Wtorek, 24.10.2017

Wtorki są tylko smutną konsekwencją poniedziałków. Czasem wesołą, ale rzadko. Cały tydzień jest tylko szkolnym łańcuszkiem wzlotów i porażek naszych dzieci – jak gdyby nic ciekawszego w życiu nie istniało oprócz zmęczenia. Poddajemy się ślepo zasadom, że jeśli nie nauka i praca to co… I w tym kieracie do piątku. Po nim chwilowe objawienie – o! jest przyroda, można wyjść poza nawias, odetchnąć… a później niedziela – tragiczny przedsionek poniedziałku i znowu od nowa… Kiedyś to się zmieni, ale jeszcze nie teraz.

Opinia psychologiczna/pedagogiczna, za którą trzeba było się zabrać jeszcze przed wakacjami – leży w starym wydaniu. Wycofaliśmy zgłoszenie do opiniowania do kształcenia specjalnego na okres nauki w technikum. Piotrek się zbuntował. „Nie jestem jakimś głupkiem!”. Biliśmy się z myślami – czy dobrze. Jednak godziny w jakich panie opiniują swoich podopiecznych przechyliły szale. Nieobecności na początku nowej szkoły to za duży stres… ale co to właściwie obchodzi ludzi od testów. Ich testy mogą być testowane na dzieciach z ASD tylko w godzinach wczesnych, tak żeby każdy zdążył na obiad, serial i mycie garów. Po testach stwierdzą, co napisane we wcześniejszych testach – że jest słaby z matmy, z polskiego, z biologii… i ze wszystkiego. Nikt nie rzuci okiem na wyniki z egzaminów gimnazjalnych, nikt nie wyciągnie nowych wniosków… Zalecenia zawsze te same – szablony, przepisane z poprzednich. „Pomoc” wynikająca z zaleceń – zredukuje do kolejnych testów i głupawych pouczeń. Wszystko sprowadzi się do kolejnego teatrzyku absurdów, w którym przyjdzie mam uczestniczyć. Oni będą udawali, że pomagają – my – że, pomoc otrzymujemy. A to z kolei oznacza, że jak jego koledzy będą wracać ze szkoły rycząc do siebie w głupkowatych spazmach śmiechu – Piotrek będzie w gabinecie psychologa rozwiązywał testy osobowościowe – do momentu kiedy pani nie wymyśli jakby mu tam „pomóc” – może kolorowanki lub rozwiązywanie konfliktów? – Przerabialiśmy….

Z ulgą mogłam odrzucić kolejną niedźwiedzią przysługę. Chociaż to dziwne, poczułam spokój.

Oceny  bez zastrzeżeń. Jednak cieszy mnie bardziej samodzielność; nauka, biblioteka, książka, jedzenie na mieście…

Piotrek wraca ze szkoły z kolegami. Włóczą się po „kwadratach”, wymyślają dla siebie głupkowate przezwiska, pochłaniają niezdrowe foody, marzną w za cienkich bluzach, wykrzykują refreny pseudopoezji polskich raperów i powtarzają prawdy objawione inteligentnych inaczej youtuberów… Pewnie pożałuję, pewnie mi się znów dostanie, zobaczę, pewnie popamiętam…

ale jeszcze nie teraz.

Reklamy