WP_20150502_18_51_54_Pro
foto Piotrka

Dziecko ze zdiagnozowanym autyzmem i zespołem Aspergera zwykle nie ma trudności z nauką i przyswajaniem nowych wiadomości. Problem stanowi skupienie uwagi a raczej jej brak.

Mój syn przynosił ze szkoły mnóstwo niedokończonych zadań. Traciliśmy wiele czasu by uzupełniać wszystkie zaległości, do tego dochodziły jeszcze zadania domowe. Spędzaliśmy więc całe popołudnia i wieczory nad lekcjami. Myślałam, że problem stanowi jedynie słaba motoryka  – Piotrek słabo pisał i rysował  był również bardzo wolny. Polecenia wykonywał długo i ślamazarnie. Niestety to był dopiero czubek góry lodowej naszych problemów – dobrze, że wtedy nie wiedziałam, że to autyzm. Jednak, tak jak wyćwiczyliśmy poprawne pisanie, tak wytrenowaliśmy czytanie i przezwyciężyliśmy trudność w skupianiu uwagi na poleceniach. Drogą do osiągnięcia celu były  codzienne nudne ćwiczenia. Np. najpierw czytamy, później uzupełniamy luki w ćwiczeniach, na koniec wykonujemy zadania domowe. Dla rozrywki matematyka. Przed i w trakcie trzeba było także wykonywać różne ćwiczenia logopedyczne.

 Ale nim do tego doszliśmy, trzeba było zwrócić uwagę – jego uwagę, na leżącą przed nim książkę. Na to traciliśmy najwięcej czasu. Głośno mówiłam – Zacznij czytać! –  Piotrek patrzył nieprzytomnie w okno albo wpatrywał się w ilustrację w książce lub okruszek na stole. Dopiero po wielu moich napomnieniach – zaczynał czytać. Czasami trwało to naprawdę długo i wyprowadzało mnie z równowagi ale gdy już zaczął – nabierał rozpędu i szło mu całkiem nieźle. Tak, więc jak pewnie się domyślacie w pokoju panowała ekstremalna cisza, nie za dużo światła słonecznego, – pusty blat stołu. Tylko książka – jeśli czytanie. Tylko zeszyt i pióro – jeśli pisanie. Bez kolorowego piórnika – to zawsze go rozpraszało. Każdy najmniejszy dźwięk z zewnątrz burzył całą misternie przygotowaną „ciszę”. I zawsze modlitwa by młodszy brat nie wszedł do pokoju albo listonosz nie zapukał do drzwi, bo wtedy całą procedurę trzeba było wdrażać na nowo. (Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nie wolno siadać na przeciw dziecka – tylko siedzieć ramię w ramię lub z tyłu.)  Tak było w domu ale w szkole to już  inna historia.

„Uwaga. Dziecko autyzm/Asperger (autotka stosuje zamiennie dwa określenia opisując te zaburzenia) nie może uważać na to, co mówi jego nauczyciel, nie myśląc jednocześnie o czymś innym, nie słuchając niczemu nie służących hałasów, nie widząc niepotrzebnych rzeczy. Słyszy i widzi wszystko. Przeszkadza mu to w skoncentrowaniu się nad swoją pracą, przeszkadza w słuchaniu tego, co ktoś mówi. Jeśli jest jakiś asystent AVS, (AVS – tak określany jest we Francji opiekun szkolny u nas pojawiają się nieśmiało asystenci – my nie mieliśmy przyjemności skorzystać) osoba taka mogłaby pomóc Aspergerowi w koncentrowaniu się, zwróceniu uwagi na swoją pracę, słuchaniu nauczyciela, niezajmowaniu się nieważnymi sprawami.

