Dzienniki: autentyczni autystyczni

12345548_996260640412624_2022950659027758762_n

Poniedziałek, 14.12.2015

7:30

Piotrek jedząc śniadanie:

– Maaaaaaaama, na jutro zaprosiłem kolegów na urodziny.

Ja: Świetnie, a dlaczego nie powiedziałeś mi w piątek.

Piotrek:  – Bo to oczywiste, że zapraszam kolegów na urodziny.

Ja: – Widzisz, dla mnie nie jest to takie oczywiste. Nie siedzę u ciebie w głowie. Ale dobra, ilu kolegów?

Piotrek: –  Dwóch.

Ja: – To przypomnij im dzisiaj w szkole i powiedz, że jutro na 17:00.

Piotrek: – Ok.

Piotrek: – Nie, nie jeszcze Stasiek przyjdzie i inny kolega. Razem czterech.

Ja: – Dobrze, dowiedz się ilu i wychodź bo za dziesięć.

10:44

sms Piotrek: –  Przychodzi tylko Tymon i Emil.

sms ja: – Powiedz, że o 17:00

sms Piotrek: – Już powiedziałem, o 8:50.

sms ja: – Chyba coś ci się pomyliło.

sms Piotrek: Nie, dzisiaj o godzinie 8:50, powiedziałem Tymonowi, że jest o 17:00.

sms ja: – Rozumiem.

 

Po szkole

Ja: – Co, inni nie mogą przyjść.

Piotrek: – Chcieli, tylko ja nie chciałem. Byłoby ich za dużo. Mam dwóch kolegów/przyjaciół – tamtych nie lubię.

Ja: – To, miłe z twojej strony. Jak odmówiłeś, w takim razie, tym, którzy chcieli przyjść? (Tych co ich nie lubisz)

Piotrek: – Gdy pytali czy mogą przyjść –  powiedziałem „nie jesteś zaproszony”.

Ja: – Jakie to proste, przecież będzie mu/im przykro.

Piotrek: – Oni mnie też nie zapraszają na swoje urodziny. A poza tym dokuczają mi.

Ja: – No, tak. Chyba zastosuję twoją metodę w nadchodzące święta.

Uproszczę sobie życie i zredukuję robotę do minimum. Jakie to genialne w swej prostocie. Powiem zwyczajnie: nie jesteście zaproszeni. Dzieciaki autystyczne są autentyczne. Kanner się zwyczajnie pomylił nadał im złe określenie.

A właściwie cóż złego w tym, że mówią to co myślą. Nazywają rzeczy po imieniu. My, zdrowo funkcjonujący mamy przechlapane ze swoimi  manierami. Toniemy w zawiłościach konwenansów dobrego wychowania gubiąc po drodze samych siebie. Przez to ciągłe udawanie wpadamy w depresję. – Udawać szczęśliwego gdy się nim nie jest to męczarnia. Siedzieć przy stole z ludźmi, których nie trawisz? – Masochizm.

Jesteśmy zaprzeczeniem samych siebie. A nasze dzieci jeszcze nie.

Kiedy ostatnio  powiedziałeś komuś spadaj. Albo jesteś głupi – wal się. Nie zaproszę cię, bo widzisz jakoś cię nie lubię i zwyczajnie wk***ia mnie twoja gadka. Kiedy to było? Kiedy tak można było?  To się już nie zdarza, tak nie się nie godzi. A przecież to takie oczyszczające.

Zróbmy sobie prezent na nadchodzące święta. Gdy wredna ciotka, wujek, szwagier, znajomy/a –  ktokolwiek z tych budzących naturalną odrazę, psująca atmosferę niemal każdej imprezy: bezkarnie ziająca ogniem, plująca jadem, na którą co roku jesteśmy bezwarunkowo skazani, spyta: –  To na którą, „kochana” w tym roku, no, o której zasiadamy przy stole?

Odpowiedz, jak Piotrek głośno i wyraźnie jak logopedka uczyła:

– NIE JESTEŚ ZAPROSZONA.

 

 

 

 

 

Reklamy

2 myśli w temacie “Dzienniki: autentyczni autystyczni

  1. > Kiedy ostatnio powiedziałeś komuś spadaj.

    Na wiosnę powiedziałum „spierdalaj” jednemu współpracownikowi. Potem jakoś nie było okazji, bo im jestem starszu, tym mniej głupich lub po prostu wkurwiających mnie ludzi poznaję. Ale ja się nie liczę, bo ja normalnu nie jestem.

    A jeśli chodzi o święta, to polecam wyjazd w góry. Zero sprzątania, zero gotowania, narty, snowboard, cisza i spokój.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s