Zgodnie z zaleceniami terapeutów, powinniśmy zacząć od namówienia dziecka do spróbowania minimalnej ilości nowej potrawy – może to być sam czubek łyżeczki.

Kiedy zje już mikroskopijną porcję, możemy dać mu gryza czy łyżkę jego ulubionego jedzenia.

Żeby zwiększyć wzmacniającą wartość ulubionej potrawy dziecka, należy podawać ją TYLKO wówczas, kiedy spróbuje nowego jedzenia. Dlatego wybierając ulubione jedzenie, decydujemy się tylko na to, które możemy i chcemy wstrzymać przy każdej innej okazji. Jak już wspominaliśmy, po skończonej sesji jedzeniowej dziecko może się zaangażować w swoją ulubioną aktywność. Ilość nowej potrawy, jaką dziecko musi zjeść aby otrzymać wzmocnienie powinna być stopniowo zwiększana. Musimy być przygotowani na proponowanie różnych rodzajów nowych potraw i na ciągłe powracanie do tych, które zostały wcześniej przez dziecko odrzucone.

Jeśli dziecko wykazuje skrajną niechęć do danego typu jedzenia możemy kształtować jego reakcję stopniowo. Zacznijmy od przyglądania się potrawie. Potem podnieśmy kawałek i przytrzymajmy blisko buzi dziecka. Czynności te mogą przybrać formę niewerbalnej zabawy w naśladowanie. Demonstrujemy czynność, po czym mówimy dziecku: „Zrób tak”. Motywacja do współpracy powinna być wzmacniana przez podawanie małych porcji ulubionej potrawy, stopniowo zwiększając wymagania, które muszą być spełnione, aby otrzymać wzmocnienie.

Kolejne czynności mogą być związane z wąchaniem nowego jedzenia, dotykaniem go palcem i następnie polizaniem palca, czy też dotykaniem jedzenia językiem. Możemy przeplatać jedzeniowe aktywnościami, w których pojawiają się proste i przyjemne czynności ruchowe niezwiązane z jedzeniem (np. klaskanie). To pomoże utrzymać chęć dziecka do współpracy i zapewni sesjom odpowiednią dynamikę. Co więcej wydłuży to czas ekspozycji na daną potrawę i na całą sytuację związaną z jedzeniem. Niektóre dzieci muszą przejść stopniowe odczulenie na określony typ jedzenia łącznie ze wszystkimi aspektami sensorycznymi. Zasadniczo potrzebują doświadczyć jedzenia jako bezpiecznego i niezagrażającego. Z czasem, po wielokrotnej ekspozycji, nie tylko zaczną je tolerować, ale wręcz je polubią (Leaf, McEachin, 2017).

źródło: R. Leaf, J. McEachin, Praca nad rozwojem…, Wydawnictwo LTW, Warszawa 2017

2 Comments »

  1. Nie wiem, jak z tym odczulaniem, ale pojawia się coraz więcej publikacji sugerujących, że te wszystkie odczulania to pic na wodę. W skrajnych sytuacjach, gdy ktoś przejawia chociażby odruch wymiotny w odpowiedzi na konsystencję, smak lub zapach, to będzie się to utrzymywać przez całe życie. Czy to źle? Jeśli nie prowadzi do niedoborów pokarmowych, to nawet nie warto tym sobie głowy zawracać, bo za czyje grzechy się katować? I tak zauważam, że znaczna część ludzi w spektrum staje się w dorosłości strasznie agresywna, nienawistna, uparta a na wszelkie sugestie, że coś mogliby robić inaczej odpowiadają furią i przemocą. Cholernie ciężkie charaktery. Nie dziwię się takim ludziom, że w pewnym momencie dochodzą do wniosku, że celem życia jest wyłącznie własna przyjemność.

    Polubione przez 1 osoba

    • Moim zdaniem, jeśli konsystencja nie pasuje – to nic nie pasuje. Nie wolno zmuszać do jedzenia – ale warto zachęcać, np. jeśli dziecko w ogóle (tak jak mój młodszy syn) nie chce jeść owoców ani warzyw. Niestety , jak na razie nic nie wskórałam xD …ale innym się udaje, podobno

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s