Poniedziałek, 11.09.2017

Zleciał tydzień. Piotrek rozpoczął rok szkolny spóźnieniem na pierwszą lekcję, która na domiar złego okazała się być informatyką. Trudno. Spadł na mnie grad esemesowych pretensji. Nowa szkoła nie jest już za naszym blokiem, gdzie odległość rzutu beretu ograniczała spóźnienia do minimum. Na dojście do nowej szkoły trzeba przeznaczyć ponad 25 minut, niestety jego uparty mózg, nie przyjmował tego faktu do wiadomości. Podpowiedzi, typu, że powinien jednak wyjść nieco wcześniej – nie skutkowały. Ale nie ma tego złego – zderzył się z rzeczywistością i przyjął ciężar na klatę, przeprosił, usiadł w ławce i już więcej do tego nie wracał. 

Poradził sobie z rozkładem budynku, a właściwie budynków – bo jest ich więcej i żeby wejść trzeba posiadać uczniowską kartę. Poradził sobie również z planem i sprawdza rano zmiany, tak jak radzili na pogadankach organizacyjnych.

Jego klasa (Technikum informatyczne) liczy sobie 35 osób, sami chłopcy. Dobra wiadomość to ta, że wychowawcą jest matematyk. Organizacja zajęć wydaje się spójną, logiczną całością. Zebranie rodziców zorganizowane w dzień rozpoczęcia roku – wróży dobrze i jakoś mnie uspokoiło.

Szkoła nie ma taryfy ulgowej dla agresorów i prześladowców… no ale każdy tak mówi.  Uczeń nieprzestrzegający ustalonego kodeksu – jest wydalany ze szkoły, za mniejsze przewinienia jest skazany na „prace społeczne”… zobaczymy.

Piotrek starał się rozmawiać, wtapiać w nową klasę już pierwszego dnia. Poznał jednego ze „swoich” – niestety ten chłopiec będzie miał lekcje indywidualne, więc niewiele z tego kontaktu skorzysta ale…

Odważnie zaczepiał innych zagadując o to i owo… Nowi znajomi bardzo mu imponują. Podobno nie spotkała go szydera, ani odrzucenie… zobaczymy. Mówi, że szkoła, koledzy i nauczyciele są super! Jest pełen entuzjazmu – sam przygotowuje się na zajęcia i podoba mu się to co mówią nauczyciele… zobaczymy.

Najlepsza wiadomość to ta, że został wybrany na przewodniczącego klasy. Janek o mało nie zemdlał, ja też. Piotrek wytłumaczył mu, że da sobie radę – zadania związane z nową funkcją są „dziecinnie proste” – oczywiście popieramy wszystkie jego wybory i cieszymy się z darmowego treningu umiejętności społecznych, no ale… zobaczymy. Jak znajdę więcej czasu zacznę się bać.

Założył grupę dla swojej klasy na FB, wczoraj po powrocie z bagien wklejał zdjęcia podręczników, rozmawiał, informował… nie poznaję go. Przestał strzelać z palców i nie krzyczy na wszystkich, żeby zamykali drzwi od jego pokoju… zobaczymy.

W sobotę byliśmy na grzybach. Prosiliśmy Piotrka, żeby został, pospał sobie… odpoczywał. Uparł się, że idzie z nami. Zwykle „łażenie” po lesie miał gdzieś…

Stasiek dalej jest sobą, popukał się w czoło i przewrócił na drugi bok…

 

 

 

 

 

Reklamy