„Gdy porównujemy ludzi z psami i kotami czy nawet małpami, zakładamy, że wyróżnia nas inteligencja. Jeśli jednak zakładać, że inteligencja powstała, by umożliwić powstawanie więzi społecznych, to za cechę, która sprawia, że różnimy się od innych gatunków, powinniśmy uważać inteligencję społeczną. Wydaje się, że wyjątkowa jest w nas przede wszystkim potrzeba, by zrozumieć, co czują i myślą inni. Zdolność ta, nazywana „teorią umysłu”, czy też „TU”, sprawia, że nasz gatunek zdał się posiąść niesamowitą moc rozumienia przeszłych zachowań innych ludzi i wnioskowania na tej podstawie, jakie będą ich zachowania w bieżących czy przyszłych okolicznościach. Choć w TU pojawia się składowa świadomości, to trzeba pamiętać, że większość naszych „teoretycznych rozważań” na temat odczuć i myśli innych osób odbywa się w warstwie nieświadomej i polega na szybkim, automatycznym przetwarzaniu danych przez umysł nieświadomy. Jeśli na przykład zobaczysz, jak kierowca autobusu zamyka drzwi przed nosem biegnącej w jego stronę kobiety, to bez chwili namysłu stwierdzisz, że ta sytuacja musi ją denerwować i przypuszczalnie jest wściekła, iż nie zdążyła na autobus, natomiast gdy widzisz kobietę, która trzyma w dłoni widelczyk i co chwila wysuwa go w stronę kawałka czekoladowego ciasta, to znów cofa, będziesz podejrzewać, że pewnie martwi się o swoją wagę. Cechująca nas skłonność do odruchowego wyciągania wniosków na temat cudzego stanu psychicznego jest tak silna, że stosujemy ją nie tylko wobec innych osób, lecz także wobec zwierząt, czy jak robiły to sześciomiesięczne dzieci we wspomnianym doświadczeniu, nieożywionych kształtów geometrycznych (…) ~Leonard Mlodinow, Nieświadomy mózg
Teoria Umysłu w spektrum autyzmu
Teoria Umysłu (TU) to zdolność do rozumienia stanu psychicznego innych ludzi, takich jak ich myśli, uczucia, intencje czy przekonania. Jest to kluczowa umiejętność społeczna, która pozwala nam interpretować zachowania innych osób i odpowiednio reagować na sytuacje społeczne. Jednakże, dla niektórych osób, takich jak te z diagnozą autyzmu, rozwój i funkcjonowanie Teorii Umysłu może być wyzwaniem.
Od najmłodszych lat ludzie są eksponowani na złożone interakcje społeczne, które sprzyjają rozwijaniu się Teorii Umysłu. Już w pierwszym roku życia większość dzieci wykazuje zdolność do rozpoznawania i interpretowania stanu psychicznego innych osób. Jednakże, u osób z autyzmem, rozwój tej umiejętności może być opóźniony lub zaburzony.
Opowieść Olivera Sacksa o Temple Grandin, kobiety z autyzmem wysoko funkcjonującym, ilustruje trudności związane z brakiem Teorii Umysłu. Grandin doświadczała frustracji obserwując, jak inne dzieci komunikują się i reagują na siebie w sposób, którego nie była w stanie zrozumieć. Dla niej subtelne sygnały społeczne były nieuchwytne, co sprawiało, że czuła się jak obserwator w świecie telepatów.
Jedną z kluczowych miar Teorii Umysłu jest intencjonalność. Osoba posiadająca intencjonalność jest zdolna do refleksji nad własnym stanem umysłu oraz do rozumienia stanu umysłu innych osób. Jest to umiejętność kluczowa w budowaniu relacji społecznych i porozumiewaniu się z innymi.
Dla osób z autyzmem wysoko funkcjonującym, rozwój intencjonalności drugiego stopnia, czyli zdolności do rozumienia stanu umysłu innych osób, może być trudniejszy. Mogą mieć trudności w interpretacji subtelnych sygnałów społecznych i empatii, co utrudnia im budowanie głębszych relacji społecznych.
Jednakże, zrozumienie i akceptacja różnic w funkcjonowaniu Teorii Umysłu w spektrum autyzmu są kluczowe dla stworzenia otoczenia wspierającego dla osób z tym zaburzeniem. Edukacja społeczeństwa na temat ASD oraz promowanie świadomości i zrozumienia mogą przyczynić się do tworzenia bardziej inkluzywnego środowiska, które uwzględnia różnorodność jednostek i ich potrzeb.
Wnioskiem jest to, że choć te osoby mogą napotykać trudności w rozwijaniu Teorii Umysłu, to zrozumienie i wsparcie ze strony społeczeństwa mogą znacząco wpłynąć na ich jakość życia i integrację społeczną. Praca nad budowaniem świadomości i akceptacji różnorodności umysłowej jest zatem kluczowa dla stworzenia bardziej wspierającego i zrozumiałego świata dla wszystkich.
„Trudno przeceniać znaczenie TU dla gatunku ludzkiego. Uważamy, że sposób funkcjonowania naszych społeczeństw jest zupełnie naturalny, lecz wiele z tego, co robimy codziennie, może w ogóle zachodzić wyłącznie jako wypadkowa międzyludzkiej współpracy rozpatrywanej w skali globalnej. Zbudowanie samochodu wymaga udziału tysięcy osób o różnorakich umiejętnościach, pracujących w różnych krajach i wykonujących różne zadania. Najpierw trzeba wydobyć z ziemi metale takie jak żelazo, następnie przetworzyć je do dogodniejszej postaci. W skomplikowanych procesach chemicznych muszą powstać szkło, guma i plastik, z których są następnie wytwarzane potrzebne do montażu części. Trzeba wyprodukować akumulatory, radiatory i inne niezliczone elementy pojazdu. Następnie wszystko to musi trafić do jednej fabryki, w której samochód może zostać złożony.
