Życie z autystycznym dzieckiem to głównie godziny spędzone w poczekalniach specjalistów, terapeutów. Godzinki w poradniach przed testami… W szpitalach przed badaniami… Paradoksalnie, te dzieci nie powinny na nic czekać. Czekanie nadwyręża ich zmysły. Zniecierpliwienie uaktywnia dręczące zachowania. Ale kogo to obchodzi, zwłaszcza kiedy po powrocie trzeba jeszcze uzupełnić rosnącą górę niedokończonych obowiązków. Wszystko to jak potwór pożera ich dzieciństwo, aby wypluć ich w świecie dorosłych – gdzie dalej będą czekać i czekać na swoją kolej…

Kiedy czekaliśmy 3 godziny na pierwszą wizytę u neuropsychiatry mieliśmy paczkę lizaków. Niezdrowe, ale wyciszały autyzm na tyle, aby wytrzymać ciągnący się czas.

U młodszego (w trakcie diagnozy ZA lub ADHD lub jedno i drugie?) pomaga guma do żucia. Sam sobie wymyślił ten sposób –  chociaż nigdy nie wysiedział  spokojnie nawet 3 minut, guma – wycisza, skraca „życiową poczekalnię”. Pomaga również w odrabianiu lekcji…

Dostarcz bodźców dzieciom potrzebującym uspokoić ręce i buzię

„Przedmioty służące uspokojeniu rąk i buzi często pomagają dzieciom zachować uwagę podczas siedzenia – czy to na podłodze, czy na krześle – bez względu na wiek. Nauczyciele mogą udostępnić całej klasie kosz lub wiaderko z przedmiotami, którymi można manipulować, przy czym byłoby dobrze, gdyby były związane z omawianym tematem. Nadają się do tego właściwie wszystkie przedmioty w klasie – klocki Cuisenaire’a, kostki Unifix, piłeczki Koosh lub do ściskania, sprężysta modelina Silly Putty itp. Uczniom można pozwolić na przyniesienie własnych przedmiotów z domu. Pamiętaj, że są to narzędzia, a nie zabawki, należy ich więc właściwie używać – nie powinny służyć rzucaniu ani wygłupianiu się. Jeśli uczeń nie potrafi się oprzeć rzucaniu przedmiotem lub często go upuszcza, zarówno świadomie, jak i nieumyślnie, można go przymocować do zaczepu paska za pomocą taśmy i klipsa.

Od dnia narodzin wszyscy sprawiamy sobie przyjemność przez dostarczanie bodźców oralnych. Czynności służące uspokojeniu ust to popijanie wody z kubka lub – w celu zwiększenia doznań – z dzióbka butelki z napojem izotonicznym. Uczniowie mogą przynieść własne butelki z wodą niezawierające BPA lub wykonane ze stali nierdzewnej. Przekąski o chrupkiej i ciągnącej się konsystencji, takie jak pokrojona w słupki marchew, precle, suszona fasola szparagowa, suszone owoce oraz guma do żucia, dostarczają wielu przyjemnych wrażeń pomagających w „zorganizowaniu się” dziecka.

Guma

Badania dowodzą, że żucie gumy zwiększa czujność i zmniejsza przewlekły (choć nie bardzo nasilony) stres oraz poprawia zdolności poznawcze (Allen i Smith, 2011). Żując gumę, otrzymujemy wiele bodźców proprioceptywnych, które wędrują do stawów szczęki i zębów (stawów klinowych znajdujących się między każdym zębem i zębodołem). Ów ruch stymuluje również mięśnie odpowiadające również za motorykę jamy ustnej, a także mięśnie i tkankę łączną na skórze głowy i szyi. To pobudzenie sensoryczne może bardzo pomagać w koncentracji.

Chociaż preferencje smakowe są sprawą indywidualną, większość dzieci lubi gumy o smaku owocowym. Dzieciom niedowrażliwym, a także poszukującym wrażeń zmysłowych, często smakują gumy o mocnym aromacie, np. wyrazistego cynamonu. Najlepiej unikać gum zawierających sztuczne substancje słodzące, takie jak aspartam. Glee Gum jest pozbawiona sztucznych barwników i aromatów oraz glutenu i kazeiny, jest więc odpowiednia dla dzieci cierpiących na celiakię lub wrażliwych na te rodzaje białka występujące w nabiale, pszenicy i innych pokarmach. Spry Gum i PÜR Gum są bardzo ciągnące i niezawierają sztucznych słodzików ani barwników. W obu rodzajach gumy występuje ksylitol – słodzik zawierający słodki w smaku alkohol mający udowodnione działanie wspomagające trawienie i zapobiegające rozwinięciu się próchnicy zębów.

W niektórych szkołach zakazano żucia gumy, ponieważ uczniowie używają jej nieodpowiedzialnie – wypluwają na podłogę, przyklejają pod stołem lub wrzucają do koszów bez worków na śmieci. Czasem to szkolny zespół nadzorujący nalega na zakazanie żucia gumy. To naprawdę wielka szkoda. Sądzę, że warto zrewidować politykę w tej kwestii, gdyż szkoły, w których jest to dozwolone, często osiągają znakomite wyniki” (Biel, 2015).

źródło: Lindsey Biel: „Integracja sensoryczna Skuteczne strategie w terapii dzieci i nastolatków”, WUJ, Kraków 2o15

Reklamy