Dzienniki: Ostatnia wizyta

majówka2016 023

Czwartek, 12.05.2016

Wczoraj byliśmy z Piotrkiem u naszej neuropsychiatry. J. jak zwykle denerwował się bardziej niż ja zarzucając mnie pytaniami w stylu: – Pamiętasz o co pytać i co mówić? – Tak, tak –  odpowiadałam, ale tak naprawdę nawet nie chciało mi się układać listy w głowie tak jak zwykle to robiłam. Zmęczenie materiału. Przyszłość choć niejasna jest bardziej namacalna i jestem w stanie już spokojnie ją przyjąć. Ale oczywiście nie skazując Piotrka na łaskę i niełaskę ograniczonych wyobrażeń innych ludzi.

Po ogólnym badaniu dowiedzieliśmy się, że wszystko z Piotrkiem ok, że dobrze się rozwija i jeszcze urośnie. Na pytanie kim chce być w przyszłości – tak jak ostatnio odpowiedział – „Twórcą gier”. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że po gimnazjum należałoby się raczej rozglądać za technikum informatycznym, niż katować go ogólniakiem. Mówiła , że ma wśród swoich pacjentów dwóch informatyków z autyzmem i dobrze sobie radzą w swoich zawodach… Powinien po gimnazjum uczyć się tego co lubi – wiedza ogólna będzie zbędnym balastem, a przecież Piotrek ma być szczęśliwy,odnaleźć pasję, robić to co lubi…ach.

Ale… żeby  bardziej/lepiej się ogarniał najlepiej pociągnąć jeszcze zastrzyki z Cerebrolisyn. (Mieliśmy rok przerwy). Piotrek na początku zaprotestował. Wiem, że nie chodzi o ból – (zastrzyki są dość bolesne, spore dawki domięśniowo) – ale samo jeżdżenie zawsze go denerwowało (2x w tygodniu: wtorek przed szkołą i w piątek około 18.00… i wakacje), mówił, że ciągną się w nieskończoność. Doktorka na to, że to dla niego inwestycja w przyszłość, że mózg i ciało będzie lepiej funkcjonowało, Cerebrolisin „dobuduje” nowe połączenia neuronalne, bo trzeba wykorzystać okres dojrzewania „będziesz się lepiej ogarniał w szkole”, wzrośnie odporność, …i że nie ma lepszej opcji, bo inne leki tak nie działają…, i że to już ostatnia seria i definitywnie kończymy z wizytami i zastrzykami – „No chyba, że sam będziesz chciał przyjechać do mnie w jakiejś sprawie – to chętnie…”

W końcu musiał się zgodzić – biedaczek. To była ostatnia wizyta… Karta zamknięta. Oby.

Na wrzesień zapisaliśmy Staśka… Jakoś trzeba wyjaśnić te ciągłe histerie, nerwowość i coś czego nie potrafię jeszcze nazwać… Chociaż doktor niechętnie – bo wyjaśniała mi, że przypadłości Staśka o których mówię, to typowe cechy charakteru a nie stany chorobowe… Na koniec spytała Piotrka: – Piotrek, czy to prawda, że twój brat zachowuje się nietypowo. – Tak, jest za bardzo nerwowy… Zapisała nas na wrzesień (po starej znajomości) – twierdząc, że wierzy Piotrkowi, bo to najbardziej obiektywna opinia…

 

Reklamy

2 myśli na temat “Dzienniki: Ostatnia wizyta

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: