CdBwKKzW0AEL2k3

Sobota, 12.03.2016

Piotrek wręczył mi kartkę i oznajmił, że to już mu niepotrzebne. – Co to? Spytałam. – A, takie tam, robiliśmy na godzinie wychowawczej. Co lubię, co nie lubię i jaki jestem.

Odszyfrowuję i tłumaczę:

Wokół JA (od dołu w lewo) : szybki w przejściu gry jednoosobowej, najmłodszy ( z klasy, bo z grudnia), uczeń ( bo uczeń klasy II gimnazjum), bogacz (bo Staśkowi kazaliśmy kiedyś powiedzieć zwracając się do kolegi „witaj w naszych skromnych progach” – a Stasiek powiedział „witaj w naszym bogatym domu” – od tego dnia staliśmy się bogaczami), odważny (nie ma żadnych skrupułów jak to w ASD, mówi co myśli, pyta, domaga się – bez względu na czas i osobę), słaby w Counter Strike (gra komputerowa), fajność (znaczy, że jest fajny – w zeszłym roku powtarzał to co chwilę – doprowadzając Staśka do szewskiej pasji –  w tym roku pojawia się sporadycznie), gracz (wiadomo), dobry w Isac (klejna gra na PC).

Lubię wykonywać te czynności

grać, oglądać youtube, spać, siedzieć, leżeć, czytać, oglądać telewizję.

Nie lubię wykonywać tych czynności

uczyć się, czytać niektórych lektur, oglądać niektórych rzeczy, siedzieć bezczynnie, siedzieć na twardych siedzeniach.

Te czynności są mi obojętne

chodzić swobodnie, szybko przejść grę

Piotrek od małego dodawał trzecią kategorię. Jak widać lubię i nie lubię to za mało – i słusznie. Nie byłoby tajemniczego zwrotu „chodzić swobodnie” – który wywołuje u mnie głupawkę…

Reklamy