20150430_085247
foto Piotrka

Według Greenspan i Wieder historia leczenia autyzmu przedstawia obraz dzieci w pewnym sensie pozbawionych kontroli nad sobą biegających w kółko bez celu, uderzających głową w ścianę, powtarzających wszystko, cokolwiek usłyszały, lub po prostu siedzących samotnie w kącie i trzęsących się. Taki obraz zamkniętych w sobie, poddających się samostymulacji dzieci nie odzwierciedlał, czym w rzeczywistości jest ASD. Wiele dzieci z ASD w przeszłości najprawdopodobniej w ogóle nie zostało zdiagnozowanych, gdyż nie miały wspomnianych wyżej bardziej ekstremalnych objawów. Ponieważ uważano, że miały one trudności w nauce, dzieci z ASD w większości nie były leczone bez głębszego rozumienia ich problemów.

Później pojawiło się podejście behawioralne (ABA i Dyskretne Programy Szkolenia), które opierały się na założeniu, że pewne zachowania typowe dla autyzmu można było zmieniać przez nagradzanie zachowań pożądanych i ignorowanie niepożądanych (a we wczesnych etapach stosowania tej metody czasem również przez używanie wzmocnienia negatywnego). Wraz z tym podejściem obraz autyzmu uległ zmianie, ukazując dzieci siedzące przy biurku i uczące się podporządkowywać żądaniom, oraz wkładać klocki w otwory o odpowiednich kształtach, dopasowywać je, powtarzać dźwięki lub naśladować gesty. Dzieci z autyzmem zaczęto więc postrzegać jako istoty, które mogły się nauczyć zachowań społecznie akceptowalnych w wyniku zapamiętywania, ale nie te które potrafiłyby się angażować w spontaniczne i kreatywne interakcje społeczne oraz myślenie (Greenspan i Wieder, 2014).

Wyzwaniem, jakie zrodziło się na skutek wieloletniego stosowania podejścia behawioralnego, jest pomoc dzieciom w przenoszeniu wyuczonego zachowania z jednej sytuacji do szerszego kontekstu – w szczególności do sytuacji, których się nie spodziewają. Wymaga to kreatywnego i refleksyjnego myślenia oraz umiejętności dokonywania sądów – zdolności bardzo trudnych do nauczenia się przez dzieci poddawane intensywnej terapii behawioralnej. Tego typu metody ograniczyły rozwój wielu dzieci.

[…] Wraz z nowymi metodami rozwojowymi obraz autyzmu ponownie się zmienił. Rozumiemy go teraz jako nieustanny proces, w którym wszystkie dzieci mogą zacząć nawiązywać serdeczne relacje i zachowywać się celowo, chociaż ich funkcje językowe i myślenie mogą się rozwijać w różnym stopniu, w zależności od zaburzeń neurologicznych oraz rodzaju i intensywności programu terapii któremu są poddawane.

Szkoły

Szkoły zmagają się z dylematem, który z tych trzech obrazów autyzmu zaakceptować i w jaki sposób połączyć obraz, jaki wybiorą, z tradycyjnym postrzeganiem roli edukacji. Z historycznego punktu widzenia edukacja miała na celu wykształcenie określonych umiejętności, takich jak czytanie, pisanie i arytmetyka – w jaki sposób pogodzić to podejście z pracą z dziećmi, które przychodzą do szkoły z elementarnymi brakami w zakresie budowania relacji i komunikacji z innymi albo umiejętności sensownego myślenia? Aby być częścią środowiska szkolnego, dziecko musi umieć nawiązywać relacje z innymi. Czytanie, pisanie i arytmetyka wymagają podstawowych umiejętności myślenia i komunikacji; nie jest rzeczą prostą zintegrowanie dzieci, które tych podstaw nie mają (a które zwykle ich rówieśnicy opanowują, zanim rozpoczną naukę w szkole) ze środowiskiem klasy szkolnej.

[…] W niektórych szkołach i programach edukacyjnych zaakceptowano podejścia behawioralne w nadziei, że w ten sposób uda się przynajmniej nauczyć dzieci zachowania odpowiedniego do warunków szkolnych – siedzenia w ławkach, wykonywania zadań, dopasowywania kształtów i liczenia obrazków znajdujących się w ramce oraz odnajdywania odpowiadającej im liczby w kolumnie obok. Takie stanowisko ułatwia pomiar osiąganych postępów: np. dziecko może dopasować sześć kształtów więcej niż dwa miesiące wcześniej. Czy jednak to podejście rzeczywiście pomaga dzieciom przezwyciężyć podstawowe problemy związane z ASD i wykształcić umiejętności, jakich potrzebują?

Biorąc pod uwagę nowe rozumienie autyzmu, zadaniem szkoły powinno być, oprócz opanowywania przedmiotów szkolnych, umożliwienie dzieciom z ASD budowania znaczących relacji z innymi, kreatywnego używania języka i pojęć oraz abstrakcyjnego myślenia (Greenspan, Wieder, 2014).

źródło: S. I. Greenspan, S. Wieder „Dotrzeć do dziecka z autyzmem”, WUJ, Kraków 2014

Advertisements