20150429_225058
foto Piotrka

Słowo „nadwrażliwość” kojarzy mi się z podkoszulką i ospą

Podkoszulka

Gdy Piotrek był młodszy, w chłodniejsze dni nakładałam mu pod bluzę podkoszulkę w trosce o jego wciąż słabe zdrowie. Niestety gdy już się ubrał (w realu to ja go ubrałam) zaczynał zachowywać się jakby miał na sobie sweterek utkany z drutu kolczastego. Wykonywał dziwne ruchy, drepcząc z nogi na nogę, „strzepując niewidzialną wodę z rąk” i robiąc przy tym nerwowe miny. Wiedziałam, że to nie przejdzie, znowu musiałam ubrać mu bluzę na gołe ciało. Później próbowałam na różne sposoby „przemycić” podkoszulkę  – zawsze bez powodzenia. Dlaczego jego skóra nie znosi drugiej warstwy?

Ból

A dlaczego jak mocno oberwie od młodszego brata reaguje nieadekwatnie do zadawanego bólu? Chociaż czasami jak odda to nie ma co zbierać. W zeszłym tygodniu wrócił ze szkoły z zaklejoną plastrem ręką. Na pytanie-  co się stało? Odpowiada spokojnie – nie wiem? Poszedłem do pielęgniarki bo mi „to” przeszkadzało. Tajemnicze „to” było lekkim obtarciem na wewnętrznej stronie dłoni, powstałej chyba w wyniku odkręcania nakrętki od butelki. Jeszcze tego samego dnia pojechał na zastrzyk (cerebrolisin), iniekcja jest bolesna, domięśniowa. Trwa długo bo dawka dość duża (5ml roztworu). Na moje pytanie: – czy bolało? –  No co ty nic nie czułem. Gdy był mały też nie reagował na zastrzyki. Ale gdy posmarowałam mu ostatnio dłonie kremem bo jakaś egzema się przyplątała. Podniósł ręce do góry i chodził tak przez pół godziny pytając co chwilę kiedy może to wreszcie zmyć bo zaraz nie wytrzyma. Ale to wszystko nic w porównaniu do ospy.

Ospa

Ospą zaraził się od młodszego brata gdy miał 10 lat. Gdy pojawiła się w naszym domu zmieniła moje życie i Piotrka w 4 tygodniowy koszmar. Wysypka Staśka (młodszego brata Piotrka) była niczym w porównaniu do wysypki Piotrka. Ospa Piotrka uderzyła w piętę Achillesową autyzmu a mianowicie w nadwrażliwość skóry. Nigdy wcześniej ani później nie widziałam go tak cierpiącego. Płakał gdy wstawał rano i wył gdy kład się wieczorem. Nie traciłam czasu na dozowanie zawiesiny (przeciw wysypce) na wacikach, ja porostu szybko wylewałam sobie na dłonie jak żel do mycia ciała i tak smarowałam całą jego biedną skórę. Poszły chyba 3 butelki. Pomagało na chwilę. Emulsja miała w sobie środek przeciwbólowy – pamiętajcie o tym kiedy będziecie wybierać podobne preparaty w aptece. Nie stosujcie „fioletki” bo to głupie. Chciałam jakoś odwrócić uwagę od tej wrednej choroby, wtedy to kupiliśmy szczura – tak żywego szczura. Udało się zaczarować rzeczywistość ale to już inna historia…

Nadwrażliwość

Wracając do nadwrażliwości ona zawsze będzie towarzyszyć waszym dzieciom. Będzie pojawiała się i znikała zmieniając formę i nasilenie. Dlatego wy rodzice musicie wyeliminować drażniące bodźce. Jeśli chodzi o niewygodne ubrania – sprawa jest najprostsza. Zacznijcie od pozbycia metek tych przy karku i tych wewnętrznych, bocznych w koszulkach, bluzach. Wszystkie ubrania od stóp do głów muszą być ze 100%  bawełny. Spodnie najlepiej dresowe (pamiętajmy o metkach). Mój sposób na ubiór do szkoły to t – shirt z długim rękawem, na to oddychająca kurtka zimowa – tak załatwiliśmy sprawę podkoszulka. Teraz już nosi dżinsy ale wcześniej  o rozporkach i guzikach nie było mowy. Zwracajcie uwagę na szwy i zagięcia. To co dla was niewidoczne/nieistotne dla nich będzie jak kamień w bucie – będzie przeszkadzało w nauce, zabawie i innych aktywnościach. Sprawdza się odzież  termiczna ale najważniejsze są wygodne obuwie i nie tylko te do chodzenia na co dzień, ale te zmienne/szkolne. Nie przejmowałabym się wiązaniem sznurówek. W przyszłości motoryka dojrzeje na tyle, że nauka wiązania pójdzie o wiele sprawniej. Główny nacisk postawiliśmy na pisanie – to na tyle skomplikowany proces  (ale potrzebny by przetrwać w szkole) że reszta przy nim blednie a raczej jest mniej widoczna – a to bardzo ważne. Dziecko z rzepami w szkole to nie problem, nikt tego nie zauważy – dziecko niepiszące w masowej szkole rodzi wiele niepotrzebnych komentarzy i denerwujących wywodów… (pomimo, że niby mogą korzystać z klawiatury itp.) Dlatego warto ustalić sobie realną hierarchię i ustawić logicznie priorytety – niekoniecznie zgodnie z tymi, które preferują pedagodzy czy psycholodzy. Uwierzcie mi, większość z nich naprawdę nie ma pojęcia z czym się mierzycie w domu i jakim trudnościom musi podołać młody autyk w szkole.

Reklamy