Sand-People-Family

No, i poszło. Urodziny Piotrka były udane przez duże U. Przyszli koledzy –  łączna liczba dwóch, wiadomo troje to tłum a reszta chętnych nie została zaproszona. Bawili się świetnie a Piotrka dawno nie widziałam tak zadowolonego. Jednak  gości było dużo więcej. W pokoju z gimnazjalistami cichusieńko nie wadząc nikomu siedział Stasiek, wyjątkowo grzeczny. Całą imprezę przyrośnięty do swojego komputera. Nie zrobił ani jednej histerii. Nie przeszkadzał Piotrkowi w czym ostatnio osiągnął mistrzostwo – taka zemsta za wcześniejsze lata, kiedy Piotrek dokuczał jemu. Jedynie babci powiedział , że dała mu prezent nie na pocieszenie tylko na posmutnienie, bo mu się miecz nie podoba- ale to szczegół –  namiastka tego co Staś naprawdę „potrafi”.

Po godzinie przyszedł chrzestny, a jakoś przed nim babcia – chociaż to już osobna impreza –  w naszym pokoju. Jeszcze do Staśka zawitał Igor, kolega z klasy chory na pęcherz, pożyczyć by zwrócić po dwóch godzinach szkolne książki i zeszyty. A, i jeszcze koleżanka z przed lat wielu, niechcący przechodziła obok i wpadła na chwilkę, oddać albę po Piotrku, właśnie dzisiaj – nieświadoma urodzin – co mnie szczerze rozbawiło…

J. niestety musiał być na zebraniu. Wyjaśniał Piotrka sprawy, zwłaszcza matematykę: trzy jedynki i zero. Zero było poprawiane dwukrotnie – niestety bez skutku. Jakiś  wierszyk matematyczny, z którym ani Piotrek ani J. ani wspólnymi siłami i pomysłami nie został dobrze wykonany. I zero w magiczny sposób jak zwykle to bywało –  nie zamieniło się w piątkę. Trudno, przysiądą dzisiaj. Ważne, że wyjaśnił sprawę. Sześć osób jest zagrożonych, Piotrek nie należy do tej szóstki i pani od matmy go chwali. Myślę, że nie ma powodu do zmartwień.

Refleksja

Kiedyś do mojej knajpy przychodził „Student”. Wszyscy pytali Studenta co tam słychać w wielkim świecie. Chodziło o Wrocław. On zwykle odpowiadał : spi******j. Ale czasem gdy miał dobry dzień, opowiadał:

Kobieta u której mieszkał wraz z kumplami na stancji miała niepełnosprawnego syna. Uczęszczał  do jednej ze specjalnych szkół we Wrocławiu. Pani poprosiła pewnego razu studentów by pomogli synkowi odrobić zadanie domowe z matematyki. Studenci ochoczo wzięli się do roboty. Zrobili zadanie za synka, bo dogadać się ponoć z nim nie mogli. Jak myślicie, co synek dostał? – Oczywiście szóstkę, odpowiedziałam Studentowi. – Nieeee, he,he. Powiedział Student. – trzy z minusem! Dodam, że kolesie studiowali na politechnice, he, he.

Wracając do imprezy Piotrka. Dawno nie miałam tak udanego dnia. Gdy Słyszałam dobiegający z ich pokoju śmiech i wrzaski nie do końca zmutowanych chłopięcych głosów, przez krótki moment dotknęła mnie myśl: K***a jest normalnie! Wreszcie jest normalnie! Można już wstać, obudzić się, otrzepać i wziąć się za kolejny rozdział z reszty mojego życia.

Dzisiaj przebiegłam ok 3 km, wracam do biegania. Czas wrócić do wyglądu z przed Piotrka.

 

Reklamy