ukra
Kadr z ukraińskiego filmu „Plemię” nagradzanego w Cannes – o gangu młodocianych niesłyszących

Wczoraj w „Polityce” natknęłam się w jednym z artykułów na wzmiankę o ukraińskim filmie pt. „Plemię” – reżyserem jest Myroslav Slaboshpytskiy, (tytuł oryginalny „Plemya”, tytuł angielski „The Tribe”). Piszę o nim, ponieważ jest zjawiskiem na rynku filmowym. W naszym przypadku, o tyle ważny co oryginalny w swojej formie. Opowiada historię głuchoniemego chłopca, który usiłuje znaleźć swoje miejsce w systemie szkoły z internatem. Zdjęcia powstały w autentycznych szkołach dla głuchoniemych, odtwórcami głównych ról byli głuchoniemi (nie cierpię tego słowa) aktorzy. Film nakręcono w języku migowym.

Piotr Pawłowski prezes Fundacji integracja: ” – Kilka lat temu robiliśmy kampanię pod hasłem: „Czy naprawdę jesteśmy inni?”, w której chodziło o to, że niepełnosprawność nie jest istotna w pełnieniu ról społecznych. Niewidomy ojciec nie jest gorszy od widzącego, a to, że jestem na wózku, nie oznacza, że nie mogę realizować swojej pasji podróżniczej. Od sprawniejszej części społeczeństwa  różnię się tylko tym, że częściej zmieniam opony niż buty.

Postulat Pawłowskiego – by dostrzegać człowieka, nie jego dysfunkcję – realizuje film „Plemię”, nagradzany m.in. w Cannes i właśnie wchodzący do polskich kin. To wstrząsający, naturalistyczny dramat, ukazujący z bliska gang młodocianych niesłyszących. I choć na ekranie nie pada ani jedno słowo, w pełni zrozumiały dla widzów, którzy nie znają języka migowego.

Zainteresowałem się głuchoniemymi z trzech powodów. Po pierwsze dla tego, że są nieludzko wykorzystywani, o czym mało kto wie. Po drugie, bo stworzyli unikalny język migowy. Obserwowanie tej komunikacji to jakby powrót do czasu kina niemego: działa na wyobraźnię bardzo odświeżająco. Po trzecie, oni mają swoją mafię, która oznacza w tym przypadku alternatywną społeczność z osobnymi rytuałami, obowiązkowym haraczem – tłumaczy Słaboszpyckyj, który wpuszczając widza tak głęboko w świat niesłyszących, sprawił, że ich niepełnosprawność przestała być istotna. Skoro bowiem nikt nie słyszy i nie mówi, nie jest to cecha dystynktywna żadnego z bohaterów. Oglądając „Plemię”, skupiamy się więc na ich cechach jednostkowych, na charakterach, motywacjach i wyborach.” [źródło: art. pt. „Pełno sprawnych” (fragment), autor: Jarek Szubrycht, Tygodnik „Polityka”, Nr 22 (3011), 27.05-31.05.2015, Nr indeksu 369195].

Chciałabym by w przyszłości ludzie skupili się na Piotrku a nie na jego dysfunkcjach.

Advertisements