Poniedziałek, 28.08.2017

Jeszcze jeden dzień na bagnach – ale już wczoraj mieliśmy wracać do miasta. Odwlekamy tę chwilę w nieskończoność, niestety czas nas dogania, pakuję rzeczy; ubrania, koce, pościele, ręczniki, niedoprane spodnie chłopców itp. Nie cierpię tych powrotów, tak jak tego betonowego miasta… W głowie jednak buduję sobie sztuczny spokój, żeby jakoś się ratować. „Będzie dobrze”. Czeka nas gruntowne sprzątanie po dwóch miesiącach nieobecności… najgorszy balkon z gołębiami, nie miał kto ich przeganiać, pewnie zadomowiły się na dobre. Nie będę miała gdzie rozwieszać prania… Fotografowanie jak zwykle mnie uspokaja. Najlepiej przestać myśleć – to pomaga.

Jankowi „przeszedł” nieżyt żołądka” i kamienie nerkowe. Skończył się ból – trochę wypoczął – jednak ogólny spadek nastroju „widoczny” jest w każdym zdaniu. „Będzie dobrze”. To twardy chłop.

Piotrek dostał się na kierunek informatyczny tak jak zaplanował. Stasiek rozpocznie V klasę niezmiennie w swojej szkole. Książki zamówione, zeszyty kupione. „Będzie dobrze”. O początku roku nie chce słyszeć ani gadać – jak ich w tej podstawówce pomieszczą i jak „good change” odbije się na nas?

Wakacje były udane „będzie dobrze”, ponieważ pozostawiły nam w głowie obrazy morza, mew, fal. Kiedy Międzyzdroje zaczęły wydawać się nudne wraz ze wszystkimi salonami gier, wybraliśmy się do Kołobrzegu – też dobrze – jednak wolę Międzyzdroje wraz Wolińskim Parkiem, cieplejszymi falami i smaczniejszymi posiłkami. A najbardziej wolę Chorwację, niestety w tym roku nie wyszło.

Chłopcom po 3-4 dniach raczej wszystko się nudzi. Leżenie plackiem za parawanem nie było nigdy dla mnie dostępne. Ale w tym roku udało mi się raz zasnąć na plaży. Zwykle brodziłam po pas w wodzie śledząc każdy ich nieprzemyślany ruch. Kiedy nie potrafią pływać nie jest dobrze – kiedy potrafią jest jeszcze bardziej niebezpiecznie…

Spontanicznie wybieraliśmy noclegi – sam wyjazd uwarunkowany był dobrą pogodą, uniknęliśmy zimnych, deszczowych dni i chłopcy mogli pluskać się w falach do utraty tchu. Mam w głowie słońce i niech tak zostanie, jesienna melancholia się trochę odwlecze. „Będzie dobrze”. Bagna mamy blisko więc, możemy przyjeżdżać w weekendy… Zawsze tak mówię, a po niespełna 10-u dniach szkoły jesteśmy zawaleni lekcjami, szkołą, pracą, organizacją, że nie ma czasu już właściwie na nic…

Piotrek, jak mu będzie w nowej szkole? Nie wiem. On się nie przejmuje. Twierdzi, że da radę. Pytam – jak? – No, normalnie. (Będzie dobrze). Szkoła nie jest już tak blisko jak nasze gimnazjum (za blokiem) – ale nie jest też aż tak daleko, żeby nie mógł wracać na piechotę… Później się pomartwię jak znajdzie klasy w budynku itp.

Teraz trzeba się jakoś zmotywować do prężnego działania. Od jutra wracam na moją trasę biegową, zanim zamęczę swój mózg i ciało początkiem roku szkolnego i przemeblowaniem w mieszkaniu – zostanie mi energia i jeszcze nieprzeładowane półki w mózgu. „Będzie dobrze”.

Reklamy