47_by_gloom82-d8zltg4
Anton Semenov

„Czym jest to zagadkowe zaburzenie, tak nieznaczne, a zarazem tak drastyczne w swych efektach: umożliwiające duży postęp w rozwoju, a jednocześnie bezwzględnie uniemożliwiające pełną integrację ze społeczeństwem?

 

Odkąd tylko ludzie zdali sobie sprawę z występowania tych dziwnych wzorców rozwojowych, próbowano znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Pionierzy

Pisząc o autyzmie dziecięcym, nie sposób nie zacząć od pionierów – Leo Kannera i Hansa Aspergera, którzy – niezależnie od siebie – opublikowali pierwsze opisy tego zaburzenia. Ich publikacje – Kannera z 1943 roku (Kanner, 1943/2004), a Aspergera z 1944 roku (Asperger, 1944/2005) – zawierały szczegółowe opisy przypadków i równocześnie prezentowały pierwsze próby teoretycznego wyjaśnienia tych zaburzeń. Obaj autorzy sądzili, że tego rodzaju specyficzne problemy wynikają z podstawowej biologicznej anomalii, występującej od urodzenia.

Wydawać się może niezwykłym zbiegiem okoliczności fakt, że obaj autorzy użyli słowa „autystyczny”, charakteryzując istotę tego zaburzenia. W rzeczywistości nie był to wcale zbieg okoliczności. Termin ten został wprowadzony przez wybitnego psychiatrę Eugena Bleulera na początku XX wieku i był w psychiatrii dobrze znany (Bleuler, 1916/1951). Początkowo odnosił się do pewnego szczególnie uderzającego zaburzenia w schizofrenii (to też termin Bleulera), charakteryzującego się zawężeniem relacji z ludźmi i światem zewnętrznym – zawężeniem tak silnym, że zdawało się wykluczać wszystko poza JA chorego. Można je opisać jako wycofanie się z tkanki życia społecznego w głąb siebie. Stąd słowa „autystyczny” i „autyzm”, wywodzące się z greckiego autos oznaczającego „sam”. Dziś są one używane prawie wyłącznie w odniesieniu do zaburzenia rozwojowego, które nazywamy autyzmem.

Określenia, których używano kiedyś, a więc „autyzm wczesnodziecięcy” (early infantile autism) i „autyzm dziecięcy (childhood autism), wyszły z użycia, ponieważ sugerowały jakiś kontrast w stosunku do „dorosłego autyzmu”, a tym samym wprowadzały w błąd, że z autyzmu można wyrosnąć.

Zarówno Kanner, pracujący w Baltimore, jak i Asperger, pracujący w Wiedniu, napotykali przypadki dziwnych dzieci o podobnych intrygujących cechach. Przede wszystkim dzieci te nie były zdolne do nawiązywania normalnych relacji ze swoimi rówieśnikami. W przeciwieństwie do przypadków schizofrenii Bleulera zaburzenie to wydawało się występować od urodzenia. Ponad to inaczej niż w schizofrenii nie pogłębiało się z czasem. Raczej można było oczekiwać, że wraz z rozwojem i uczeniem się nastąpi poprawa zachowania” (Frith, 2015).

źródło: Uta Frith: „Autyzm: wyjaśnienie tajemnicy” GWP, Sopot 2015 

Advertisements