634911084315998812

„Pewien gnębiciel wspomina, jak wspólnie z kolegą dręczył nieśmiałego, niskiego chłopca, kiedy nauczycielki nie było w sali. „Za pierwszym razem zakładaliśmy, że kiedy sprawa wyjdzie na jaw, pani Bradshaw nas ukarze. Tymczasem Gary nie przyznał się ani jej, ani nikomu innemu. Zdawałem sobie sprawę, że on nie należy do żadnej paczki i nigdy nie będzie się stawiał”. Świadomość tego niezwykle ucieszyła dwójkę gnębicieli, którzy od tego momentu wiedzieli, że mogą sobie pozwolić praktycznie na wszystko. 

Notorycznie dręczone dzieci rzadko mają przyjaciół, na których mogą polegać. Ich nieliczni znajomi też zazwyczaj należą do mało popularnych uczniów i nie są skorzy do przyjścia z pomocą. Gnębiciele wiedzą, które dziecko można bezkarnie zaczepiać, bo będzie musiało samodzielnie się bronić. W dziecięcej hierarchii taki uczeń znajduje się na samym dole.

FIZYCZNE CECHY OFIARY

To, że dziecko jest samotnikiem, nie oznacza od razu, że będzie dręczone – mają na to wpływ również inne czynniki. Jednymi z najważniejszych jest wzrost i siła fizyczna. Możesz się czuć bezpieczny, jeśli jesteś duży i silny. Jeżeli jednak należysz do niewysokich bądź kiepsko umięśnionych, lepiej mniej się na baczności. W rywalizacji między chłopcami siła fizyczna ma kluczowe znaczenie, nawet wśród starszych nastolatków.”[1]

„Rozmaici badacze odkryli, że istnieje dużo innych cech wyglądu, które mogą uczynić dziecko potencjalną ofiarą. Nie trzeba wiele. Gnębicielom wystarcza dowolny pretekst do dręczenia. Szkolni tyrani i ich koledzy z klasy są jak sędzia i ława przysięgłych. Przestępstwem są odmienne od prezentowanych przez pozostałych wygląd bądź zachowanie. Lista możliwych „przewinień” jest długa: dziecko może być młodsze, grubsze, chudsze lub niższe niż koledzy z klasy; może nosić okulary, być upośledzone ruchowo, mieć problemy ze słuchem, mową lub opanowaniem języka. Jego wygląd lub kolor skóry może odróżniać je od reszty klasy. Podobnie problemem mogą być nietypowy wyraz twarzy, sylwetka albo ubiór. Ofiara może być strasznym lizusem, mieć – denerwujące zdaniem innych dzieci – manieryzmy czy też uważana za fajtłapę.

Celem prześladowania często stają się dzieci z trudnościami w nauce bądź zaburzeniami osobowości. Jedno z badań wykazało, że 38% uczniów o specjalnych potrzebach – w porównaniu do 18% innych uczniów – było dręczonych częściej niż raz. Dziecko mające problemy z nauką często bawi się z dziećmi młodszymi od siebie, przez co bywa oderwane od swoich rówieśników, nierozumiane, czasami nadpobudliwe, a jego zachowanie może irytować innych.

Może to potwierdzić Patricia, matka siedmiolatka z trudnościami w nauce, który cierpi, chodząc do szkoły. Jej syn jest stale zaczepiany, co ją dziwi oraz – co zrozumiałe – denerwuje. Sądziła, że w dobie klas integracyjnych młodzież będzie bardziej tolerancyjna. Niestety, tak nie jest. Patricia i jej syn zrozumieli, że dzieciństwo to okres zmagań, w których nie bierze się poprawki  na różnice i upośledzenia.

