Nie wiem.

Wiem natomiast, że bój się toczy o najwyższą stawkę, bo nie tylko autyzm, padaczkę, porażenia mózgowe ale również o nowotwory złośliwe, na które olej z konopi działa ponoć lepiej niż inne dostępne środki. Wczoraj w Faktach TVN słyszeliśmy: „Lekarz: Jeśli marihuana komuś pomaga, to mówię: niech spróbuje”. Chorzy murem za tym, który ratuje życie. Nielegalny olej z marihuany jest dla nich jak cudowny lek, o jego dostawcy mówią „dobry człowiek”. Za dystrybucję oleju z konopi Jakub Gajewski ma zarzuty i może trafić na 15 lat do więzienia. Chorzy, którym pomagał, opowiadają nam swoje historie, a od jednego z lekarzy słyszymy, że czasem dla pacjenta medyczna marihuana to ostatnia deska ratunku . . .”[źródło: Fakty TVN].

Dlaczego marihuana ma działać na autyzm? . . . „Sekret tkwi w endokanabinolach.

Endokanabinole to substancje, które naturalnie występują w mózgu zdrowego człowieka. Są one odpowiedzialne za podtrzymywanie komunikacji między komórkami mózgu. U osób cierpiących na autyzm na skutek mutacji genowej ich produkcja jest zablokowana. Skoro organizm sam nie potrafi sobie jej dostarczyć, nie dziwi pomysł zaopatrzenia go w nią z zewnątrz. Z uwagi na to, że endokanabinole współdziałają przez te same receptory, które wiążą tetrahydrokannabinol (THC) będący składnikiem marihuany, to w niej upatruje się lekarstwa na autyzm. . .”[źródło: Paulina Owsińska, http://www.medame.pl/artykuly/czy-marihuana-leczy-autyzm,3109174,1 . html]. Dalej, w innym artykule znajduję informację, że „Naukowcy (Uniwersytet Stanforda) skupili się w swoich badaniach nad mutacjami genu zwanego neuroliginą-3 (NL3), w których zakodowana zostaje budowa synaps neuronowych.Pierwsza z nich wymazuje cały gen, a druga zastępuje go pojedynczym aminokwasem. Jak twierdzi Thomas Sudhof, psycholog komórkowy z Uniwersytetu Stanforda, który nadzorował badania: Te dwie mutacje są utożsamiane z autyzmem u człowieka. . . „Dalej w tym samym artykule: „W istocie, z wielu części Stanów Zjednoczonych już płyną wyraźne sygnały, że medyczna marihuana może raptownie poprawić stan zdrowia nieuleczalnie chorych dzieci. Symbolem jest tu rodzina Echolosów ze stanu Oregon, która w 2009 postanowiła podać medyczną marihuanę swojemu synkowi Alexsowi cierpiącemu na ciężki przypadek stwardnienia guzowatego z autyzmem jako skutkiem ubocznym i atakami furii. Poprawa stanu zdrowia Alexa  przeszła wszelkie oczekiwania, a jego ojciec ze wzruszeniem opisał na swoim blogu jak dziecko po raz pierwszy w życiu zaczęło się uśmiechać, bawić i normalnie funkcjonować. Ale wkrótce Echolosowie zostali zmuszeni przez rząd federalny do zaprzestania leczenia w domu i obecnie robią to w specjalnym ośrodku trzy razy w tygodniu. [źródło: The Scientist/ Huffington Post]

Gdy w USA dostosowuje się dawkę „zakazanego specyfiku” do potrzeb organizmu syna Echolosów u nas ośmiesza się rodziców, którzy sami ryzykowali testując ten specyfik na swoich dzieciach – a gdy pomógł, dalej robi się z nich durni. Ale żeby zaraz leczyć ich dzieci . . . Po co przecież „nie ma leku na autyzm.”

Advertisements