Scenariusze sytuacji trudnych sensorycznie, z którymi muszą borykać się na co dzień dzieci z autyzmem i zaburzeniami integracji sensorycznej w szkole opisuje w swojej książce Lindsey Biel

Gabriella wychodzi do szkoły

„Gabriella nie znosi porannego wstawania do szkoły. Mama próbuje ją budzić łagodnie i powoli, ale gdy namawianie córki do wstania trwa zbyt długo, w końcu traci cierpliwość. Choć dziewczynka nie znosi zwilżania twarzy, mama zmusza ją do jej umycia i szczotkowania zębów obrzydliwą pastą miętową. Sam zapach śniadania przyprawia ją o mdłości, na ogół skubie więc tylko kukurydzianą muffinkę. Po wejściu do szkolnego autobusu zasłania uszy. Pyta samą siebie: Czemu dzieci rano zawsze wrzeszczą i krzyczą? Dlaczego droga jest tak wyboista? Czemu śmierdzi benzyną? W końcu w towarzystwie setek innych uczniów dojeżdża do szkoły. W szkolnym holu panuje poranny zamęt. Dziewczynka dociera do swojej klasy. Ech, to pora zajęć dowolnych. Dzieci ściągają z półek klocki, zestawy Lego i inne zabawki. Gabriella wybiera książkę z obrazkami i siada w kąciku. Podnosi wzrok znad książki i widzi, że nauczyciel przygotowuje się do specjalnych zajęć, podczas których będą malować. Wzdycha. Czeka ją kolejny długi dzień w szkole.

Jesse je obiad

Jesse spędza w szkole wspaniały dzień. Z łatwością zalicza test z matematyki i ortografii. W południe jest już bardzo głodny, ale czeka, aż najpierw koledzy nałożą sobie jedzenie. Trudno jest nie przechylić obciążonej jedzeniem tacki. Dobrze, że nauczył się kłaść książkę na krześle znajdującym się najbliżej kolejki, dzięki temu nie musi odchodzić z tacką za daleko w poszukiwaniu miejsca do siedzenia. Połyka jedzenie tak szybko, jak tylko może, aby prędko wyjść na przerwę. Gdy reszta kolegów z klasy wychodzi ze stołówki, jeden z nich znowu przezywa go niechlujem. Chłopiec biegnie do łazienki i widzi, że twarz ma pokrytą resztkami jedzenia, a koszulę znowu założył na lewą stronę. Zastanawia się, czy to w ogóle kogoś obchodzi i czy koledzy pozwolą mu dziś zagrać z nimi w koszykówkę.

Pete na zajęciach wychowania fizycznego

Co za szczęście! – myśli Pete. W końcu może wstać z niewygodnego krzesła i poruszać się na zajęciach wuefu. Kto by pomyślał, że w liceum będzie trzeba tyle siedzieć i pisać? Szkoda tylko, że tegoroczny wuefista sprawia tyle problemów. Jest naprawdę wymagający. Zaraz po wejściu na salę gimnastyczną Pete musi usiąść i znowu być cicho. Tego już za dużo! Potem nauczyciel tylko gada i gada, a on siedzi na twardym parkiecie. A mógłby wspinać się po tych fajnych linach. Nie może się doczekać, aż wstanie i się rozciągnie. Ojej, są też nowe piłki futbolowe ! Nauczyciel każe mu usiąść. No, dobra. Nauczyciel dalej gada, a Pete nie może się powstrzymać od ponownego wstania. Boli go kręgosłup. Nauczyciel nie wytrzymuje – wysyła go znowu do gabinetu dyrektora. To niesprawiedliwe!” (Biel, 2015).

źródło: L. Biel: „INTEGRACJA SENSORYCZNA Skuteczne terapie dzieci i nastolatków”, WUJ, Kraków 2015 

Reklamy