Wczoraj przerabialiśmy 15 lat życia w Irlandii północnej. Musieliśmy wyrzucić wszystkie notatki, dużo się nazbierało.
Dotarliśmy do małych i dużych pamiątek.
Kartek, zdjęć i małych intymnych, emocjonalnych rzeczy.
Kartka dla mamy była czymś co spowodowało u nas takie ciepło.
Te ludziki to my.
Z kryształami nad głowami.
Kiedyś napisałam taki wiersz o ludziach w spektrum, że są tak jak kryształki rozsypane na całej ziemi, unikalne, trzeba się schylić do nich, trzeba się do nich przekonać.
Trzeba zobaczyć ich mieniący się blask, który widzą nieliczni.
A gdy przygasają z różnych powodów życiowych trzeba im dać się rozpalić na nowo.
Ostatnio przygasłam przez zmęczenie, brak poczucia bezpieczeństwa i alert.
Wchodzę w nowy etap.
Jak wieczni studenci podążamy za naszymi dziećmi. Uczymy się nowych rzeczy. Uniwersytet życia jest ciągle otwarty. I tylko czasem łzy lecą ze zmęczenia materiału.
Przerzucam wspomnienia jak kartki świąteczne. Co od kogo, kiedy i daty.
Dostałam kupę nauki. Musiałam się cofnąć z moimi standardami. Żeby nie być postrzegana za przemądrzałą chowałam moje wszystkie certyfikaty.
Szuflady pełne wspomnień już są puste. Zrobiłam remanent. Wyrzuciłam te wszystkie stare nieprawdy o mnie.
Jesteśmy kryształkami, które często są zakopane po uszy w ziemskie oczekiwania, a my mamy inne cele.
Inną misję, inne miękkie kompetencje choć jesteśmy jak kamienie szlachetne.
Oby nas nigdy nic nie skruszyło.
Nie kurczcie si !
Jesteśmy zasobami tej ziemi.
💓
Z pamiętnika
AspieZaklinaczka
Sylwia Niemowna-Baginska













































