Zamiast nazywać nasze potrzeby po imieniu.
Wyrażać je i mówić o nich otwarcie.
Przez takie błędne postrzeganie naszych preferencji, potrzeb, tworzymy wokół siebie atmosferę niezadowolenia trudności, które jest postrzegane przez otoczenie jako coś złego.
Problem w słowniku polskim jest nadużywany codziennie.
Ludzie potrafią ze wszystkiego tworzyć problemy, które tak naprawdę nie istnieją.
Przez błędne użycie, dobór słów. Robimy sobie sami krzywdę.
Zamiast mówić głośno i wyraźnie o naszych potrzebach. Komunikować to otoczeniu, spychamy się na margines niespełnienia.
Jeśli nasi najbliżsi nie wiedzą o naszych potrzebach, nie znają naszych potrzeb i preferencji każda próba egzekwowania lub zaspokajania tych potrzeb może być odbierana jako nadużycie. Jako problem.
Dlatego artykulacja, wyrażanie siebie. Autoprezentacja to swego rodzaju dialog z otoczeniem.
To rodzaj monologu z własną osobą.
Samoświadomość i ekspresja, która pomaga w samorealizacji.
To budowanie pewności siebie. To stawianie granic innym oraz sobie samym. To odbudowanie tych granic, które są wielokrotnie przekraczane. Rozmyte, naruszane.
Mówienie o potrzebach należy traktować naturalnie.
To nic zakazanego, to informacja bardzo ważna dla nas samych jak i dla naszego otoczenia.
To jak samospełniające się słowne zaklęcia.
Gdy o czymś mówimy i się tym dzielimy to już jest połowa sukcesu.
Potrzeba nie jest problemem.
Szukajmy rozwiązań.
Zaspokajamy nasze potrzeby, bez potrzeby naruszania granic innych.
AspieZaklinaczka
Sylwia N. Baginska
Foto: Susan Marie Carlo
@sue_carlophotography.at
















































