DSCN9660.JPG

Z jednej strony ulga, już po wszystkim, z drugiej szare niebo i początki chandry, z trzeciej – nie muszę nikogo szykować do szkoły.

Zaliczyłam Wigilię, którą sami z J. bezbłędnie wykonaliśmy, przy której oprócz rzecz jasna naszych dzieci grzali krzesła inni. Po latach ćwiczeń nie poruszaliśmy tematów politycznych i przyziemnych. Starszyzny nie można urazić. Obsługiwaliśmy imprezę jak para profesjonalnych kelnerów z zamkniętą gębą i przyklejonym uśmiechem – niestety bez napiwków za sumiennie wykonaną pracę. W tym roku pt. „Dla dzieci” bez sporów – udało się. Przywieź, przynieś, pozamiataj i dlaczego barszcz za zimny? –  Zakończyło się dość wcześnie bo ok 21:00, co w gratisie dało nam dodatkową premię w postaci czasu wolnego na bezkarną degustację trunków a dzieciakom na niekończącą się grę komputerową, więc nie narzekam.

Dzień po – miał być dniem sportu – niestety stał się dniem histerii. Byliśmy na stadionie, żeby dzieciaki się poruszały. Piłka, skoki biegi – wszystko by się chłopcy wyżyli, zmęczyli i dotlenili a później szybko zasnęli. Niestety wymyśliliśmy im na koniec  zawody; odbijanie rakietą piłeczki tenisowej o ścianę  – taka marna wersja squsha. Wciągnęliśmy się wszyscy – nie zauważyłam, że Stasiek za bardzo się starał a gdy na koncie miał mniej odbić od Piotrka wpadł w szał. Później histeria i wycie przez ponad godzinę podczas której próbowaliśmy go uspokoić – zawiodły wszystkie metody. Gdy żadne argumenty nie trafiały – pomógł Sedatif.

… a wieczorem impreza u Damiana. Kończy 18 lat i J. jest chrzestnym. Opiekun mający przyjść/wziąć nasze dzieci przypomniał sobie o swojej roli dopiero na drugi dzień. Ale i tak poszliśmy. Choć z telefonem przy uchu/tyłku, Piotrek miał okazję/zadanie zaopiekować się bratem – a ja skorzystałam z wesołej, szczerej atmosfery, którą już tak dawno skreśliłam ze swojego leksykonu pojęć albo to mnie skreślono – nieważne. Zabawa była przednia, na luzie i  z tańcami bez aczkolwiek, gdyż, ponieważ i dlaczego moja droga?!

Drugi dzień dętka – Święta uważam za zamknięte.

 

Reklamy