania się w bezmiarze ignorancji, głupoty, nietolerancji oraz sprzecznych informacji osób, które rzekomo znają się narzeczy…

„Być może największą zaletą treningu umiejętności społecznych jest znaczenie, jakiego nabierają rówieśnicy (- twierdzą specjaliści rozwojowi). Będą oni wywierać znaczny wpływ na dziecko, często większy niż dorośli. Okazuje się, że rówieśnicy są w stanie powstrzymać niewłaściwe zachowanie dziecka szybciej, bardziej skutecznie i w sposób znacznie bardziej naturalny niż nauczyciele. Do tego robią to w sposób mniej sztuczny. Dorośli często brzmią mentorsko (np. „Opisz to własnymi słowami”, „Dobry przyjaciel tak się nie zachowuje”, „Czy odczuwasz złość?” itp.), podczas gdy dzieci są znacznie bardziej bezpośrednie, niepoprawne politycznie, naturalne i skuteczne (np. „Nie rób tego!”, „Daj mi to!”, „Dziwnie się zachowujesz!” itp.). Ich zachowania, np. odebranie zabawki, także uczą dziecko autystyczne bardziej naturalnych konsekwencji.

Z czasem u dziecka pojawi się potrzeba postępowania w sposób zyskujący aprobatę rówieśników. Jest to bardzo istotny moment w terapii. Świadczy o internalizacji potrzeby uczenia się. Od tej pory kontakty z rówieśnikami w naturalny sposób wspomagać będą właściwe zachowanie dziecka. W rezultacie będzie ono bardziej stosować wyuczone umiejętności w praktyce. Nie będzie też już potrzebny tak ścisły jak dotychczas nadzór osoby dorosłej. Z naszych obserwacji wynika, że postrzeganie rówieśników przez dziecko jako ważnych, znacznie zwiększa szanse powodzenia procesu integracji” (Leaf, McEachin, 2017).

Nauka umiejętności społecznych to proces, który praktycznie się nie kończy. Sami wiemy jakie błędy popełnialiśmy jeszcze parę lat temu, a jakich dzisiaj nigdy byśmy nie powielili. Doświadczenie daje nam przewagę.

Dawniej popadaliśmy w niestosowne zachowania, na przykład kiedy nie potrafiliśmy komuś odmówić i reagowaliśmy agresją lub „wymykiem”. Nie mieliśmy przygotowanych właściwych odpowiedzi dziękując/reagując na szczere komplementy i wychodziliśmy na buców. Ileż to razy, z lenistwa czy w pośpiechu źle zareagowaliśmy, ponieważ nie potrafiliśmy być dostatecznie asertywni. Wyszliśmy na głupka w rozmowie kwalifikacyjnej chociaż nasza wiedza przewyższała poziom rozmówcy. Uraziliśmy kogoś swoim błyskawicznym komentarzem na fejsie. Nasza wściekłość znów wygrała, kiedy poprawność polityczna wymagała ugryzienia się w język… Tak bywa gdy zmierzamy do określonego celu, jeśli o coś walczymy czy zmieniamy spotykają nas trudności, kiedy jesteśmy zmęczeni. Dlatego opowiadajmy o tych błędach swoim dzieciom, znajdujmy właściwe rozwiązania, rozważajmy co mogliśmy zrobić lepiej. Uczmy mówić o potrzebach, ich wyrażaniu i uświadamianiu ludzi, którzy zwykle nie rozumieją czego, tak naprawdę potrzebujemy. I nie dowiedzą się jeśli im tego poprawnie nie wytłumaczymy. Bierzmy poprawkę na tych, którzy wiedzą i udają, że nie widzą… Nauczmy siebie i nasze dzieci odmawiać ludziom, którzy permanentnie są w potrzebie ale znajdźmy czas na tych, którzy naprawdę tej pomocy potrzebują…

Bądźmy szczerzy i naturalni – to najlepszy trening społeczny dla autystycznych dzieci, nawet jeśli w masowej szkole sobie nie poradzą – to też nie koniec świata. Znajdźmy alternatywę. Jest tyle możliwości zdobywania wiedzy. Życie jest szkołą. Większość milionerów nie ukończyło wyższych uczelni. Dlaczego? Mieli specyficzne umiejętności/zainteresowania, na których zbudowali swój życiowy biznes. Widzieli coś, czego inni nie dostrzegli… Musimy pamiętać, że dzieci nie uczą się tylko w szkole. Każda porażka wymaga nowych rozwiązań. Zaradność nie idzie w parze z studiami chociaż te mogą otworzyć wiele okien. Uczmy tego co praktyczne w tym właśnie momencie życia. Uczmy tego, co się im naprawdę w życiu przyda, co lubią. Nikt za nas tego nie zrobi i nie nauczy jak my mamy to robić…

Ale jeśli ktoś wam powie, że wasze dziecko do niczego się nie nadaje – wiecie co macie robić.

źródło: R. Leaf, J. McEachin: „Praca nad rozwojem…”, Wydawnictwo LTW, Warszawa 2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s