board-755789__180

Piotrkowi, od września ułatwiają życie karteczki przyklejane do boku szafki, blisko swojego komputera. Zapisuje na nich informacje typu: co przynieść na plastykę w piątek lub oddać pracę z informatyki 14 października… Metoda jest prosta i skuteczna. Po wykonaniu zadania, odrywa karteczkę i po sprawie. Ale od tego roku jakoś bardziej się ogarnia, wcześniej takie rozwiązanie nie byłoby możliwe bez mojej drobiazgowej kontroli.

Naoki Higashida trzynastolatek z autyzmem w swojej książce pt. „Dlaczego podskakuję” stara się wyjaśnić ciągle owiany tajemnicą świat autyków. Jego opowieść jest wyjątkowa i wzruszająca zwłaszcza, że na wstępie dowiadujemy się, że chłopiec nauczył się komunikować, wskazując litery na specjalnej tablicy. Urodził się w 1992 roku, a w 1998 zdiagnozowano u niego „tendencje autystyczne”. Uczęszczał do szkół specjalnych, które ukończył w 2011 roku. Jego proza była nagradzana na różnych konkursach, publikuje także teksty z zakresu literatury faktu. Wygłasza pogadanki na temat autyzmu i prowadzi blog. Mieszka w Kimitsu w Japonii. W jego książce odnajdujemy m.in. rozdział pt. „Czy potrzebujesz zaplanowania każdego dnia?”:

Plany, harmonogramy, grafiki

„Wiem, że plan to tylko plan, nigdy nie jest ostateczny, ale nie mogę znieść, kiedy jakiś punkt programu nie odbywa się zgodnie z harmonogramem. Rozumiem, że nie zawsze da się uniknąć zmian, ale mój mózg wrzeszczy: „Nie ma mowy, to nie dopuszczalne!”. Więc jeśli chodzi o mnie, nie jestem wielkim fanem wiszących na ścianach harmonogramów i grafików. Wydaje się, że ludzie z autyzmem są szczęśliwsi, gdy mają obrazki i tabelki pokazujące plan dnia, ale w rzeczywistości ostatecznie one nas ograniczają. Sprawiają, że czujemy się jak roboty, których wszystkie działania zostały wcześniej zaprogramowane. Chyba lepiej byłoby zamiast pokazywać nam harmonogramy, ktoś omówił z nami plan dnia. Harmonogramy w postaci wizualnej działają na nas tak silnie, że jeśli coś się zmienia, wytrąca nas to z równowagi i zaczynamy panikować.

Spostrzeżenie, że zmianę również można zaznaczyć w grafiku, niestety nie rozwiązuje problemu. Chciałbym tu powiedzieć następującą rzecz: proszę, nie używajcie w naszych harmonogramach elementów wizualnych takich jak obrazki, bo wtedy zajęcia w grafiku, ich pory i czas trwania zbyt mocno odciskają się w naszej pamięci. A kiedy tak się dzieje, zaczynamy się denerwować, czy to co robimy, jest zgodne z planem. Ja na przykład zaczynam sprawdzać, która jest godzina, tak często, że nie mogę już cieszyć się tym, co robię.

Ludzie, którzy nie maja do czynienia z autyzmem, często myślą, że nie zrozumiemy, jaki jest plan dnia, jeśli go tylko wysłuchamy. Ale spróbujcie, i choć pewnie będziemy wam w kółko zadawać te same pytania, w końcu zrozumiemy i będziemy pytać coraz mniej. Zajmie to oczywiście trochę czasu, ale myślę, że na dłuższą metę będzie dla nas łatwiejsze. Jasne, jeśli chodzi o wyjaśnianie, w jakiej kolejności coś się robi, albo instrukcje, jak zrobić jakiś przedmiot, pomoce wizualne takie jak obrazki bardzo się przydają. Ale pokazywanie nam zdjęć miejsc, które mamy odwiedzić podczas zbliżającej się wycieczki szkolnej, może nam zepsuć cała zabawę… „

Natomiast w książce „Koci świat czyli świat osoby ze spektrum autyzmu”; Katji Schrodinger odnajdujemy rozdział pt.

„Czy należy tworzyć w domu stałe harmonogramy dla dziecka z ZA i się im podporządkować?

Harmonogramy są fajne, bo wszystko na nich widać. Jesteśmy przecież  wzrokowcami. A jeszcze fajniejsze są elektroniczne, bo można ustawiać przypominacz. Ja mam taki problem, że pamiętam mnóstwo dat, ale niekoniecznie, że ta data jest dzisiaj. No i termin przepada – jeszcze pół biedy, jak chodzi tylko o czyjeś urodziny.

Harmonogram daje poczucie kontroli rzeczywistości. Należy go przestrzegać, bo w przeciwnym razie jest to zwykłe marnotrawstwo. Tak jak kupienie butów, żeby leżały w szafie. No bez sensu. Polecam duże kalendarze z dużym obszarem do zapisywania – sama z takich korzystam. Są tez takie ładne plansze na ścianę do zapisywania i zmazywania harmonogramu. No i samoprzylepne karteczki, żeby nie zapomnieć o istotnych sprawach.

Jeśli każda obsuwa wywołuje atak paniki, to sugeruję rozwiązanie z HACCP. Pod każdym punktem zapisujemy możliwe zagrożenia (np. dla dojazdu do szkoły będzie to korek, trafienie na same czerwone światła, awaria pojazdu, uszkodzenie trakcji itp.) i postępowanie w razie wystąpienia. Może pomoże.

Jeśli zaś chodzi o osoby, dla których tworzymy harmonogram, to nie musi być dla całej rodziny. Jednak daje to większe poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza młodszemu dziecku, więc warto się zastanowić. Starszemu często wystarczy wiedzieć ogólnie, kiedy kto jest w domu, kiedy nie ma i co planujemy robić (np. w sobotę po południu kosimy trawnik) – oczywiście zapisujemy te informacje…” .(K. Schrodinger).

Źródło:

Naoki Higashida ze wstępem Dawida Mitchela (autor Atlasu Chmur): „Dlaczego podskakuję”, Grupa Wydawnicza Foksal, 2015

Katja Schrodinger: „Koci świat czyli świat osoby ze spektrum autyzmu”. Wersja 1.1

Advertisements