
Niedziela 27.09. 2015
Pod kościołem. Wyjątkowo, ja z Piotrkiem i Staśkiem. Zwykle J. ma dyżur w niedzielę i to on z nimi chodzi, do mnie należą te msze w tygodniu. Stoimy na placu, świeci słońce, samopoczucie na 3. Myślę o górze prasowania i słówkach z angielskiego. J. pojechał na zakupy, może zostanie trochę wieczoru… Ogłoszenia;” …spowiedź w piątek, dla młodszych i …”
Piotrek:
– Ja nie muszę. Głośno swoim charakterystycznym traktorowym głosem.
Ja:
– Co nie musisz?
Piotrek:
– Do spowiedzi, nie muszę.
Ja:
– Dlaczego?
Piotrek:
– Bo nie mam grzechów.
Ja:
– Skoro nie masz to nie musisz.
Stasiek (piskliwie):
– Musisz!
Piotrek:
– Dlaczego?
Stasiek:
– Bo mnie cały czas wkurzasz!
Piotrek:
– To nie grzech.
Wierni odwracają się i karcą nas wzrokiem…
Na koniec Piotrek idzie po podpis do księdza – potwierdzenie uczestnictwa we mszy. Wiara wiarą a kontrola – kontrolą. Kontrola wiary przede wszystkim, w końcu stawiamy na prawdę.
Wszystkie książeczki kojarzą mi się z tamtym systemem… i z tamtymi prawdami objawionymi.












































