20150323_192617
foto z komórki Piotrka

Mój Piotrek nie mówił nikomu „Dzień dobry”. Kiedy pytałam dlaczego? – Odpowiadał, że nie zna tych ludzi albo po prostu, że mu się nie chce

Kiedyś gdy był już w 4 klasie szkoły podstawowej zaraz na początku roku szkolnego, na jakimś spacerze mineliśmy sympatyczną panią. Piotrek po jakiejś minucie odwrócił się i podbiegł do niej i powiedział – Dzień dobry! (Tak na marginesie byłam świadkiem pierwszej spontanicznej reakcji mojego syna). Na oczywiste pytanie kto to? – Odpowiedział to moja pani od przyrody. Chcę zaznaczyć, że zarówno ta pani jak i inni nauczyciele  byli wtedy „nową kadrą”. Mimo, że wiedziałam, że coś jest nie tak z tym rozpoznawaniem  twarzy, nie robiłam z tego jakiś wielkich problemów. Ale gdy notorycznie nie reagował na sąsiadkę z przeciwka musiałam przywołać go do porządku:

– Piotrek dlaczego nie odzywasz się do sąsiadki?!

– Bo jej nie znam.

– Jak to nie znasz mieszka tu od zawsze!

– To nie jest nasza sąsiadka, nie znam jej.

Problem pt. „Dzień dobry” rozwiązałam nakazując mu pozdrawiać wszystkich wchodzących i wychodzących z naszej klatki schodowej. Za karę, przez jakiś miesiąc z przesadnym akcentem – Dzień dobry! mówił wszystkim osobom, które mijaliśmy wracając ze szkoły, nawet dzieciom w wózkach, koty i psy też nie były wolne od zemsty pozdrawiającego – jeśli tylko je zauważył. Ale terapia poskutkowała.

Teraz gdy pytam go czy jest w stanie rozpoznawać twarze innych osób – odpowiada, że tak. Ale nie od razu. Gdy jest to „nowa” osoba – potrzebuje na to kilka dni. Później już nie stanowi to dla niego problemu. Piszę o tym bo ostatnio wyczytałam w kolejnej dziwnej publikacji o prozopagnozji w autyźmie.

Prozopagnozja

Prozopagnozja – „to rzadki symptom, który polega na trudnościach w rozpoznawaniu twarzy znanych osób. Przy szczególnie dużym nasileniu tego symptomu osoba nie rozpoznaje nawet twarzy osób jej najbliższych, które wielokrotnie widziała. Osoba z prozopagnozją widzi poszczególne elementy twarzy. Widzi nos, oczy usta, ma jednak poważny problem z rozpoznaniem konfiguracji tych elementów przy kolejnym spotkaniu. W skrajnych przypadkach osoby z prozopagnozją mają problem nawet z rozpoznawaniem swojej twarzy w lustrze . . .” [1 Julita Urbaniuk] Autorka zadaje pytanie -” Czy Któryś z symptomów zespołu Aspergera, autyzmu i innych całościowych zaburzeń rozwoju można łączyć z prozopagnozją? Czy prozopagnozja towarzyszy symptomom tych zaburzeń? Trudności w utrzymywaniu kontaktu wzrokowego, niedostateczne i nieadekwatne regulowanie postawy i wyrazu twarzy do określonej sytuacji społecznej, upośledzenie lub odmienność w reagowaniu na emocje innych ludzi, brak reakcji na widok znanych osób – oto niektóre symptomy autyzmu. Opisy takich reakcji dziecka w obecności innych ludzi nie muszą jednak oznaczać, że dziecko nie rozpoznaje ich twarzy. ” [2] Ale co my neurotypowi (NT) możemy o tym wiedzieć – lepiej sięgnąć do źródeł.  Katja Schrödinger autorka książki pod tytułem: „Koci świat” czyli świat osoby ze spektrum autyzmu twierdzi:

„Kontakt wzrokowy jest dla wielu z  nas nienaturalny. To tak, jakby zmuszać się do stania na jednej nodze w trakcie rozmowy. No bez sensu. Lepiej skoncentrować się na temacie rozmowy, przemyśleć kolejną odpowiedź (a warto pamiętać, że wielu z nas musi przeformatować to najpierw z obrazu na słowa, zmusić się do mówienia). Poza tym dla nas nie ma znaczenia patrzenie w oczy, ponieważ nie widzimy tam niczego ciekawego. Oczy jak oczy, cały czas są takie same, wokół są ciekawsze obiekty. Chyba, że oczy rozmówcy są wyjątkowo nietypowe. Ale wtedy też znaczenie ma obraz i jego właściwości, nie żadne emocjonalne sprawy.

Z kolei dla NT (neurotypowych) spojrzenie ma duże znaczenie. Wyczytują oni w oczach różne rzeczy, które niekoniecznie są prawdziwe. Źle spojrzysz i masz przerąbane. To też odstrasza, bo nigdy nie wiesz, czy dobrze patrzysz. Bolesność może zależeć od różnych rzeczy – wspomniane poczucie nienaturalności, jest to po prostu męczące. Niektórzy Aspi czują zagrożenie przy dłuższym kontakcie wzrokowym, tak samo jak wiele gatunków zwierząt (psy czy koty też czują się nieswojo).

Z tym kontaktem wzrokowym to różnie bywa. NT widzą jednocześnie całą twarz. My widzimy każdy detal osobno. Dla niektórych patrzenie w oczy wymaga zbytniego wytężenia umysłowego, ponieważ nie odczytujemy automatycznie sygnałów niewerbalnych. NT patrzy na czyjąś twarz i widzi radość, smutek, wyrzut. My widzimy nadęte policzki, zmarszczone brwi, niesymetryczne zmarszczki, krótkie rzęsy. Nie wiem, jak dla innych, ale dla mnie oczy zdają się nieskończone. Mają głębie, która faktycznie potrafi przyprawić o zawrót głowy i sprawić ból. Bywają tak przerażające, że ma się ochotę krzyczeć. Zawierają za dużo informacji, cały czas są ruchome i utrzymywanie kontaktu wzrokowego jest po prostu związane z tak dużym wysiłkiem, tak szybkim myśleniem, że jeśli jednocześnie trzeba słuchać i mówić, to czasem po prostu nie ma szans, żeby ze wszystkim nadążyć. Na dodatek mowa wymaga nieustannego tłumaczenia myśli – obrazów na język, w związku z czym zbyt wiele detali w ludzkiej twarzy po prostu rozprasza, burzy obraz w głowie i nie pozwala się skupić na niczym innym . . . – fragment wypowiedzi Tijgertje” [3]

[1,2] – Julita Urbaniuk – To, co jest niewidoczne dla oczu. Prozopagnozja w diagnozie dziecka ze spektrum zaburzeń autystycznych – „Autyzm na granicy zrozumienia” – Redakcja Naukowa – Barbara Winczura, Wydawnictwo Impuls, Kraków 2010

[3] – Katja Schrödinger – „Koci świat” – Czyli świat osoby ze spektrum autyzmu, wersja 1.1

Advertisements