MÓJ PATENT

Piotrek. Lat 16. Uczeń I kl. Gimnazjum (normalnego gimnazjum). Zdiagnozowany dopiero w IV kl. szkoły podstawowej. Autyzm atypowy. Spektrum. ASD . Wcześniejsze wyroki to: „zaburzenia emocjonalne w wyniku uszkodzenia analizatorów korowych słuchowych„- neuropsychiatra, nieharmonijny rozwój, nieskorygowana wada wymowy jest istotnym przeciwwskazaniem do podjęcia w tym roku obowiązku szkolnego…„- Poradnia psychologiczno – pedagogiczna. Oczywiście ich opinii nie uwzględniałam. Źle wykonane badanie bez wnikliwej obserwacji,  nigdy również nie odroczyłam Piotrka. Poszedł do I kl. szkoły podstawowej wbrew wszelkim opiniom (zgodnie z instynktem). Dalej:

Prywatny gabinet „Diagnoza i Terapia Psycho-Pedagogiczna i Logopedyczna”; Zaświadczenie: „Zaświadcza się, iż Piotr . . . ur. 2001r. uczeń klasy I Szkoły Podstawowej przebywa pod stałą (2x w tygodniu) opieką psychologiczną, pedagogiczną i logopedyczną w tutejszym gabinecie od września 2008 r. z powodu konieczności odbywania terapii w zakresie dużych defektów o charakterze legastenicznym, objawiających się brakiem koncentracji uwagi, trudnościami w nabyciu umiejętności szkolnych, oraz złą orientacją w czasie i przestrzeni. Nieprawidłowo funkcjonujący analizator wzrokowy, słuchowy i kinestetyczno-ruchowy uniemożliwia chłopcu uzyskanie harmonii wewnętrznej oraz ma ogromny wpływ na naukę szkolną. Wada mowy (duży defekt w produkcji mowy) również wymaga stałej fachowej korekty przy udziale rodziców.” – ta opinia jest właściwa. Nasza terapeutka pisała ich wiele do naszej szkoły po to by mógł kontynuować naukę. Wszystkie opinie zostały zignorowane przez wychowawcę. Dalej naciskała by usunąć go z klasy – (odroczyć – po dwóch tygodniach pobytu Piotrka w  pierwszej klasie – wtedy „papiery” nas jeszcze nie chroniły).

Najistotniejszą rolę w jego życiu i terapii odegrała neurologopedka  (oprócz neuropsychiatry), kiedy ja zaczynałam wątpić, Ona wymyślała inne ćwiczenia – dzięki niej Piotrek dzisiaj mówi jak normalny chłopiec. – Owszem bywały wzloty i upadki… Oczywiście były też oryginalne, katorżnicze metody i sposoby – na koniec wygrał neuropsychiatra –  ale o tym w innych postach. Sumując wszystkie „negatywy” obraz z dzieciństwa  wyglądał następująco:

Słabo mówił (6 lat – terapia mowy – język; brak pionizacji). Zaburzenia artykulacji, opóźniony rozwój mowy, słaba fluencja słowna – „szybkość wypowiadania wyrazów danej kategorii lub szybka reakcja słowna na pytanie”.

Po wyćwiczeniu mowy – jąkanie. Długotrwałe treningi nad płynnością mowy (neurologopedka i ja – codziennie – do bólu).

Słaba motoryka mała: nie pisał, nie rysował, nie ubierał się, nie pakował, nie wiązał… – (Wyćwiczyliśmy wszystko sami w domu – codziennie, przez lata, na różne sposoby).

Otępiałość – zwracałam się do niego wiele razy by uzyskać właściwą reakcję lub jakąkolwiek. (W tym przypadku zadziałała farmakoterapia i profesjonalizm neuropsychiatry oraz końskie dawki (zastrzyki domięśniowe) Cerebrolisin, oraz Gammalon i Gliatilin). Leki podziałały bardzo szybko – ale my późno trafiliśmy do gabinetu. Nie szkodzi.

Ciągłe infekcje i męczący kaszel jak przy astmie, którą wykluczył pulmonolog. (Z doświadczenia podpowiem, że zamiast alergologa lepiej wybrać pulmologa tak jak neurologopedę klinicznego przed logopedą oraz naeuropsychiatrę od neurologa… – zawsze psychiatrę przed neurologiem – zawsze wyżej, autyzm to nie żarty a my mieszkamy w Polsce).

Pulmonolog zdiagnozował „nadreaktywność oskrzeli” (- Codziennie inhalacja przed i po szkole, by zatrzymać kaszel na lekcjach (Pulmicort). Wcześniej zapisywano mu antybiotyki – przy Pulmicorcie zapomnieliśmy o nich a pęcherzyki płucne mogły się rozwijać. Antybiotyki je niszczą – taka ciekawostka, o której nie usłyszycie w gabinecie jak sobie nie doczytacie.

Bezsenność i kłopoty z zasypianiem  – (wyeliminował neuropsychiatra (farmakoterapia). Od trzeciego miesiąca życia budził się co godzinę i prawie przez 30 minut nie mogłam go uspokoić – jak przy kolkach (karmiłam piersią, według zasad, bez dokarmiania do 6 miesiąca życia – zdrowa dieta itp.). Piotrek do 3 lat nie miał słodyczy, ani cukru, ani mleka krowiego w ustach). Ale spać spokojnie zaczął po  Cerebrolisin i Gammalonie, a już po 2 tygodniach język zaczął się pionizować – zadziałał lek nie dieta.

Do tego wiele innych barier, które opisuję na blogu.

Gdy poszedł do zerówki ledwo co artykułował wyrazy. Miliony razy sugerowano mi bym zabrała go z normalnej szkoły. Udowadniano, że nie da rady, że „robię mu krzywdę” itp. Nie ugięłam się. Gdybym posłuchała wtedy nauczycieli i terapeutów a nie siebie – Piotrek gapił by się w ścianę w szkole specjalnej. Bez obrazy dobrych szkół specjalnych gdzie edukacja spełnia swoją funkcję i przygotowuje dzieci do życia poza jej murami – w naszym mieście niestety była tylko przechowalnią. Podkreślam, że jesteśmy z małego miasta.

O tym jak chciano się nas pozbyć ze szkoły masowej:

Uwagi w dzienniczku czyli jak usunąć niewygodnego ucznia z klasy

Teraz Piotrek (16 lat) uczy się w normalnym gimnazjum. Idzie mu dobrze. Daje radę. Ogarnia się. Jest dobry z polskiego, angielskiego,niemieckiego, informatyki… jeśli się odpowiednio przygotuje. Jeździ z klasą na wycieczki – z których wraca zadowolony. Ostatnio koledzy coraz częściej zabierają go ze sobą do kina i na boisko. Dobrze pisze, pływa, gra w szachy, jeździ na łyżwach, rowerze… Poprawnie mówi. Nawet „r”. Jest mistrzem gier niszowych – jak twierdzi. Ma poczucie humoru i dystans do siebie. Mówi mi, że wszystko jest ok. Co nie znaczy, że autyzm minął… I nie obrywa od kolegów. Powolutku ogarnia rzeczywistość.

 

Advertisements