Trudności ze zrozumieniem. Dziecko autyzm/Asperger nie zawsze rozumie, co ma robić. Nawet jeśli nauczyciel tłumaczy swe polecenia, Asperger nadal nie wie, co należy robić. Dlaczego? Po pierwsze wyjaśniłam już, że dziecko Asperger nie rozumie, kiedy mówi się do niego, używając dziwnych zwrotów (metafory, eufemizmy, ironia , gwara, żargon itp.). Jeśli nauczyciel mówi w taki sposób, Asperger nie rozumie. Po drugie – nie pozostaje długo skoncentrowany. Jeśli nauczyciel mówi zbyt długo, dziecko Asperger przestaje słuchać, zanim wysłucha końca wyjaśnienia. Brakuje mu więc części polecenia. Wie, co ma zrobić na początku, ale nie słyszało, co ma zrobić po ukończeniu pierwszego zdania. Aby Asperger dobrze zrozumiał polecenia, jego nauczyciel powinien pokazać mu, co trzeba zrobić, pisząc na tablicy.[Claire Grand 2012]

„Podobnie gdy trzeba czytać. Autyzm/Asperger nie rozumie wszystkiego, co jest napisane, jeśli tekst nie jest jasny, jeśli są w nim rzeczy niewyjaśnione, jeśli znajdują się w nim powiedzenia, słowa żargonowe, jeśli użyty język jest dziwny. A przecież on zna dużo słów i bardzo dobrze umie czytać. Czasami, aby wykonać jakieś zadanie, należy przeczytać polecenia. Aby rozwiązać zadanie matematyczne, trzeba przeczytać wprowadzenie. Jeśli wprowadzenie nie jest jasne, dziecko z zespołem Aspergera nie rozwiąże zadania, nawet jeśli jest bardzo dobre w matematyce.” [Claire Grand 2012]

„Pisanie. Dziecko Asperger bardzo często ma problemy z wykonywaniem różnych gestów. Trudno mu koordynować swoje gesty. Koordynować oznacza „robić rzeczy razem” albo „robić rzeczy po kolei, w odpowiednim porządku”. Na przykład nie udaje mu się pisać szybko. Jego pisanie jest powolne i męczące. Aby pisać, musi podjąć wiele wysiłku, dlatego traci czas i nie może wystarczająco skupić się na zadaniu, które wykonuje. Usiłuje się więc zadbać o to, aby pisało mniej od innych dzieci. (We Francji). Jeśli do dyspozycji pozostaje wolontariusz (asystent szkolny), to ta osoba może od czasu do czasu pisać za Aspergera.

Asperger bywa perfekcjonistą, co oznacza, że chciałby, aby jego pismo było idealne, wobec czego traci wiele czasu na wycieranie, pisanie liter od nowa, aby były jeszcze lepiej napisane. Pisze wolno i, co więcej, traci czas na poprawianie poszczególnych liter. Jeśli pisanie sprawia mu zbyt wiele trudności, można zapewnić mu komputer. Pisanie na klawiaturze jest łatwiejsze niż pisanie ręczne. Następnie można wydrukować to, co zostało napisane. Tak jest lepiej, to mniej męczące i szybsze. Jest także łatwiejsze do przeczytania” (ale to we Francji – przypominam. że cały czas mowa o normalnej szkole). [Claire Grand, „Autyzm i Zespół Aspergera”,Wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2012]

Wszystko jest trudne nim stanie się proste. Początki w autystycznym nauczaniu są bardzo trudne. Ale szybko widać efekty w pisaniu i czytaniu gdy zaczniemy ciężko pracować i regularnie ćwiczyć. Dlatego nie należy zrażać się gdy coś idzie opornie bo opornie będzie szło –  jak to w autyźmie. Od nas – rodziców zależy ile wypracujemy z naszym dzieckiem – ile będzie umiało w przyszłości. Ile potrafimy znieść wysiłku i nie poddać się zwątpieniu. Kiedyś ta praca przyniesie dobre owoce a dziecko nabierze prawidłowych nawyków – można wtedy dużo zmienić – poszerzyć jego horyzonty –  nie skazując je na samotność w domu. Jako ciekawostkę podam fakt, że nasz mózg by nauczył się jakiejś sekwencji ruchów potrzebuje tysięcy a nawet milionów powtórzeń: „Wykazano, że naprawdę dobry muzyk do 20 roku życia spędził przynajmniej 10 000 godzin ze swoim instrumentem. Także w przypadku pracy taśmowej udowodniono, że wydajność rośnie powoli, to znaczy że, czas potrzebny do wykonania określonych ruchów rąk maleje stopniowo w miarę jak rośnie liczba wykonanych ruchów, a optymalną wydajność osiąga się po 1 – 2 milionach takich ruchów . . . zanim dany ruch przebiega tak dobrze, że nie można go już poprawić, mijają tysiące godzin.”  [Manfred Spitzer „Jak się uczy mózg”, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2012] .

Advertisements