Szkolny chaos nie pozwala się skupić nad najprostszymi rzeczami. Kiedy czynności wykonywane przez dzieci są intuicyjnie, natychmiastowe, skierowane na cel jak np. wchodzenie do klasy, siadanie w swojej ławce, wyciąganie z plecaka przyborów itd. Czynności dziecka z ASD  mogą ograniczyć się tylko do wejścia do odpowiedniej sali i usadowienia się w ławce… i na tym koniec. Na tym urywa się scenariusz następujących po sobie zdarzeń. Taśma się zacina. W tym momencie zaczynają się kłopoty i masa niepotrzebnych pytań i pretensji rodzących frustrację dziecka, któremu nie było dane wyssać z mlekiem matki  automatycznych odruchów z jakimi przyszły na ten świat neurotypowe dzieci

Dlatego ważne jest aby wyćwiczyć potrzebne codzienne czynności i właściwy sposób ich wykonywania np. wyjmowanie z plecaka potrzebnych rzeczy jeszcze przed dzwonkiem. Ćwiczymy w domu przy odrabianiu lekcji. Ćwiczmy tylko potrzebne rzeczy.

Zacznijmy od schematu rozpakowywania.

Niby prosta rzecz ale można ją robić w nieskończoność, popełniając wciąż te same błędy. Np. wciąż szukając pióra, które wyciągnięte przed chwilą już się zapodziało…

Nasz patent to:

  1. Dziecko podchodzi z plecakiem do biurka.
  2. Zaczynamy np. od polskiego. Wyciąga zeszyt, książkę, ćwiczenia i piórnik na blat biurka.
  3. Odkłada lub odwiesza plecak na haczyk pod ławką/z boku ławki w szkole lub odkłada np. z lewej strony biurka w domu.
  4. Włącza lampkę jeśli to konieczne. My stoimy za jego plecami obserwując całą sytuację.
  5. Najpierw otwiera zeszyt i sprawdza zapisane zadanie domowe.

Ćwiczyć w domu „wyjmowanie” z plecaka. Na komendę: „własnie zaczyna się matematyka”. Co zrobisz? Jeśli nie odpowie, mówisz: „wyciągnij podręcznik, ćwiczenia i zeszyt do matematyki i połóż na biurku. Usiądź i wyciągnij z piórnika pióro/długopis. Czekaj na polecenia nauczyciela. Bądź czujny…”

Jeśli jest to zadanie z książki: 

Oznacza to, że dziecko będzie pisało w zeszycie.

  1. odsuwa zeszyt nie zamykając go w górną/czołową część biurka, a ćwiczenia odsuwa na bok,
  2. przysuwa do siebie książkę,
  3. otwiera,
  4. szuka strony i zadania,
  5. przysuwa do siebie i otwiera piórnik, kładąc go na otworzonej książce,
  6.  wyciąga pióro lub długopis i zmazik/korektor jeśli jest już używany wraz z piórem.
  7. Pióro/długopis kładzie pionowo we wgłębienie pomiędzy kartkami otworzonymi na odpowiedniej stronie lub poziomo nad książką.Wtedy  pióro nie będzie tak często lądowało pod biurkiem. Warto wyćwiczyć ten ruch, ponieważ pióro często gubi się pomiędzy innymi rzeczami na blacie biurka. Inne przybory pozostają w piórniku. Chodzi o to, aby na wierzchu było jak najmniej przyborów- dlatego wybierać powinno się pióro z gumką i ołówek również z gumką na końcówce,
  8. odsuwa/odkłada piórnik na bok (piórnik składa jak książkę ale nie zapina (zakładając, że jest to piórnik typu książka – ten najbardziej popularny)  lub inne wcześniej określone miejsce na biurku, (może to być lewa lub prawa część blatu biurka),
  9. chwyta pióro/długopis lub ołówek jeśli nie można „bazgrolić” piórem/długopisem po książce (my bazgraliśmy wymazywalnym piórem),
  10. przysuwa ponownie książkę/lub książka spoczywa pod piórnikiem,
  11.  zaznacza kółkiem numer zadania,
  12. odkłada pióro/długopis pionowo w zagłębieniu pomiędzy kartkami otwartej książki,
  13. odsuwa książkę w stronę górnej części blatu, przed sobą,
  14. przysuwa zeszyt bliżej siebie,
  15. zabiera pióro długopis „z książki” (pkt. 13)
  16. zaczyna pisać, rozwiązywać zadanie.

Jeśli zadanie jest w ćwiczeniach:

  1. dziecko otwiera ćwiczenia na odpowiedniej stronie.Wtedy zeszyt kładzie na książkę i odsuwa na bok w widoczne miejsce na biurku, (niech samo wybierze gdzie),
  2. przysuwa do siebie i otwiera piórnik,
  3. wyciąga pióro/długopis,
  4. kładzie pióro/długopis poziomo nad ćwiczeniami,
  5. szuka numeru zadania w ćwiczeniach,
  6. chwyta/bierze długopis w dłoń,
  7. zaznacza zadanie kółkiem,
  8. odkłada pióro/długopis w zagłębienie, środek otwartych na odpowiedniej stronie ćwiczeń lub poziomo nad ćwiczeniami jak wcześniej,
  9. czyta jeszcze raz zadanie na głos,
  10. dziecko rozwiązuje/wypełnia zadania w  ćwiczeniach.

