Zaprzeczenie i arogancja w zespole Aspergera

eminem
Eminem

„Alternatywą dla chowania w sobie negatywnych myśli i uczuć jest uzewnętrznianie przyczyny poczucia odmienności i sposobu zaradzenia jemu. Dziecko może wykształcić formę nadkompensacji poczucia niedopasowania w sytuacjach społecznych. Polega ona na zaprzeczaniu istnieniu problemu i arogancji pozwalającej twierdzić, że wina, czy też problem, leży po stronie innych osób, a dziecko jest ponad zasadami, które tak trudno mu zrozumieć. Jednostka staje się Bogiem, osobą wszechmocną, nieomylną, niepopełniająca błędów, której inteligencja ma wzbudzać powszechny podziw. Takie dzieci zaprzeczają, jakoby miały trudności z zawieraniem przyjaźni, rozumieniem sytuacji społecznych, czy odczytywaniem czyichś myśli i intencji. Uważają, że nie potrzebne są im specjalne programy ani odmienne traktowanie. Nie chcą być kierowane do psychologa ani psychiatry i są przekonane, że nie są szalone ani głupie.

Arogancja

Niemniej dziecko takie zdaje sobie sprawę (choć nigdy się do tego nie przyzna) z tego, że jego kompetencje społeczne są ograniczone, i ze wszystkich sił stara się ukryć wszelkie trudności, żeby nie wyjść na głuptasa. Brak umiejętności bawienia się z rówieśnikami i nawiązywania interakcji z dorosłymi może doprowadzić do wykształcenia zachowań, które mają na celu dominację i kontrolę w kontekście społecznym. Zalicza się do nich zastraszanie i arogancką, sztywną postawę. Inne dzieci i rodzice poddają się, żeby uniknąć kolejnej konfrontacji. Jednostka upaja się tak rozumianą władzą i dominacją, co może prowadzić do problemów z zachowaniem.

Kiedy takie dzieci nie są pewne intencji innych osób ani tego, jak postępować w sytuacjach społecznych, albo popełniają jakiś widoczny błąd, wówczas pojawiające się negatywne emocje prowadzą je do błędnego wniosku, że działania innych ludzi były celowo złośliwe. W odpowiedzi na to dzieci chcą wywołać u nich podobne uczucie dyskomfortu, niekiedy w formie fizycznego odwetu: „Zranił moje uczucia, więc ja zranię jego”. Takie dzieci, podobnie jak niektórzy dorośli, mogą całymi latami rozpamiętywać zniewagi i niesprawiedliwości z przeszłości i szukać okazji do rewanżu (Tantam, 2000).

Mechanizm kompensacyjny w postaci arogancji nie pozostaje bez wpływu na inne aspekty interakcji społecznych. Dziecko może mieć problemy z przyznaniem się do błędu i być uważane za kłótliwe. Hans Asperger pisał:

Istnieje duże niebezpieczeństwo uwikłania się w niekończące się spory z tymi dziećmi, czy to w celu udowodnienia, że nie mają racji, czy to w celu uzmysłowienia im czegoś. Odnosi się to szczególnie do rodziców, którzy często wpadają w pułapkę niekończących się dyskusji (Asperger, 1944/2005, s. 62).

Aby udowodnić, że mają rację, dzieci niezwykle dokładnie przypominają sobie, co zostało powiedziane bądź zrobione, i nie dopuszczają możliwości żadnych ustępstw ani nie akceptują żadnych kompromisów czy odmiennych perspektyw. Rodzice mogą uważać, że takie cechy zapewniają dziecku karierę w zawodzie adwokata. Z pewnością ma ono doskonałą praktykę w spieraniu się i dowodzeniu własnej słuszności.

Niestety arogancka postawa może jeszcze wzmocnić alienację dziecka i pozbawić je przyjaźni, a zaprzeczanie i niechęć do programów służących poprawie rozumienia sytuacji społecznych mogą powiększyć przepaść miedzy umiejętnościami społecznymi jego i  rówieśników. Można zrozumieć, dlaczego dziecko wykształca strategie kompensacyjne i przystosowawcze. Niestety, długofalowe konsekwencje tych mechanizmów mogą mieć znaczny wpływ na przyjaźnie i szanse stworzenia związku i znalezienia pracy” (Attwood, 2013).

