Poniedziałek, 28.08.2017

Jeszcze jeden dzień na bagnach – ale już wczoraj mieliśmy wracać do miasta. Odwlekamy tę chwilę w nieskończoność, niestety czas nas dogania, pakuję rzeczy; ubrania, koce, pościele, ręczniki, niedoprane spodnie chłopców itp. Nie cierpię tych powrotów, tak jak tego betonowego miasta… W głowie jednak buduję sobie sztuczny spokój, żeby jakoś się ratować. „Będzie dobrze”. Czeka nas gruntowne sprzątanie po dwóch miesiącach nieobecności… najgorszy balkon z gołębiami, nie miał kto ich przeganiać, pewnie zadomowiły się na dobre. Nie będę miała gdzie rozwieszać prania… Fotografowanie jak zwykle mnie uspokaja. Najlepiej przestać myśleć – to pomaga. Continue reading „Jeszcze dzień na bagnach”

Reklamy