znak, foto z Piotrka komórki
znak, foto z Piotrka komórki

Czytając o różnych zaburzeniach występujących w autyźmie często spotykamy się z pojęciem zawieszenia/wyłączenia/spowolnienia itp. Niestety nikt po ludzku nie potrafi nam wytłumaczyć tego zjawiska.  Ja postanowiłam zaryzykować.

W orzeczeniu mojego syna wydanym przez Zespół Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej znalazłam taką wzmiankę: „… tempo pracy nieco spowolniałe (do wyrazu „spowolniałe” a raczej jego formy gramatycznej mam zastrzeżenia ale co ja tam wiem… Dalej: z uwagi na zaburzenia w koncentracji uwagi, częste rozkojarzenia, problemy z długotrwałym wysiłkiem. Często towarzyszy mu obniżone samopoczucie, niechęć do współpracy /”wyłącza się, zamyśla”/ … itp. Owe wyłączenie często niepokoi rodziców i uznawane jest za złą cechę. Natomiast w moim odczuciu jest efektem przystosowania dziecka z autyzmem do otaczającej go rzeczywistości oraz kolejnym etapem na jego drodze w przyswajaniu trudnych zagadnień codzienności.

Okres przed zawieszaniem był czasem kiedy mój syn nie mógł się na niczym skoncentrować. Nie wykonywał poleceń na lekcjach bo miał w głowie chaos, bałagan, którego jeszcze nie potrafił uporządkować. Z czasem nauczył się trudnej sztuki koncentracji –  ale wtedy jakby na złość –  w pakiecie pojawiły się zawieszenia. Wyobraźmy sobie taką sytuację:

Nauczycielka w szkole napisała na tablicy zadanie i  kazała je rozwiązać. Dzieci zaczęły rozwiązywać zadanie. Autysta siedzi i wpatruje się w tablicę. Przed nim długa droga – najpierw musi wyłączyć hałas panujący w klasie. Nie jest to proste bo bodźców jest dużo. Denerwują go szepty i zbyt wysoki ton głosu nauczycielki. Sąsiadka z ławki wyciągnęła właśnie super zapachowe mazaki tylko, że ich zapach po minucie zamienia się w smród palącej gumy. Adaś ma na plecach swojej bluzy kolorowy napis – nie można oderwać od niego wzroku. Za oknem słychać parkujące pod szkołą auta. Słychać także rozmowy czekających pod szkołą rodziców bo to już ostatnia lekcja. Na drzewie usiadła wrona i przeraźliwie kracze. Mateusz ma za nic uwagi nauczycielki i zamiast rozwiązywać zadanie wybija rytmicznie takt jakiejś piosenki ołówkiem o blat ławki. To jeszcze da się znieść. Gorszy jest Kuba, który w środkowym rzędzie huśta się na krzesełku odpychając się od podłogi „piszczącymi” podeszwami. Od tego aż bolą uszy. Jednak Kubie nie wystarcza relaks na huśtawce, właśnie wyciąga z piórnika długopis i po chwili zastanowienia zaczyna nim „dźgać” Bogu ducha winnego Oskarka w plecy. Oskar piszczy przy tym jak zarzynane prosię. Klasa wybucha śmiechem. Zza chmury wyszło słońce – jego promienie odbijają się od metalowych części piórnika zwłaszcza od zamka. Co robi autysta?

Autysta musi skupić się na zadaniu. Musi „wyłączyć” w głowie wszystkie niepotrzebne dźwięki. Tylko, żeby Kuba przestał się huśtać . . . W głowie otwierają się drzwi a za nimi widać już wąską ścieżkę, którą dojdzie do rozwiązania zadania… Jeszcze tylko ta wrona. Ucichła. Uf. . . Rozwiązanie już ma w głowie.

Moment „wyciszania” i odseparowania niepotrzebnych bodźców „rysuje” na jego twarzy minę, która nic nie wyraża. Jest jak kamienna maska bez emocji. Często wpatruje się w podłogę. To pomaga.

Denerwujący jest fakt, że kiedy autyk intensywnie „walczy” z rozwiązaniem jakiegoś problemu –  usiłując zrobić to perfekcyjnie –  w jego głowie trwa burza, z którą sam musi sobie poradzić, wkłada w to wiele wysiłku, zużywa na to mnóstwo energii przetwarza nadmiar informacji.

My to bezkarnie nazywamy tylko bezproduktywnym „zawieszeniem”.

Reklamy