Monzter-animated-mural-art-by-Kim-Kwacz6__880

Wczoraj, wtorek 16.02.2016

21:40 (albo później)

Chłopcy leżą już w łóżkach. Ferie się skończyły i zaczęła się „robota”. Z robotem w roli głównej – chodzi oczywiście o mnie. Czytam Staśkowi lekturę – tym razem na tapecie –  „Chatka Puchatka”. Piotrek udaje, że czyta swoją, której nie mógł zmęczyć przez całe ferie, twierdząc jak przy każdej lekturze, że jest głupia i nudna. Cóż,  „Syzyfowe prace” – szału nie ma – od nadmiaru akcji w głowie mu się nie poprzewraca. Do tego cały czas się wtrąca i komentuje Kubusia Puchatka, co wkurza – dostatecznie już rozzłoszczonego Staśka, któremu o dziwo Kubuś się podoba. Atmosfera się zagęszcza.

Ja: – Cicho!

Piotrek: – Ale to jest głuuuuuuuuuupie!

Ja: Cicho!… „Kubuś Puchatek usiadł pod tym dębem, podparł głowę na łapkach i zaczął rozmyślać. Z początku powiedział do siebie samego:

– To bzykanie coś oznacza. Takie bzyczące bzykanie nie bzyka bez powodu. Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki ja znam, to ten, że się jest pszczołą…”  

Piotrek: – A nie mówiłem, jak możesz czytać dziecku coś takiego…

Stasiek: – Nie jestem już dzieckiem!

Ja: – Cicho!

Piotrek: – Najpierw mu czytasz o kanibalach (Królowa Śniegu – oryginał), a teraz o bzykaniu?! Jesteś nienormalna…

 

Advertisements