W trakcie…

Teraz zwykle zaglądamy dziecku przez ramię (nie z przodu, żeby nie rozpraszać), aby zorientować się w zadaniu i możliwej pomocy. Zadajemy pytanie: Rozumiesz co trzeba zrobić? Czy potrafisz to zrobić? Jeśli usłyszymy TAK w odpowiedzi na oba pytania i dziecko wcześniej już samodzielnie rozwiązywało takie zadania, wycofujemy się i pozwalamy dziecku odrabiać zadanie samodzielnie.Ja zwykle nie usłyszałam cudownego –  „TAK” prawie do III klasy podstawowej, więc przysuwałam krzesełko obok krzesełka syna i zaczynałam tłumaczyć zadanie – od czego należałoby rozpocząć, dzieląc polecenie na kilka drobniejszych – mini zadań. Zawsze krótkimi zdaniami. Np.: w zadaniu wypisz z tekstu wyrazy z „ó” i podaj/uzasadnij ich pisownię zwykle według podanego wzoru np. wór bo wory. Schemat wyglądał następująco:

Czytanie, podkreślanie, wpisywanie do zeszytu wyrazów, wymienianie czyli uzasadnianie pisowni.

  1. Dziecko czyta tekst. Ale przedtem musi wyjąć z piórnika ołówek do podkreślania wyrazów i położyć go w środku książki a pióro odłożyć przy górnej krawędzi książki.
  2. Zapytaj o czym jest czytanka, aby zorientować się ile zrozumiało z tekstu. Zakładając, że niewiele/lub ciężko mu opowiedzieć, Ty musisz w zrozumiały dla dziecka sposób wyjaśnić co się wydarzyło w opowiadaniu trzymając się chronologii zdarzeń i używając jak najprostszych zdań. Np.: Było bardzo zimno. Ania musiała wrócić po kurtkę. Niestety nie miała klucza. W domu nikogo nie było. Ania marznie… itd.
  3. Następnie dziecko bierze do rączki pióro/ołówek do podkreślania wyrazów.
  4. Dziecko następnie podkreśla wyrazy z „ó” wymiennym czytając tekst na głos. Podpowiadaj jeśli pominie wyraz lub delikatnie naprowadzaj. Mówiąc np. w tym zdaniu JEST taki wyraz. Przeczytaj jeszcze raz zdanie i znajdź go. Gdy dziecko dalej nie znajduje- podpowiedz i wskaż palcem,  niech podkreśli i do przodu, bo zadanie będzie przeciągać się w nieskończoność. A to naprawdę frustruje.
  5. Dziecko wpisuje wyrazy z „ó” wymiennym do zeszytu w słupku od razu z odmianą np.:

wór bo wory,

chłód bo chłody,

mróz bo mrozy

lub tylko wypisuje w słupku a później szuka/i wpisuje odmianę obok wyrazu zgodnie z podanym w ćwiczeniach wzorem np.:

wór bo

chłód bo

mróz bo

Po zakończeniu pracy dziecko odkłada pióro/długopis do piórnika. Piórnik zostaje na stole – przymknięty. Język polski układamy; podręcznik na ćwiczenia, na ćwiczenia zeszyt i  odkładamy w inne miejsce poza biurkiem, poza zasięgiem wzroku lub pakujemy do plecaka (lepiej, żeby plecak wtedy był już pusty/rozpakowany po szkole). Robimy przerwę 15-20 minut. Tak, żeby dziecko nie zaabsorbowało się innymi czynnościami np. telewizją czy komputerem. Nie pozwolić by „odpłynęło” w swój świat, ponieważ wiele czasu będzie nas kosztował powrót do rzeczywistości.

Po przerwie zaczynamy kolejny przedmiot. Stosując podobny schemat postępowania.

Wszystko będzie przebiegało wolno, ciężko, bez synchronizacji jakbyśmy udzielali korepetycji człowiekowi z zanikami pamięci krótkotrwałej Postępy będą skokowe, nie liniowe. Często niewidoczne przez długi czas. To będzie nas wykańczać psychicznie. Gdy już stracimy entuzjazm – zauważymy duży skok, który zatrzyma kolejne przeziębienie…

Przy chorobach, mam na myśli ciągłe infekcje wszystko spowolni. Ruchy, myślenie, postrzeganie, kojarzenie… Jeśli dziecko nie ma gorączki należy dalej pracować; nadrabiać zaległości. Nie przestawiać pracować. Zmniejszyć jedynie ilość zadań.

Najlepiej chodzić do szkoły „po zaległe lekcje” bezpośrednio do wychowawcy. Jeśli wychowawca jest „anty” i szuka pretekstu aby pozbyć się dziecka z klasy, lekcje brać od rodziców innych dzieci. (Robiłam tak w I klasie). W czwartej zmienili się nauczyciele i atmosfera była już bardziej  przyjazna. Za to więcej materiału…

Uzupełniajcie.

Większość pierwszego cyklu nauczania będziecie uzupełniać zaległości. Nie należy się tym przejmować. Po prostu robić swoje i do przodu. Mój syn chodził do szkoły co drugi tydzień. W kółko kaszlał i miał katar. Jedna infekcja goniła drugą. Badania wykluczyły alergię – ale on wciąż kaszlał… W domu „zajeździliśmy” trzy nebulizatory. Pulmicort łagodził kaszel, na czas szkoły. Byliśmy mistrzami „nadganiania, uzupełniania, nadrabiania”… Kaszel ustąpił z wiekiem, tak, jak większość zaburzeń. Przestaliśmy nadrabiać. Daliśmy radę. Wam też się uda.

Teraz sam poprawia jedynki…

Reklamy