WP_20150502_032
foto z komórki Piotrka

Rodzice dzieci z autyzmem dobrze wiedzą, że każda rozmowa ze swoją pociechą przyjmuje formę „przesłuchania” – zwłaszcza gdy próbujemy się dowiedzieć czegoś naprawdę istotnego.”Ciągniemy za język” z mizernym skutkiem, bo odpowiedzi jakimi nas obdarzają redukują się zwykle do „tak” lub „nie”. Na przykład z ostatniej wycieczki Piotrka dowiedziałam się, że było fajne (to ulubione słowo) i, że widział dinozaury

Trudności językowe objawiają swoją ciemną stronę w szkole np. w sytuacji kiedy nauczyciel musi się dowiedzieć; kto rozpoczął bójkę? Kto oberwał? Czyja to wina? Opowiedz… W tym momencie mój Piotrek się „rozkłada” – rówieśnicy to wykorzystują i wina za całe zło zostaje przypisana właśnie jemu. Gdy ma się męczyć długim wyjaśnianiem sprawy – woli milczeć. Jakby pozbawiony świadomości swoich racji nie przejmuje się finałem i oskarżeniami. Wybiera spokój.

Profesor Uta Frith zajmująca się od lat badaniami nad autyzmem u dzieci i dorosłych przytacza w swojej książce przykład rozmowy z siedemnastoletnią Ruth. Ruth z autyzmem  opanowała umiejętność czytania jak normalnie funkcjonujący dorośli… „Ruth rzadko się wypowiada spontanicznie, ale zapytana odpowiada dość chętnie.” [Frith 2015]

„Wymawia wyrazy w osobliwie monotonny, pozbawiony modulacji sposób, lecz pod względem porawności gramatycznej jej wypowiedzi są bez zarzutu. Oto rozmowa, którą odbyłyśmy po wykonaniu przez Ruth kilku zadań sprawdzających jej umiejętność czytania.

Uta Frith: Bardzo mi pomogłaś…

Ruth: Tak.

UF: To bardzo miło z twojej strony… Wyśmienicie czytasz.

R: Tak.

UF: Czy pamiętasz kiedy nauczyłaś się czytać?

R: Nie.

(Po kilku nieudanych próbach nakłonienia Ruth do opowiedzenia o jakichkolwiek wspomnieniach z dzieciństwa sprowadziłam temat rozmowy do bezpośredniego kontekstu. Ruth mieszka w internacie z kilkoma innymi uczniami).

UF: Mieszkasz w tym ładnym mieszkaniu na górze?

R: Tak.

UF: Czy rzeczywiście jest takie ładne?

R: Tak, jest.

UF: Gotujesz tam czasami?

R: Tak, gotuję.

UF: Co takiego gotujesz?

R: Wszystko.

UF: Naprawdę? Jaka jest twoja ulubiona potrawa?

R: Paluszki rybne.

UF: Ach tak… Sama je gotujesz?

R: Prawie.

UF: To miło.

(Znów nie udało mi się skłonić Ruth do powiedzenia czegoś od siebie. Na pytania, które miały służyć zagajeniu rozmowy, usłyszałam po prostu bardzo szczere odpowiedzi. Ani przez moment Ruth nie starała się robić na mnie wrażenia, czy to wyolbrzymiając, czy umniejszając swoje zdolności kulinarne albo umiejętność czytania. Nie dawała wyrazu jakiemukolwiek własnemu nastawieniu do swych sukcesów i porażek).

UF: A co robisz dla przyjemności?

R: Nic.

UF: A może robisz na drutach?

R: Tak.

UF: Albo oglądasz telewizję?

R: Tak.

UF: Jakie programy lubisz?

R: Top of the Pops.

(Po kilku nieudanych pytaniach dotyczących nieznanego mi programu zmieniłam temat)

UF: Czytasz?

(Miałam na myśli czytanie dla przyjemności, ale Ruth prawdopodobnie nie zrozumiała mojego pytania w ten sposób).

R: Tak.

UF: Co na przykład?…(brak odpowiedzi) Czytasz czasopisma?

R: Nie. Tylko je oglądam.

UF: Ach tak… Bo jest w nich dużo zdjęć?

R: Tak.

(Przypuszczalnie Ruth rozumie moje pytanie bardzo dosłownie, co nie pozwala jej nazwać zwykłego „oglądania” czasopism czytaniem).

UF: Hm, jakie czasopisma oglądasz?

R: Radio Times i TV Times.

UF: Ach tak, ja też je oglądam…

R: Czas iść do pracy.

(Ten przykład dobrze ilustruje charakterystyczne nagłe urwanie rozmów przez osoby z autyzmem. Ruth bynajmniej nie chciała być niegrzeczna. Przerwa dobiegła końca i należało już wrócić do pracy. Na ogół taką wiadomość ubiera się w grzeczne słówka. Ruth nie owija w bawełnę, podaje suche informacje).”[Frith 2015]

„Pytania i odpowiedzi stanowiły izolowane porcje informacji, a udzielane odpowiedzi były minimalne i ostateczne”. [Firth 2015] „Środkiem, który umożliwia dotarcie do tego bogactwa informacji, jest język, ale dla osób z autyzmem, nawet jeśli dysponują one językiem, okazuje się ono nieosiągalne.” [Uta Frith, „Autyzm Wyjaśnienie tajemnicy”,Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne sp. z o.o., Sopot 2015]

Pamiętajmy jednak, że istnieje pismo. Dzięki sms-om uzyskuję szczegółowe informacje od mojego syna. To niebywałe, że potrafi tak dojrzale posługiwać się pismem przy minimalnej okrojonej z wszelakich ozdobników –  mowy. Komórka świetnie sprawdziła się w szkole. Mam tu całą rekonstrukcję wydarzeń… Wiem na kogo naskarżyć wychowawcy. Mam też mnóstwo śmieciowych zupełnie nieistotnych zwrotów… i dziwacznych zdjęć…

 

Advertisements