Jednak nie tylko samotność i odmienność fizyczna stają się przyczyną gnębienia. Często kilka innych cech charakteru składa się na osobowość, która działa na szkolnego tyrana niczym czerwona płachta na byka – przyciąga jego uwagę i czyni z dziecka prawdopodobny cel długotrwałych ataków. Chodzi zazwyczaj o cechy charakteru, które w dzisiejszym społeczeństwie uważa się za mało atrakcyjne bądź niepożądane. Ofiary są zwykle osobami nieprzystosowanymi do życia w atmosferze ciągłej rywalizacji – ich wielkim „błędem” jest okazywanie odrobiny niezdecydowania i braku pewności siebie czy też zbytniego spokoju ducha.

Doktor Dan Olweus zgromadził dane, które utworzyły przejrzysty i przygnębiający profil osobowości notorycznej ofiary. Zazwyczaj to ktoś, kto:

  • jest introwertyczny, nerwowy, ostrożny, wrażliwy i spokojny;
  • zwykle reaguje na ataki ze strony gnębiciela płaczem (przynajmniej w młodszych klasach) lub zamknięciem się w sobie;
  • leczy rany na osobności, zamiast robić awanturę;
  • czuje się głupi, zawstydzony i nieatrakcyjny;
  • uważa się za nieudacznika.

Notoryczne ofiary zwykle się nie mszczą, ponieważ sądzą, że nie są tego warte. Ich poczucie własnej wartości jest tak niskie, że w myślach usprawiedliwiają ataki ze strony gnębiciela i dochodzą do wniosku, iż zasługują na prześladowanie.

Inne badania wykazują, że takie dzieci są przygnębione i mają poczucie odrzucenia przez rówieśników. Typowa ofiara ma przyjaciela, jednak przyjaźń ta nie jest do końca udana, podobnie zresztą jak kontakty dziecka z rodzicami. Nie jest to znajomość, która ma pozytywny wpływ. Gnębione dziecko często czuje się wyobcowane, a porozumienie między nim a przyjacielem (który przeważnie również należy do mało popularnych uczniów) jest zwykle słabe. Ofiary mogą łatwo się denerwować i wybuchać płaczem, a w przypadku chłopców odmawiać udziału w brutalniejszych zabawach. Czują się izolowane, samotne i nielubiane.

Przypominasz sobie tego małego, irytującego dzieciaka z podstawówki, który wszystkich denerwował, choć nigdy właściwie nie wiedziałeś dlaczego? Pamiętasz klasowego idiotę, dupka czy palanta (etykietki, które bolały równie mocno jak wymierzony policzek), który zawsze trochę odstawał? Psychologom wydaje się, że wiedzą, dlaczego tak się działo. Odkryli, że tego rodzaju dzieci prawdopodobnie cierpią z powodu subtelnych zaburzeń w wysyłaniu i odbiorze komunikatów niewerbalnych. Z jakiegoś powodu nie potrafią ich rozpoznać i przekazywać swych uczuć bez użycia słów. Wyraz twarzy, mowa ciała, gesty, dystans wobec drugiej osoby, ton głosu, strój – wszystko to dobierają źle. Mogą np. stać za blisko, dotykać w nieodpowiedni sposób czy też niepoprawnie interpretować cudze przekazy niewerbalne.

Typowymi ofiarami są dzieci, którym jakby brakuje cechy charakteru dającym innym życiowy spryt albo umiejętności społeczne. Ze względu na trudności w odczytywaniu komunikatów niewerbalnych nadawanych w obcym kontekście kulturowym, na szczególne ryzyko narażone są dzieci imigrantów zamieszkałych w miejscu, w którym ich rasa jest w mniejszości. Ich dzieci odstające od normy zachowanie powoduje, że wyróżniają się i niepokoją klasowych kolegów, chociaż ani nowo przybyli, ani dłużej mieszkający w danym miejscu imigranci nie wiedzą do końca dlaczego. Takie osoby są głównymi celami gnębicieli.” [2]

[1,2] – Kim Zarzour „Gnębiciel ze szkolnego boiska”, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2006

Reklamy