Wielokrotnie powtarzam i będę o tym pisała często. Tylko dlatego aby przypomnieć nie tylko Wam ale i sobie, że pewnych istotnych rzeczy nie da się zrobić szybko.
Niecierpliwość w kwestii progresu dzieci.
Ich rozwoju. Jest częstym zjawiskiem.
Rozwój osobisty to kwestia indywidualna.
Słyszę treści „ja już bym chciała aby moje dziecko robiło to” chciałabym aby moje dziecko nauczyło się szybko pewnych czynności” chciałabym już!
„Jestem zazdrosna ” – bo inne dzieci… itd.
„Jestem zła na ciebie bo ci zazdroszczę sukcesów Twojego dziecka”
To jest bardzo typowe. Spotyka mnie to często w relacjach. Tylko o jednym ludzie zapominają.
O tym, że ja pracuję na wszystko co jest związane z moim dzieckiem całe życie. I nikt tego nie widzi.
Ludzie widzą tylko moją determinację i uśmiech.
I moje posty, które są szczere i piękne.
Tak jest u mnie w domu.
I niczego nie przyspieszam. Sama uczę się. Studiuję. Pracuję nad tym powoli.
Każda nasza droga jest inna.
Jedni chcą szybkich efektów.
Umiejętności.
Zdolności. Żyją w ciągłym stresie.
Naciskają swoje dzieci. Presja jest ogromna.
Na wyścigi.
I nie ma rezultatów. Pomimo tego ogromu terapii. Zajęć. I wyszukanych metod.
Dzieci są przepracowane. Zmęczone. A wraz z nimi ich rodzice.
Dlatego warto się zastanowić co jest ważne w tym momencie. Priorytet.
Zorganizować codzienność pod potrzeby dziecka.
I nie oczekiwać od razu sukcesów.
Nie ma czarodziejskiej różdżki.
Jest tylko cierpliwość i spokój, na który nas stać.
Tylko zapominamy o tym.
I wtedy w międzyczasie właśnie dzieją się te właśnie magiczne momenty.
Przełomowe.
Nie znam osoby, która posiada doświadczenie
i umiejętności oraz wiedzę na starcie.
To nie jest możliwe.
Tego uczymy się przez lata.
Dlatego dajmy sobie czas.
AspieZaklinaczka
Sylwia N. Baginska













