źródło: T. Attwood: „Zespół Aspergera…”, Harmonia Universalis, Gdańsk 2013

 

 

Reklamy

2 myśli na temat “Zaprzeczenie i arogancja w zespole Aspergera

Dodaj własny

  1. > Brak umiejętności bawienia się z rówieśnikami i nawiązywania interakcji z dorosłymi może doprowadzić do wykształcenia zachowań, które mają na celu dominację i kontrolę w kontekście społecznym. Zalicza się do nich zastraszanie i arogancką, sztywną postawę. Inne dzieci i rodzice poddają się, żeby uniknąć kolejnej konfrontacji. Jednostka upaja się tak rozumianą władzą i dominacją, co może prowadzić do problemów z zachowaniem.

    Jest takie powiedzenie, że „jeśli się nie będą ciebie bać, to się będą z ciebie śmiać.” I w moim przypadku sprawdzało się ono doskonale. Przy czym „śmianie się” obejmowało również fizyczne dręczenie. I w pierwszej kolejności nauczyłum się, że jedyną metodą, żeby tego dręczenia uniknąć, jest każdorazowe spuszczanie wpierdolu prześladowcy / prześladowcom. Ta metoda miała jednak poważną wadę: gdy grupa lała mnie, dorośli nie reagowali lub stawali po stronie grupy. Gdy ja lałum członków grupy, dorośli też stawali po stronie grupy. A dorosłych zlać z wielu powodów nie mogłum. Na szczęście dość szybko nauczyłum się, że czasem wystarczy, że prześladowca będzie miał świadomość, że ostatecznie to ja mogę skrzywdzić jego, a nie odwrotnie. I zaczęłum z tej wiedzy bardzo chętnie korzystać. Niestety nie wiedziałum dokładnie, czego i w jakich sytuacjach tzw. normalni ludzie się boją. Ale to, co wiedziałum, wystarczyło. Odstraszanie okazało się skuteczną metodą samoobrony. Przy czym właśnie odstraszanie, a nie zastraszanie. Mówiący / piszący o zastraszaniu zakłada, że jednostka wywołuje u innych strach, żeby ich sobie podporządkować. A w odstraszaniu chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby inni trzymali się z dala. Z punktu widzenia kogoś neurotypowego to może być trudne do zauważenia, ale tu wcale nie chodzi o to, żeby kimś rządzić. Chodzi o święty spokój. Nie o dominację nad grupą, a o unikanie niechcianych interakcji z grupą. I w związku z tym jeśli tzw. normalni ludzie nie chcą bać się autyków i innych odmieńców, to niech się po prostu od nich odpierdolą.

    > Kiedy takie dzieci nie są pewne intencji innych osób ani tego, jak postępować w sytuacjach społecznych, albo popełniają jakiś widoczny błąd, wówczas pojawiające się negatywne emocje prowadzą je do błędnego wniosku, że działania innych ludzi były celowo złośliwe.

    Błąd. Do wniosku, że działania innych ludzi były celowo złośliwe, prowadzi doświadczona wiele razy wcześniej celowa złośliwość tych samych lub innych, ale podobnych do nich ludzi. Wyobraź sobie, że jesteś w pokoju, w którym jest 10 identycznych pudełek. 9 z nich otworzyłaś i w każdym był kot. Co spodziewasz się znaleźć w ostatnim? Tak samo jest ze zgadywaniem intencji innych ludzi. Jeśli ktoś 9 razy był w stosunku do mnie bezinteresownie i celowo złośliwy, to jeśli przy 10-tej interakcji z tą osobą nie będę wiedziału, jakie są intencje tej osoby, założę, że ponownie kieruje nią bezinteresowna, celowa złośliwość. Autycy nie są głupi. Są bardzo logiczni. I świetnie widzą wzory.

    Polubienie

    1. Mi też nie pasowało to „upajanie się władzą” – ale poleciałam po całości. Attwood zwykle trafiał – jak widać – nie zawsze. Dlatego dobrze jest walczyć ze stereotypami, nawet w przypadku klinicystów. Wiadomo praktyka… 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: