Jacob-Barnett-1024x681
Jacob Barnett

Nie muszę chyba opowiadać jak denerwujące są dla mnie testy na inteligencję. Jestem dyslektykiem, którego mizerny pociąg do liczb zgubił nie raz w życiu a błędy ortograficzne nasza pani wybiła nam z głowy drewnianą linijką.

Jak się pewnie domyślacie start szkolny był pasmem udręki i niepowodzeń. Bez czerwonych pasków i nadziei na przyszłość. Nie lubię żadnych testów bo nie są miarą umiejętności. Uważam, że tylko w opisówkach można się wykazać wiedzą i to nie zawsze. No ale co ja tam wiem. Jedna rzecz, na której wspomnienie śmieję się w głos to kolokwium na studiach z ekonometrii.  Co to za przedmiot? –  spytajcie lepiej kogoś innego, bo ode mnie niewiele się dowiecie. To był chyba ostatni rok. Studenci warczeli do siebie jak wściekłe psy, nikt nikomu nie pomagał bo życzliwość skończyła się  proporcjonalnie do wzrostu czesnego. Cel był jasny. Musiałam skończyć te studia . Prowadziłam knajpę – taką mordownię dla miejscowych pijaczków – uczyć się mogłam tylko przy odgłosach pijackich bełkotów, sobotnich zadym i w akompaniamencie rozbijanych pięściami łbów i kieliszków. Gdy prosiłam o ciszę, bo się uczę – ekipa przybarowa przesiadała się do stolików w głębi sali i po krótkim ale donośnym wrzasku jednego z „generałów” : – zamknąć mordy Pani Sylwia się uczy! Delikwenci zamieniali karczemne odgłosy w szepty. To był moment na naukę. Ku mojemu zaskoczeniu egzaminy zdawałam średnio na pięć, gdy w podstawówce mogłam liczyć jedynie na słabe tróje. Nawet statystyka szła mi całkiem nieźle choć uwalono na niej pół naszego rocznika. Ale przy wsparciu tak wielkiej grupy nieleczonych alkoholików można zdziałać cuda. Jednak zaglądając do podręcznika pt. „Ekonometria” chciało mi się wyć. Czarna magia –  jakiś matematyczno-ekonomiczny matrix. Nie udało mi się pojąć i czasu mało  – Koniec końców na egzamin pojechałam zielona . Dobrze, że profesorka wyciągnęła test. Mało tego, w teście pytania skonstruowane były w prostacki sposób – zaznacz literą P zdanie prawdziwe i F – fałszywe. Jedynym utrudnieniem była ilość grup. Od A do G – chyba. Siadając – wykorzystując szum przy rozdawaniu testów szybko zorientowałam się, że koleś dwa miejsca za mną też ma grupę G, – i koleżanka na końcu naszej długiej ławki. Jeszcze znalazłam na samym końcu kumpla – ale był za daleko. Znałam odpowiedzi tylko na 3 pytania. Resztę potraktowałam jak ruletkę, na dwa wymieniliśmy się z kumplem i koleżanką i jakoś poszło.

Po tygodniu przyjechałam na rozdanie wyników (to był ostatni rok) pewna swojej pały jak spodni na d***e. Młody magisterek czyta na głos wyniki przed głównym wejściem uniwerku. Same pały. Atmosfera wisielcza. Z przebijającym się na pierwszy plan wyraźnym i męczącym- mam dość, wsadźcie sobie te studia w d. Wtem słyszę: –  Pani Sylwia . . . bardzo dobry! Moja kombinatorka intuicyjno-łagrowa pomogła! –  Zobaczyć miny pseudo-koleżanek – bezcenne. Zwłaszcza, że nie dały mi skserować ostatnich notatek.

Nasuwa się pytanie – jakim rodzajem inteligencji się posłużyłam. Czy użyłam swoich wiadomości z nieszczęsnego działu ekonometrii? Czy test w tym przypadku był właściwym narzędziem do sprawdzenia wiadomości ? A czy w ogóle istnieją właściwe testy sprawdzania wiadomości? I czy któryś uwzględnia rosyjską ruletkę? Jak się mają do tego testy IQ?

Christian Drapeau – pedagog, neurolog i neurochirurg zadaje w swojej książce pt. „Jak uczyć się szybko i skutecznie” pytanie: Czy muzyk wirtuoz, który potrafi zapisać lub odegrać na swoim instrumencie każdą usłyszaną raz muzykę, jest inteligentny? Bez wątpienia. A jednak nie ma najmniejszego pojęcia o procesie neurologicznym, który pozwala mu tego dokonać. A może również nie zna matematyki, nie wie nic o historii, może nie ma żadnego pojęcia o nauce i niewiele rozumie z polityki?

Howard Gardner długo zadawał sobie pytania na temat inteligencji, by w końcu dojść do wniosku, że rzeczywiście składa się na nią wiele modułów, a współczesne nauczanie podobnie jak ogólnie przyjęty sposób oceniania inteligencji odwołują się jedynie do niektórych.

Nasz muzyk wirtuoz na przykład, najwyraźniej bardzo inteligentny, mógł przecież w pewnych okresach i okolicznościach być uważany za zwykłego wałkonia. Podobnie jak malarz, który potrafi wykonać kopię obrazu, choć ledwie na niego spojrzał, mógł równie dobrze być bardzo miernym studentem.

Współczesny system nauczania praktycznie odwołuje się jedynie do inteligencji typu werbalnego i matematycznego. Odpowiada to tym. którzy dobrze funkcjonują w obrębie tych akurat modułów, ale biada pozostałym!

Gardner zidentyfikował siedem rodzajów inteligencji, które precyzyjnie zdefiniował w swojej książce The Frames of Mind („Struktury umysłu”). Są to: inteligencja racjonalna i matematyczna (logiczna), wizualna, słuchowa i werbalna (lingwistyczna), muzyczna i rytmiczna, kinestetyczna (fizyczna), intrapersonalna i interpersonalna.

INTELIGENCJA MATEMATYCZNA I RACJONALNA

Jest to inteligencja porządku, inteligencja sekwencji. Ktoś, czyj umysł pracuje w tym trybie, będzie miał z pewnością wielką łatwość posługiwania się liczbami, a także zdolność porządkowania rzeczywistości wszechświata i wyrażania jego charakterystyki w sposób logiczny. Dobrym przykładem takiej inteligencji jest Carl Friedrich Gauss. Od niego pochodzi słynna krzywa Gaussa. Krzywa ta wyraża w sposób prosty, precyzyjny i uporządkowany prawidłowość, zgodnie z którą zarówno w przyrodzie, jak i w określonej populacji, cecha szczególna stanowi część przeciętnej, średniej. Weźmy np. wzrost człowieka. Jeśli zmierzymy całą populację, przekonamy się, że przeciętny wzrost wynosi 1,75 m, przy czym występuje niemal równa liczba osób niższych i wyższych. Przykład ten nie zakłada jedynie biegłości w obliczeniach. Inteligencja matematyczna wykracza daleko poza zwykłe posługiwanie się liczbami. Jest to inteligencja logiki, inteligencja symbolicznego przedstawienia wszechświata.

Z punktu widzenia nauczania osoba obdarzona inteligencją matematyczną uczy się bez trudu, kiedy wiedza podawana jest w formie racjonalnej i logicznej. Im bardziej sposób podawania wiadomości będzie się opierał na liczbach, symbolach, prezentacji matematycznej i graficznej – tym lepiej je zrozumie. Np. pojęcie ciężaru nabierze dla takiej osoby sensu jedynie w kategoriach kilogramów, a pojęcie odległości – kilometrów.

INTELIGENCJA WIZUALNA I PRZESTRZENNA

To zdolność manipulowania światem przestrzeni i wyobrażania go sobie. Tu autor przedstawia ćwiczenie w którym trzeba narysować  kwadrat w większym kwadracie trójwymiarowo. Od frontu i z lotu ptaka. Ćwiczenie odwołuje się do  inteligencji wizualnej albo przestrzennej. To inteligencja Michała Anioła, który po kilku minutach oglądania obrazu potrafi odtworzyć go z pamięci w najdrobniejszych szczegółach. To także inteligencja żeglarza tubylca, który orientuje się według wyglądu brzegów, rozpoznając tę czy inną rafę koralową, formę skalną lub typ przyboju. To inteligencja Eskimosów, którzy potrafią znaleźć drogę w ogromie zaśnieżonej tundry jedynie po wyglądzie horyzontu albo pochyłości terenu. To również inteligencja malarza, rzeźbiarza czy dekoratora, a nawet inteligencja niewidomego, który stukając kilkakrotnie laską po omacku, potrafi wyobrazić sobie otoczenie, w jakim się znajduje. Osobnik posługujący się inteligencją wizualną musi zobaczyć rzeczy lub je sobie wyobrazić, żeby dobrze zrozumieć. Można mu coś powtarzać  sto razy bez skutku, ale wystarczy to wyrazić za pomocą słowa pisanego, rysunku czy też skłonić go do wizualizacji, żeby wykrzyknął: No, teraz rozumiem doskonale!” (C. Drapeau, 2002).

INTELIGENCJA WERBALNA I SŁUCHOWA

Jest to zdolność werbalizowania. To, inteligencja, która opiera się na fonacji, subtelnościach słów, na składni, semantyce. Połączona z inteligencją matematyczną prowadzi do retoryki. To inteligencja wielkich mówców, pisarzy, humorystów, a także poetów. Człowiek obdarzony tego typu inteligencją musi wysłuchać informacji lub wygłosić je w wyobraźni, żeby móc je przyswoić. To ktoś, kto próbując zrozumieć trudne pojęcie, odczytuje je sobie w myślach „głośno”, a następnie powtarza własnymi słowami. Jest to inteligencja najbardziej lubiana przez obecny system edukacji i bez wątpienia słuszne będzie twierdzenie, że ci, którzy bez trudu zdobywają dziś pozycję w społeczeństwie, odznaczają się wysoką inteligencją werbalną i słuchową.

INTELIGENCJA MUZYCZNA I RYTMICZNA

To inteligencja Mozarta, który, grając w bilard, słyszał w uszach symfonie. Pisanie nut traktował jako zwykłe zanotowanie tego, co usłyszał. To inteligencja Straussa, który po usłyszeniu niebiańskiej muzyki przypisywał sobie jedynie zasługę jej spisania. To inteligencja muzyka, który potrafi wyobrazić sobie równoczesne brzmienie wielu instrumentów i wprowadzić do niego harmonię. Dzięki muzyce może wykorzystać swoje zdolności i narzucać słuchaczowi rozmaite nastroje. Jest to również inteligencja rytmu; np. inteligencja aktora, który uczy się tekstu zgodnie z rytmem własnych kroków. To część inteligencji poety, który nadaje rytm słowom, wersom i strofom. Osoby działające pod wpływem tego typu inteligencji to dobrzy muzycy. Uczą się łatwiej, jeśli igrają w wyobraźni rytmem słów, np. przetwarzając reguły gramatyczne lub inne pojęcia w formę wierszowaną. Dzieci łatwiej nauczą się alfabetu czy tabliczki mnożenia, jeśli będą je powtarzać, rapując – co odwołuje się do rytmu.

INTELIGENCJA KINESTETYCZNA

To inteligencja ruchu, koordynacji. To postrzeganie siebie w przestrzeni, posługiwanie się własnym ciałem jak instrumentem. To gimnastyczka ćwicząca na równoważni, linoskoczek balansujący na linie czy John McEnore uderzający piłkę precyzyjnym i morderczym bekhendem. To mim Michael Courtemanche, który finezyjnie i z precyzją panuje nad mięśniami swojej twarzy i ciała, aby stworzyć iluzję. To inteligencja osoby, która potrafi rozebrać i złożyć budzik bez pomocy jakichkolwiek instrukcji. To  mechanik, stolarz artystyczny, cieśla. To rybak pierwotny, stojący u podnóża wodospadu i nadziewający ryby na ostry grot. To wreszcie mój mąż , który potrafi dosztukować zęba choć nie jest dentystą – porusza się świetnie w specyfikach dentystycznych, utwardzaczach, odkażaczach itp. – uznając swoje perfekcyjne dzieło za banalnie proste – niegodne wyższych studiów. Sam postawił dom z największym tarasem budzącym zazdrość sąsiadów – dach tarasu pokrył przezroczystymi materiałami – zupełnie odbiegając od przyjętych standardów (ale zagodnie ze standardami bezpieczeństwa) – by na tarasie było jasno a nie gorąco a dzieci mogły się bawić w upalny jak i deszczowy dzień – podłoga zdrowa – z drewna –   już nie wspomnę o rozplanowaniu okien w bryle domu by „rozłożyć” równomiernie światło. Reszta sąsiadów posiada układ okien zaprzeczającym wschodom i zachodom słońca – widać projekty robione przez osoby pozbawione inteligencji kinestetycznej. Odwzorowuje również rysunki (projekty budowlane) , wymyśla i usprawnia . . .

Osoba obdarzona tym typem inteligencji najłatwiej uczy się za pośrednictwem ruchu. Dotykać i manipulować, oto hasło prawdziwego kinestetyka. Jednak ruch nie oznacza bynajmniej wyłącznie prawdziwego ruchu. Ruch i aktywność myślowa, wyobrażeniowa, często jest równie skuteczna jak ruch fizyczny. Kinestetyk w trakcie przyswajania wiedzy odniesie korzyści z wizualizacji samego siebie.

INTELIGENCJA INTRAPERSONALNA

To inteligencja poetów samotników, jak Rimbaud – pustelników, którzy zadręczają się medytacjami i introspekcją. To inteligencja płodnych pisarzy, zajętych ciągłym poprawianiem tekstu w swojej twierdzy. To inteligencja typowych uczonych, takich jak profesor Tournesol, którzy w wystąpieniach publicznych, z dala od swojej specjalności, wydają się niemal społecznie nieprzystosowani, choć są prawdziwymi geniuszami w laboratorium. To inteligencja człowieka, który potrzebuje samotności, żeby spokojnie przemyśleć nowo poznane pojęcia, zanim je sobie przyswoi. To także inteligencja szczególnie lubianego przez nauczycieli ucznia, który i tak osiągnie dobre wyniki, choćby nawet wcale się nim nie zajmowano. W jego głowie wszystko układa się w samotności i ciszy. To człowiek, który mówi: „Zastanowię się nad tą sprawą, a potem porozmawiamy”.

INTELIGENCJA INTERPERSONALNA

To inteligencja osób o wspaniałych zdolnościach komunikacji, takich jak Winston Churchill jak Gandhi, który lepiej niż ktokolwiek potrafił zrozumieć szerokie masy i kierować nimi. To inteligencja Napoleona, który umiał przemawiać do swoich żołnierzy i zachęcić ich do entuzjastycznego uczestnictwa we wspólnej sprawie. To inteligencja De Gaull’a, który potrafił połączyć Ruch Oporu. To także inteligencja Rene Levesque’a, który skutecznie gromadził wokół wspólnego celu osoby o całkowicie odmiennych poglądach. To uczeń czy osoba, która proponuje: „Przedyskutujmy razem tę sprawę, żeby ją lepiej zrozumieć” (C. Drapeau, 2002).

Łatwo się domyślić, że nikt nie dysponuje wyłącznie jednym typem inteligencji. Wszyscy działamy według jej kilku modułów. Wiele osób uznających się za niezbyt zdolne – nigdy nie próbowały zdobywać wiadomości za pośrednictwem tych rodzajów inteligencji, które są im najbliższe. Owe rodzaje inteligencji jak twierdzi  Drapeau możemy porównać do okien, przez które dostaje się wiedza.

źródło: Christian Drapeau:”Jak uczyć się szybko i skutecznie”, KDC, Warszawa 2002

Advertisements