Dziś nawet kawa i pączek, które jesz rano w drodze do pracy, są wynikiem pracy ludzi na całym świecie – rolników uprawiających pszenicę w jednym kraju, piekarzy pochodzących pewnie z innego, mleczarni z jeszcze trzeciego. Do tego dochodzą plantatorzy kawy, osoby odpowiedzialne za jej palenie, oby jak najbliżej ciebie, kierowcy ciężarówek i spedytorzy morscy, którzy sprawiają, że wszystkie potrzebne składniki trafiają w jedno miejsce. Nie wolno nam też zapominać o tych, którzy produkują wszystko, co niezbędne do przygotowania pączka i kawy – maszyny do palenia ziaren kawy, traktory, ciężarówki, statki, nawozy i tak dalej. To właśnie TU sprawia, że jesteśmy zdolni tworzyć rozwinięte i zaawansowane społecznie systemy – od spółdzielni rolniczych po wielkie korporacje, na których dziś opiera się świat.
Naukowcy nadal spierają się, czy nie-ludzkie naczelne wykorzystują w swoich zachowaniach społecznych TU, lecz jeśli nawet tak jest, to wydaje się, że ten czynnik ich natury stoi na bardzo podstawowym poziomie. Ludzie są jedynym gatunkiem zwierzęcym, u którego relacje między osobnikami i organizacja społeczna nakładają niemałe wymagania na rozwój TU u poszczególnych osobników. Odrzucając samą inteligencję (i zdolność operowania kończynami), należy stwierdzić, że to brak TU sprawia, że ryby nie budują statków, a małpy nie rozstawiają straganów z owocami. Podstawy TU tworzą się u przedstawicieli naszego gatunku w pierwszym roku życia. Przed ukończeniem czwartego roku życia niemal wszystkie nasze dzieci mają już zdolność oceniania stanu psychicznego innych ludzi. W przypadkach, w których TU nie chce poprawnie działać, na przykład u osób z autyzmem, dochodzi do poważnych problemów z funkcjonowaniem w społeczeństwie.
Oliver Sacks, neurolog kliniczny, opisał w swojej książce Antropolog na Marsie Temple Grandin, kobietę ze spektrum autyzmu. Opowiedziała mu, jak się czuła, gdy będąc dzieckiem, na placu zabaw widziała, jak inne dzieci reagują na sygnały społeczne, których ona nie dostrzegała. „Coś się działo pomiędzy innymi dzieciakami – opisywał Oliver jej myśli – coś nieuchwytnego, subtelnego, podlegającego ciągłej zmianie – wymiana sensów, negocjowanie, szybkość wzajemnego rozumienia tak nadzwyczajna, że Temple zastanawiała się czasem, czy nie przebywa wśród telepatów”.
Intencjonalność
Jedną z miar TU jest intencjonalność. Istota zdolna do refleksji nad własnym stanem umysłu, przekonaniami i potrzebami, jak podmiot zdania: Mam ochotę na pieczeń mojej mamy, wyraża tak zwaną intencjonalność pierwszego stopnia. Większość ssaków mieści się w tej kategorii. Ale wiedzieć coś na swój temat to zupełnie co innego niż wiedzieć coś na temat drugiej osoby. Intencjonalność drugiego stopnia definiuje się jako zdolność wyrażania przekonań na temat stanu umysłu kogoś innego, jak na przykład w zdaniu: Wydaje mi się, że syn ma ochotę na moją pieczeń. Intencjonalność drugiego stopnia to najbardziej podstawowy poziom TU. Cechę tę przejawiają wszyscy zdrowi ludzie, a w każdym razie po porannej kawie. Jeśli wykształcisz w sobie intencjonalność trzeciego stopnia, dasz radę pójść o krok dalej i przewidzieć, co ktoś myśli na temat czyichś pragnień, na przykład: Sądzę, że moja mama uważa, że mój syn ma ochotę na jej pieczeń. Jeżeli potrafisz iść jeszcze o krok dalej, czyli konstruować przemyślenia w postaci: Mój przyjaciel Stefan sądzi, że moja córka Oliwia uważa, że jego syn Janek ma ją za osobę atrakcyjną czy: Sądzę, że moja szefowa Renata wie, że nasz dyrektor finansowy Ryszard uważa, że nasz kolega Janusz nie sądzi, by można było ufać przygotowanym przez nią budżetom i założeniom o przychodach, to osiągnąłeś poziom intencjonalności czwartego stopnia, i tak dalej. Ubranie intencjonalności czwartego stopnia w zdanie generuje dość złożoną konstrukcję, jeśli jednak zastanowisz się nad nią przez chwilę, dostrzeżesz zapewne, że dość często masz takie przemyślenia, ponieważ są one nieodłącznym składnikiem więzi międzyludzkich… „
źródło: Leonard Mlodinow, Nieświadomy mózg…, 2023
















































