20150516_120938
foto Piotrka

Gdy chcemy by nasze dziecko „szczęśliwie” ukończyło szkołę podstawową musimy pogodzić się z konsekwencjami.

Nie będzie to relaksujący piknik na polance w lesie w słoneczne popołudnie tylko wojna z użyciem ciężkiej broni. Nie pomoże wam orzeczenie o kształceniu specjalnym ucznia ani dobra wola wychowawcy – gdy kolejny raz z rzędu wasz milusiński przywali na dzień dobry Basi czy Kasi z nieokreślonych bliżej powodów. Lub wyszarpie za włosy Gosię jak to było w przypadku Piotrka.

Pewna mama należąca do jednej z grup na fb pt. „Autyzm i coś tam” powiedziała, że musi trzymać komórkę przy du..e przez cały dzień – bo co chwilę wydzwaniają do niej nauczyciele ze szkoły z informacjami na temat „złego” zachowania syna.

Chciałam jej powiedzieć: witaj w klubie! Ale gdzieś mi się zawieruszyła. Przeżywałam dokładnie to samo. Z komórką przy du..e jak z głową na karabinie przez całą podstawówkę. Piotrek to, Piotrek tamto… Zmienialiśmy się z mężem w tych niechcianych dyżurach szkolnych związanych z przybieganiem na każde żądanie nauczycieli, pedagogów czy psychologów. Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź na jedno z powodów konfliktów dziecka z autyzmem w szkole jest smutny fakt dotyczący trudności w odróżnieniu zachowań celowych od przypadkowych. O co chodzi? Już tłumaczę na przykładzie Piotrka. Piotrek wyszarpał niejaką Gosię za włosy (jak tłumaczył pan od wf-u) za to, że oberwał od niej piłką w głowę w trakcie meczu. Nauczyciel wyjaśniał, że dziewczynka zrobiła to niechcący – a Piotrek zareagował nieadekwatnie do sytuacji… Nie rozumiał, że to nieumyślnie, z resztą do tej pory ma z tym problem, a do szkoły w podobnych sprawach biegaliśmy nie raz (tak jak w wielu innych). Tony Attwood znany klinicysta ds. zespołu Aspergera wyjaśnia:

Odróżnienie działań celowych

„Jednym z efektów zaburzenia czy opóźnienia rozwoju teorii umysłu u osoby z zespołem Aspergera jest trudność w odróżnieniu zachowań celowych od przypadkowych. Obserwowałem kiedyś chłopca z ZA siedzącego wraz z innymi dziećmi na podłodze w sali lekcyjnej i słuchającego historyjki czytanej przez nauczycielkę. Siedzący obok niego kolega zaczął mu dokuczać, kłując go palcem w bok, kiedy nauczycielka nie patrzyła. Chłopiec z ZA coraz bardziej się denerwował, aż w końcu uderzył kolegę, by przestał mu dokuczać. Akurat w tym momencie nauczycielka spojrzała na dzieci, ale nieświadoma wcześniejszych wydarzeń zbeształa chłopca za agresywne zachowanie. Inne dzieci na jego miejscu tłumaczyłyby się, że zostały sprowokowane, i rozumiały, że gdyby nauczycielka znała okoliczności zdarzenia, wówczas konsekwencje, byłyby mniej surowe i bardziej sprawiedliwe. On jednak się nie odezwał. Nauczycielka czytała dalej, a po kilku chwilach do sali wróciło z toalety inne dziecko. Przechodząc ostrożnie obok tego chłopca, przypadkowo go dotknęło. Chłopiec nie wiedział, ze było to zupełnie przypadkowe dotknięcie, uderzył więc dziecko tak jak kolegę, który mu wcześniej dokuczał. Na szczęście teraz nauczycielka już wiedziała, że chłopiec ma problem z odróżnieniem działań przypadkowych od celowych, i uspokoiła sytuację oraz wszystko wyjaśniła.

Dodałbym, że ta oczywista paranoja dzieci i dorosłych z zespołem Aspergera może mieć związek także z prawdziwymi doświadczeniami społecznymi, kiedy to spotykają się z wieloma formami rozmyślnego i prowokacyjnego dokuczania ze strony rówieśników. Kiedy dane dziecko wrogo się zachowa, każda jego następna interakcja z dzieckiem dotkniętym zespołem Aspergera będzie budziła wątpliwości. To drugie może zakładać, że interakcja była celowo wroga, podczas gdy jego koledzy umieliby ją zinterpretować, biorąc pod uwagę także jej kontekst i wskazówki społeczne” (Attwood, 2013).

[…] Już w bardzo młodym wieku dzieci zdają sobie sprawę z tego, że ktoś inny może wiedzieć, jak rozwiązać jakiś problem, i że inni ludzie mogą chcieć i potrafią pomóc. Taki wgląd w myśli i umiejętności innych nie jest automatyczny w przypadku dzieci z autyzmem. Kiedy pojawia się przed nimi jakiś problem, raczej nie przychodzi im do głowy szukać wskazówek u kogoś, kto prawdopodobnie wie, co w tej sytuacji zrobić. Dziecko z ZA siedzi lub stoi obok osoby, która jak najbardziej mogłaby mu pomóc, ale wydaje się, ze ma klapki na oczach i jest zdeterminowane, by rozwiązać problem samodzielnie […] W miarę rozwoju dzieci stają się dojrzalsze i bardziej biegłe w sztuce przekonywania, osiągania kompromisu i radzenia sobie z konfliktem…” (Attwood, 2013)

źródło: Tony Atwood „Zespół Aspergera Kompletny przewodnik, Harmonia Universalis, Gdańsk 2013

Advertisements